05.04.2010 08:09

Autor: marcin

Yeasayer – “Odd Blood”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje, robocza

Wykonawcy:


yeasayer_-_odd_blood.jpg Yeasayer – “Odd Blood”
Secretly Canadian/2010

Na swoim nowym albumie Yeasayer świadomie uciekają od muzycznej przeciętności, w stronę barwnego melodramatyzmu rodem z kina Bollywood oraz emocji towarzyszących rasowym dyskotekom. Wszystko w nastroju zbliżającego się końca świata.

Ta pokręcona zapowiedź, na pierwszy rzut oka może niewiele wyjaśniać, jednak zarówno nowa muzyka zespołu, jak i cała otoczka graficzna stawia przed słuchaczem zupełnie nową, odświeżoną wersję Yeasayer.

Na długo przed wydaniem swojego debiutanckiego materiału “All Hour Cymbals”, grupa trochę niefortunnie wydała singla zawierającego dwa utwory “2080″ oraz “Sunrise”. Oba niewątpliwie udanie, zmyliły nieco słuchaczy, którzy na albumie dostali porcję eksperymentatorskich wariacji, wychodzących daleko poza wpływy amerykańskiej muzyki. Na płycie prócz odniesień do folkowo-soulowych brzmień, znalazło się miejsce dla inspiracji płynących z muzyki afrykańskiej czy indyjskiej. Nie tylko pod postacią dźwięków, ale przede wszystkim klimatu i emocji.

Za sprawą wspomnianego przebojowego singla, Yeasayer nie byli do końca brani za zespół, którego stać na spory skok we własną muzyczną wyobraźnię i oddanie tego obrazu na płycie. Tę sytuację zmienił tegoroczny krążek “Odd Blood”, wydany w 3 lata od premiery debiutu. Jeśli jakieś słowo jest w stanie go opisać, to byłoby to ekstremalny. Zacznijmy od tego, że grupa oderwała się od samotnego labelu We Are Free na korzyść wytwórni Secretly Canadian, która zainwestowała w powstanie oraz promocję nowego materiału Yeasayer. 3 lata to spory czas w trakcie muzycy nauczyli korzystać z mniej tradycyjnego instrumentarium. To wszystko słychać na albumie, który w ekstremalny sposób rozwija pomysły z pierwszej płyty.

Mity krążące wokół powstania “Odd Blood” opowiadają o wyprawach na Nową Zelandię, gdzie zespół eksperymentował z LSD. Bez wątpienia grupa, by zarejestrować materiał, opuściła swoje przydomowe studio w Nowym Jorku i zaszyła się w Woodstock, gdzie w trzyosobowym składzie, bez perkusisty Luka Fasano, nagrała i wyprodukowała całą płytę. Muzyka zgromadzona na “Odd Blood” od pierwszych dźwięków wchodzi w konflikt z przyzwyczajeniami, które do tej pory towarzyszyły nie tylko muzyce Yeasayer samej w sobie, ale i muzyce w szerszym rozumieniu. Niewiele na płycie elementów, które dałoby się jednoznacznie określić – wyjątkiem są tutaj “Madder Red” oraz “Ambling Alp”, które w całym zestawie brzmią najbardziej klasycznie. Reszta płyty to muzyczny kocioł, w którym muzycy nawiązują od popowych brzmień Rihanny i Justina Timberlake’a (“ONE”, “I Remember”), muzyki dance sączącej się z dyskotekowych głośników(“Love Me Girl” po całości) do psycho-folkowych pozostałości po dawnym obliczu grupy (“Strange Reunions”).

Do końca nie wiadomo czy zespół stosuje te zabiegi z całkowitą powagą, czy może po prostu wykorzystuje je dla zabawy i odwrócenia pewnego muzycznego porządku funkcjonującego na listach przebojów. Otwierający płytę “The Children” to prawdopodobnie utwór w którym muzycy zapuścili się najdalej w swoje fantazje i wyobrażenia. Nisko stonowane wokale i psychotyczna sekcja rytmiczna rodem z The Knife, od początku zaznaczają, że “Odd Blood” to przede wszystkim eksperyment, którego efekt nie był w żadnej mierze planowany.

Dzięki takiemu podejściu powstał album, który z pewnością podtrzyma zainteresowanie wokół zespołu. Liczne barwne eksperymenty, balansujące między popowym patosem a psychodelicznym rockowym dynamizmem, sprawiają, że “Odd Blood” to album, który w niebanalny sposób wymyka się z ciasnej freak-folkowej przegródki, w stronę muzyki szukającej nowatorskich rozwiązań. Egzamin z drugiej płyty zdany.

Marcin Bieniek

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (26 głosów, średnio: 7,88 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.