01.08.2010 23:58

Autor: Michał Wieczorek

Yawning Man – “Nomadic Pursuits”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


nomadic-pursuits.jpeg Yawning Man – “Nomadic Pursuits”
Cobraside/2010

Gary Arce, Alfredo Hernandez i Mario Lalli po pięciu latach przerwy portretują swój dom – kalifornijską pustynię.

W czasie przerwy od zespołu żaden z nich nie próżnował. Gary wspólnie z Mario udzielał się w Ten East, nagrywał jako Dark Tooth Encounter i współpracował z Brytyjczykami z Sons of Alpha Centauri, tworząc projekt Yawning Sons. Alfredo przez jakiś czas grał w zespole Branta Bjorka, a Mario, oprócz gry we wspomnianym Ten East, zreaktywował po kilkuletniej przerwie swój własny zespół, Fatso Jetson. Jakkolwiek wszystkie te projekty są od siebie różne, to w większości związane są z pustynią. Doświadczenia płynące z nich wpłynęły na “Nomadic Pursuits”, co najbardziej słychać w “Camel Tow”, który ma dużo wspólnego z “Ghostship – Deadwater” Yawning Sons.

W porównaniu do poprzedniego wydawnictwa Amerykanów, EPki “Pothead”, “Nomadic Pursuits” jest mniej zimne i surrealistyczne i zbliża się do debiutu, “Rock Formations”. Co z tego wynika dla obrazu pustyni, który malują dźwiękami Yawning Man?

“Rock Formations” pokazywało pustynię gorącą, słoneczną, ale jednocześnie radosną, “Pothead” to pustynia w nocy, zimna, niebezpieczna, może nawet odpychająca. “Nomadic Pursuits” wypełnia lukę między nimi i portretuje pustynię po południu, kiedy dzień chyli się ku końcowi. Już nie jest tak gorąco, robi się trochę leniwie, ale przecież zbliża się noc i wydłużające się cienie zaczynają niepokoić. W każdej chwili może zacząć się burza piaskowa, która smaga niczym biczem.

Pustynia w muzyce Yawning Man to przede wszystkim wolność. Nie ma żadnych ograniczeń, dookoła jest tylko bezmiar przestrzeni. Wydaje się być statyczna, ale to właśnie wieczorem zaczyna tętnić życiem. Czasem jest kojącym, idealnym miejscem na ucieczkę z wielkiego miasta, zachęca do spojrzenia w głąb siebie. To jedno z tych miejsc, w których człowiek czuje się jedynie (nomen omen) ziarnkiem piasku. Niestety, takich miejsc jest coraz mniej, bo, jak mówią członkowie zespołu, okolice Palm Desert i Indio stały się w ostatnich latach wielkimi polami golfowymi. Legendarne generator parties to, niestety, wspomnienie przeszłości.

“Nomadic Pursuits” zabiera w godzinną podróż, w czasie której nie pada ani jedno słowo. Podróż pełną pięknych krajobrazów, które najlepiej oglądać zza zamkniętych oczu.

Michał Wieczorek

Zobacz więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (6 głosów, średnio: 7,67 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.