12.01.2009 20:52

Autor: fl23

Yoshie Fruchter – “Pitom”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


pitom.jpg Yoshie Fruchter – “Pitom”

Punkassjewjazz, czyli jak mówi zespół Yoshiego Fruchtera coś, co wyjdzie po pomieszaniu Zorna, Zappy i Ziggiego Sturdusta. Kolejny cymes z Tzadika, legendarnej już wytwórni Johna Zorna wydany w serii Radical Jewish Culture.

Kiedy piszę o Johnie Zornie trudno mi nie wchodzić w patetyczne tony – a tego chyba nie lubimy – dlatego postaram się jak najszybciej napisać coś o nim i przejść do debiutanckiej płyty Yoshiego Fruchtera. Zorn powinien zostać już dawno honorowym obywatelem Nowego Jorku – za wygrzebywanie talentów z nowojorskiego downtownu.

Yoshie właśnie w downtownie się wychował, a jak wyglądało jego życie możemy bardzo łatwo sobie wyobrazić. Wystarczy przypomnieć sobie jak w amerykańskich komediach przedstawiane są żydowskie rodziny z Nowego Jorku, do tego dodać nowojorskie kluby takie jak Knitting Factory i wszystkie koncerty i festiwale, jakie się tam odbywają. Fruchter nagrywał z wieloma żydowskimi muzykami z NY, na przykład z Chaną Rothman i Ravim Shmuelem (ale ich muzyka nie ma nic wspólnego z tym, co gra na “Pitom”, bez obaw) występował też z zespołem weselnym swojego ojca. Wyglądało to pewnie mniej więcej tak:

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

Muzyka Yoshiego Fruchtera to połączenie najważniejszych tradycji współczesnej muzyki Nowego Jorku – od rocka spod znaku Sonic Youth, Glenna Branci i surf-rock, po improwizacje w stylu Zorna.

Płyta rozpoczyna się surfową-klezmerską melodią, świetne energiczne rozpoczęcie. Płyta w odróżnieniu od wielu płyt z Radical Jewish Culture jest utrzymana raczej w pogodnym nastroju, mimo że zdarzają się tutaj smętne momenty. Ludzie, którzy nie wytrzymywali bardziej ciężkich albumów z Tzadika nie muszą się obawiać tej pozycji. Dawno nie słyszałem płyty, na której tak dobrze i bezpretensjonalnie połączono tyle różnych gatunków, ze spokojnych chasydzkich nigunów powoli nuconych przez gitarę i perkusję przenosimy się do zadymionego klubu, gdzie tę samą melodię wykonują ciężkie gitary, mocna perkusja, a do tego skrzypce (“Blinding Of The Burning Books”). Oprócz gitary Fruchtera największą atrakcją tej płyty jest Shanir Blumenkranz grający na skrzypcach. Przez cały krążek Yoshie ani na chwilę nie traci tempa – prowadzi nas w podróż po świecie i muzyce, w jakiej się wychowywał.

Naprawdę warto posłuchać, jedna z najciekawszych płyt z Radical Jewish Culture ostatnich lat – miejmy nadzieję, że Yoshie Fruchter przyjedzie kiedyś do Polski, może do Krakowa na Festiwal Kultury Żydowskiej?

Filip Lech

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (7 głosów, średnio: 7,43 / 10)


Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.