28.10.2008 01:15

Autor: fl23

Zdzisław Piernik i Piotr Zabrodzki – “Namanga”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


zdzisaaw-piernik-i-piotr-zabrodzki.jpg Zdzisław Piernik i Piotr Zabrodzki – “Namanga”

O polskiej muzyce mogę bardzo długo mówić bardzo źle, ale o polskim jazzie nigdy nie powiem złego słowa. Od 1956 roku polscy muzycy jazzowi należeli do światowej czołówki, wychowani na Jazz Jamboree i innych polskich festiwalach. Nazwiska takie jak Krzysztof Komeda, Tomasz Stańko, Zbigniew Namysłowski kojarzą ludzie na całym świecie. W 2008 roku Zdzisław Piernik i Piotr Zabrodzki pokazali, że polski jazz nadal może i tworzy coś nowego.

Zdzisław Piernik jest klasycznie wykształconym muzykiem (rocznik ‘42), być może jest jednym z największych tubistów na świecie. Pierwszy spreparował tubę i zastosował wiele nowych technik gry na tym zapominanym instrumencie. Grał z wieloma muzykami jazzowymi i kompozytorami muzyki współczesnej (Penderecki, Kilar, Szalonek). Piotr Zabrodzki (rocznik ‘82) jest młodym multiinstrumentalistą, na swoim koncie ma współpracę z panem Duże Pe, Dariuszem Majelonkiem czy z Yoshidą Tatsuyi – ikoną japońskiej awangardy, kilka lat temu założył zespół Blast Muzungu – grający muzykę na pograniczu jazzu, noisu i funku. Jak na tak młodego artystę rozpiętość gatunkowa jest ogromna.

Tych dwóch muzyków stworzyło płytę niesamowitą, której nie było w Polsce od wielu lat. Nawet naprawdę dobre płyty Mikołaja Trzaski nie osiągnęły tego poziomu – jak napisali na zachodzie “Polish jazz does it again!” – oprawa graficzna też przypomina klimat starych polskich płyt.

“Namanga” składa się z piętnastu miniatur – bo trudno inaczej nazwać te utwory -  trwają po minutę, półtorej – najdłuższy trwa pięć minut. Trudno określić charakter tej płyty, niektóre utwory są trochę bardziej kontemplacyjne, przypominają utwór muzyki kameralnej, inne muzyki Komedy. Niektóre to po prostu ostry free jazz, a czasami po prostu hałaśliwy rock wykorzystujący klasyczne instrumenty. Najbardziej wyeksponowana jest oczywiście tuba – na tej płycie chyba najlepiej widać jak Piernik odnowił brzmienie tego instrumentu. W niektórych utworach słychać jeszcze wibrafon (Hubert Zemler) i skrzypce (Wojciech Kondrat).

Płyta nie jest łatwa w odbiorze,  ale poznawanie światów stworzonych przez tych dwóch muzyków daje bardzo dużo satysfakcji. Ta muzyka nie jest akademicka i napuszona jak to często u awangardzistów bywa – wręcz przeciwnie, odgłosy wydawane przez tubę dodają płycie dużo humoru. Gdybym miał grać w zespole jazzowym moim marzeniem byłoby nadawać nazwy utworom, zobaczcie tylko jakie wspaniałe są tytuły utworów na tej płycie – “Gwizd Na Polu”, “Perły Przed Kruki”, “Konstelacja Brylantowa” czy “Kamrat Zuch”. Jedyną wadą tej płyty są krótkie utwory (większość z nich mogłaby trwać dziesięć minut zamiast minuty…), ale widocznie muzycy mieli w tym jakiś cel.

Płyta została wydana przez jedną z najciekawszych polskich wytwórni – VIVO records, która dostarcza na krajowy rynek muzyczną awangardę – u nas prawie niedostępną. “Namangę” można spokojnie położyć na półce obok “Astigmatic” i cieszyć się, że takie płyty powstają.

Filip Lech

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (6 głosów, średnio: 7,00 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.