04.07.2009 11:50

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Z Nikąd Pomocy!

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy: | |


z-nikad-pomocy.jpg Z Nikąd Pomocy!

Relacja z koncertu Jacka Kuleszy, Bajzla i M.Bunia.S w sopockiej Papryce. Koncertu, na którym wbrew tytułowi, nikt pomocy nie potrzebował.

Na początku kilka słów o etymologii samej nazwy wydarzenia. Wszyscy trzej muzycy grają na scenie osobno i każdy z nich jest pewnego rodzaju jednoosobową orkiestrą. Z racji tego, w razie wpadki czy nieudanego występu nie mogą oni zwalić całej winy na kogoś innego. Tylko oni są odpowiedzialni za to czy publika się świetnie bawi, mogą liczyć tylko na siebie.

I tak jak napisałem we wstępie, nikt tej pomocy nie potrzebował. M.Bunio.S, znany również jako Bobby Dick (Dick4Dick), 100% samiec doprowadzający damską cześć publiczności (a może też i męską, kto wie) do obłędu; Jacek Kulesza, tworzący wraz ze swoim tamburynem i walizą Trio, potrafi wesoło rozbujać nawet największych fanów Plebanii; Bajzel, wulkan gitarowej energii – to tacy wykonawcy, którzy sami sobie świetnie poradzą ze wszelkimi kataklizmami.

Kolejność występów została ustalona w drodze losowania i tak oto pierwszy na scenie pojawił się M.Bunio.S. Oprócz piosenek swojej macierzystej grupy, “Another Dick” i “Dicks Back in Town”, a także coveru “Tender” Blura, artysta grał elektroniczne bity, połączone z gitarowymi melodiami i zapętleniami wywoływanymi przez liczne muzyczne gadżety. Mimo pewnych problemów z dźwiękiem, M.Bunio.S zdołał porządnie rozgrzać trójmiejską publikę.

Kolejną osobą instalującą się na scenie był dobrze znany czytelnikom naszego portalu Jacek Kulesza. Podczas jego gigu zabrzmiały takie utwory jak m.in. “Fish”, “Scream” i świetnie wykonane “Friend”. Oczywiście Jacek nie byłby sobą, gdyby nie okrasił swojego występu dużą dawką humoru, w tym opowieścią o tym, jak pewnego dnia wiózł w swoim Volkswagenie Niemca. Puenta tej dziwnej historii rozbawiła zebranych w klubie do łez.

Zaszczytna rola występowania jako ostatni z całej trójki przypadła Bajzlowi. Mieszając materiał z pierwszej i drugiej płyty poznaniak dał z siebie wszystko, podkręcając tempo każdej piosenki do poziomu morderczej prędkości. Nie zabrakło oczywiście najbardziej znanego “przeboju”, czyli znakomitego “Window”.

Utworem zamykającym ów wieczór miał być wymyślony i zagrany przez całą trójkę “hymn”. Cóż, chłopaki tak się rozkręcili, że wyszedł z tego 20 minutowy jam, który zawierał elementy piosenek wszystkich trzech muzyków, cover “Spokój” Super Girl & Romantic Boys, a także… rapowy freestyle Bunia! W pewnym momencie na scenie zagościł także Glenskii (wokalista Blenders) pomagający zaśpiewać zwrotkę “We Are The Champions” Queen. Prawdziwa miazga.

Po koncertowej części nastąpił after, pozwalający się wyszaleć na parkiecie. Jakby tego było mało, dodatkową atrakcją był zespół Coma, który postanowił zaszczycić sopocką Paprykę, wybierając ją jako miejsce odpoczynku po swoim “wspaniałym” koncercie w Gdańsku. Ale wystarczyło przy wyjściu z klubu nie patrzeć w stronę baru i można było to jakoś przeżyć.

Krzysztof Kowalczyk

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.