02.07.2013 18:24

Autor: Michał Konwicki

Wywiad z Piotrem Szumlasem i Jakubem Zaborskim

Kategorie: Czytelnia, Wywiady

Wykonawcy: |


Wywiad z Piotrem Szumlasem i Jakubem Zaborskim

Rok 2013 może należeć do nich. Ze zwycięzcami ostatniej edycji Must Be the Music rozmawiałem m.in. o ich początkach, o planach na przyszłość oraz o wrażeniach z obecnej trasy koncertowej.

Michał Konwicki: Jakie to uczucie wygrać Must Be the Music?

Jakub Zaborski: Bardzo trudno to określić, gdyż nie pogodziliśmy się z dostaniem na casting i każdy kolejny etap jaki pokonywaliśmy był dla nas wielkim szokiem. Mieliśmy swoich faworytów, jak chociażby zespół Materia, którzy z nami rywalizowali w finałowej dwójce czy Fairytaleshow, który jest naprawdę świetny. To były moje 2 typy na ścisły finał. Jednak los chciał inaczej i to my w nim zagraliśmy.

Piotr Szumlas: Ciężko to opisać, dużo się dzieje w naszym życiu i jeszcze nie doszło do nas co się stało. Obecnie cieszymy się, że możemy grać tyle koncertów, złapać kontakt z ludźmi. Wydaje mi się, że oni cieszą się z tego, że chcemy do nich wyjść, pogadać. Jest nam niezmiernie miło z tego, że nasza muzyka się podoba i mam nadzieję, że tak będzie zawsze.

A jak na to zwycięstwo zareagowali Wasi najbliżsi?

J.Z: Nasi ojcowie oszaleli po tym triumfie. Tata Piotrka codziennie sprawdzał, co piszą o nas wszystkie portale internetowe czy powstają nowe reportaże. Natomiast mój, ze wszystkich naszych nagrań amatorskich zrobił sobie składankę do samochodu i słucha tego non stop. Każdy dzień zaczyna od naszej muzyki. Jest to dość przyjemne, jest nam niezmiernie miło, że się cieszą z tego.

P.S: Dla nich też to był szok, kto wie, może jeszcze większy niż dla nas. Byli z nas bardzo dumni, tak naprawdę do dziś są.

Czy po programie w niedzielę dotarło do Was co się stało?

J.Z: Tak naprawdę nie mieliśmy czasu, żeby o tym nawet pomyśleć. Po zwycięstwie udzieliliśmy kilku wywiadów do portali internetowych. Następnie pojechaliśmy na after party, jednak nie spędziliśmy tam dużo czasu, gdyż byliśmy naprawdę bardzo zmęczeni i chcieliśmy choć trochę odpocząć.

P.S: Natomiast rano musieliśmy wstać przed 7, gdyż jechaliśmy do Polsatu na reportaż. Nie mieliśmy naprawdę czasu na analizę tego, co się wydarzyło chwilę wcześniej.

Wiecie już jak spożytkujecie wygrane 100 tysięcy?

J.Z: Warto podkreślić, że nie otrzymaliśmy jeszcze tych pieniędzy, nastąpi to pewnie za dłuższy okres, jeszcze nie wiemy za bardzo kiedy. Nie chcemy się dać zwariować. Nigdy przecież nie widzieliśmy na oczy takiej sumy gotówki. Ta kwota zapewni też w jakiś sposób bezpieczeństwo, ułatwi dalszą edukację, także jest to pomocne, ale nie chcemy się dać zwariować.

P.S: Z pewnością część wydamy na nowy sprzęt oraz podniesienie jakości naszej muzyki oraz koncertów. Zdążyłem już kupić sobie nową gitarę, choć jeszcze za nią nie zapłaciłem (śmiech).

Dlaczego zdecydowaliście się na wzięcie udziału w programie?

J.Z: To był czysty przypadek, że się tam znaleźliśmy. Mi bardzo zależało, żeby Piotrek poszedł do programu i pokazał się i swoje nieprzeciętne umiejętności. Startowaliśmy wspólnie jako duet, a Piotrek wystąpił też jako solista. Na casting główny dostaliśmy się w tych dwóch wersjach. Bardzo żałuje, że później w Polsacie wyemitowano tylko nasz wspólny występ, jednak telewizja rządzi się swoimi prawami i organizatorzy nie gwarantują nikomu, nawet jeśli przejdzie eliminacje, że zostanie pokazany szerszej publiczności.

Biorąc pod uwagę obecne sukcesy zespołów jak Enej czy Lemon, czyli zwycięzców wcześniejszych edycji, sądzicie, że zwycięstwo w Must Be the Music jest gwarantem udanej kariery?

J.Z: Trzeba bardzo uważać na wszystkie podpowiedzi różnych osób, które są przekonane, że to co mówią będzie dla nas dobre i zagwarantuje nam dobry start i udaną karierę. Istnieje jednak druga strona medalu, bo istnieje groźba, że źle trafimy. Takie sytuacje miały miejsce z wieloma wokalistami, którzy podpisali złe umowy, które ich bardziej blokowały niż pozwalały na rozwój. Wtedy też o nich nie słychać, a przecież wielu z nich wysoko zaszło w tych programach. Dlatego my działamy jak na razie sami, z tego względu, że jest to bezpieczniejsze.

P.S: Każde podpisanie umowy jest związane z tym, że musimy się jakoś podporządkować i nie możemy za bardzo tworzyć tego, co chcemy. Jak w przyszłości trafimy na taką osobę, która zaufa nam w 100% i stwierdzi, że nie ma potrzeby nic zmieniać, to wtedy jesteśmy gotowi rozważyć taką propozycję.

Myślicie już nad debiutancką płytą?

P.S: Zbieramy aktualnie materiał na ten pierwszy krążek, chcemy to zrobić dobrze, dlatego też nie spieszymy się z tym za bardzo. Mamy świadomość, że uzyskaliśmy rozgłos medialny i nie chcemy, żeby ludzie o nas zapomnieli. Gramy dużo koncertów, chcemy dalej się promować i jednocześnie komponować nowe utwory, które znalazłyby się na tej płycie.

Zostanie ona wydana już w tym roku?

J.Z: Trudno na tę chwilę cokolwiek powiedzieć, ponieważ chcemy, aby ta płyta była bardzo dopracowana. Nie myślimy w ten sposób, że teraz jest nasz czas i musimy to szybko wykorzystać. Nie jest problemem napisać nowe piosenki, ale stworzyć coś naprawdę dobrego, co z jednej strony poruszy ludzi, da im trochę do myślenia, wzbudzi w nich pozytywne emocje jest niezwykle ciężko.

P.S: Zdarza się czasem wymyślić coś pod wpływem natchnienia, tak jak to miało miejsce w pociągu do Poznania. Chcemy, aby ten krążek podobał się naszym fanom, ale także i nam samym. Jeżeli ktoś polubił to co tworzymy, to będzie też czekał na debiutancki album.

Jak zaczęła się Wasza przygoda z muzyką?

J.Z: Dosyć przypadkowo, kiedyś w podstawówce siostra zakonna potrzebowała kogoś do psalmu. Tak dla żartu zgłosiłem się, żeby się sprawdzić. Jak zaśpiewałem okazało się, że jest to bardzo czysto i siostrze bardzo przypadło do gustu. Tak to się zaczęło, później miały miejsce różnego typu akademie szkolne, występy gimnazjalne. Wszystko to odbywało się w obrębie mojej miejscowości, zbytnio się nie udzielałem, bo nie uważałem się za bardzo wybitną osobę. Dopiero kiedy wyjechałem do liceum do Krakowa zacząłem bardziej się rozwijać. Szukałem stylu muzycznego, który byłby dla mnie dobry, w którym mógłbym być coraz lepszy wokalnie. Tak naprawdę przełomem był moment spotkania z Piotrkiem i początek naszej wspólnej współpracy.

P.S: Od dzieciństwa w rodzinie towarzyszyła mi muzyka, rodzice grali na różnych instrumentach, choć ja na początku myślałem o czymś innym. Jednak i mnie to w końcu dosięgło, bo postanowiłem grać na gitarze, a następnie poszedłem do szkoły muzycznej, którą ukończyłem w zeszłym roku. Równocześnie zacząłem uczyć się techniki fingerstyle, którą wykorzystuję w naszych utworach. Jest ona mniej ograniczająca, daje upust wyobraźni i można na gitarze robić niesamowite rzeczy.

Jak się zaczęła ta współpraca?

J.Z: Przypadek albo po prostu przeznaczenie. Plotki są, że poznaliśmy się na portalu randkowym, ale to oczywiście wymysł mediów. Jestem wielkim fanem różnego typu coverów na youtube i kiedyś przeglądałem takie filmiki, szukałem wersji instrumentalnej do utworu i znalazłem Piotrka. Spodobało mi się to co tworzy, napisałem do niego na facebooku i po jakimś czasie zaczęliśmy ze sobą tworzyć. Najpierw nagraliśmy razem cover, potem stworzyliśmy pierwszy nasz utwór i dalej to już się samo wszystko potoczyło.

Kim się inspirujecie?

J.Z: Jestem pod wielkim wrażeniem twórczości Fismolla, teraz niedawno wyszła jego debiutancka płyta i ciągle nie mogę wyjść z podziwu. Szczególnie, że jest Polakiem i to jest ogromny powód do dumy, że w naszym kraju mamy takich muzyków.

P.S: Poza tym Ed Sheeran oraz Bon Iver są dla nas inspiracją, która też często pochodzi z życia, z własnych doświadczeń, nie jest tak, że tylko oglądamy się na innych artystów.

Wiem, że muzycy nie lubią być szufladkowani, ale jakbyście określili gatunek muzyki, którą tworzycie?

P.S: Ciężko jest go określić. Można by powiedzieć, że jest to akustyczne indi, coś zupełnie nowego, całkowicie niezależna muzyka.

Piotrek, pisałeś w tym roku maturę, jak udało Ci się połączyć naukę z występami?

P.S: Nie ukrywam, że w pewien sposób to ze sobą kolidowało, ale za sprawą dobrej organizacji mogłem te dwie rzeczy pogodzić. Zresztą nie przygotowywałem się aż tak bardzo, nie poświęcałem na naukę tak dużo czasu, no może z wyjątkiem matematyki. Matury ustne poszły mi bardzo dobrze, a z pisemnych również jestem zadowolony.

Przejmujecie się opiniami niektórych internautów, którzy mówią o Was “noszą sweterki od powodzian i wyszli na scenę w rajstopach”? Czy macie do tego dystans?

J.Z: Na początku było z tym różnie, trochę stresujące, ale teraz żartujemy sobie z tego na koncertach. Również z tego, że ludzie uważają nas za parę, bo to jest śmieszne. Wychodzi na to, że faceci nie mogą mieć relacji przyjacielskiej, bo od razu brani są za homoseksualistów. Trzeba z tym żyć, mamy tę świadomość, że nie wszyscy będą nas lubić i nie każdemu będzie się podobać muzyka, którą tworzymy. Są ludzie, którzy ją doceniają, najważniejsza jest dla nas ich opinia, to, że chcą nas słuchać i wspierają nas w tym wszystkim.

Sądzicie, że w Polsce da się zrobić karierę muzyczną bez pójścia do telewizyjnego show?

J.Z: Bez tego na pewno jest to trudniejsze, trzeba o wiele więcej poświęcenia. To samo tyczy się tych programów. Są one dobrym startem dla młodych artystów, dają poczucie rozpoznawalności, ale żeby się utrzymać się na rynku trzeba włożyć bardzo dużo pracy, również w promocję i w organizację koncertów. Samo takie muzyczne show nie gwarantuje nic, można przyjść do programu, pokazać się i zniknąć.

P.S: Jest o wiele trudniej, ale jest wiele osób, które bronią się tym, że wypłynęły bez udziału w tego typu show, począwszy od Edyty Górniak po Melę Koteluk – zdobywczyni dwóch Fryderyków w tym roku. Jest to niesamowita osoba na polskiej scenie muzycznej. Bardzo cieszę się, że ktoś taki pojawił się na naszym rynku i mam nadzieję, że się utrzyma. Nie potrzebowała żadnego programu, udało jej się wypłynąć i jest bardzo rozpoznawalna. Uważam, że fajniej jest pojawić się z znikąd niż poprzez show. Mamy świadomość, że ludzie będą na nas patrzeć, że jesteśmy uczestnikami Must Be the Music, a nie osobami, które kochają co robią i stworzyły coś razem. Na plakatach promujących nasz koncert często jest informacja, że zagrają zwycięzcy Must Be the Music, jakby to było najistotniejsze z tego wszystkiego.

Podzielcie się wrażeniami z obecnej trasy koncertowej?

J.Z: Poznajemy dużo fantastycznych ludzi. Zanim zaczniemy grać, staramy się porozmawiać z ludźmi, którzy zjawili się na naszych koncertach, trochę ich rozluźnić, pokazać to, że jesteśmy tacy sami jak wcześniej i program w żaden sposób nas nie zmienił. Swoimi występami chcemy im podziękować. Na pewno nie robimy tego dla pieniędzy, bo to nie jest najważniejsze w życiu, najbardziej istotne jest to, aby się spełniać w tym, co tworzymy. Traktujemy trasę koncertową jako zadośćuczynienie za to, że ludzie nas wspierali w Must Be the Music, również w tych złych momentach, kiedy pojawiały się różnego rodzaju plotki oraz za to, że wysyłali smsy.

P.S: Jesteśmy bardzo zaskoczeni, że tak wielu fanów przyszło na nasze koncerty, szczególnie, że nie były one jakoś nadzwyczaj promowane, informacje pojawiały się jedynie na naszym fanpage’u na facebooku. W Katowicach baliśmy się, że może być bardzo mało osób, gdyż nasz koncert odbywał się w tym samym czasie co Juwenalia, jednak publiczność dopisała. Cieszymy się bardzo, że tak wiele fanów przychodzi na nasze występy.

Jak odnajdujecie się w nowej rzeczywistości jako osoby rozpoznawalne?

J.Z: Odnotowujemy wiele spontanicznych sytuacji na ulicy, idziemy sobie przez miasto i nagle ktoś jest w szoku, że nas widzi i chce z nami porozmawiać. Często jest tak, że ludzie podchodzą do nas, mówią, że głosowali na nas, wspierali. To jest naprawdę bardzo fajne.

P.S: Nie zauważyliśmy żadnej zmiany w nas. Cieszymy się, że przyciągamy ludzi do siebie, wspaniały jest kontakt bezpośredni z fanami, to, że im się nasza twórczość podoba.

Czego Wam życzyć na najbliższe miesiące?

J.Z: Dużo siły, wytrzymałości i dalszej wspólnej pracy. To jest chyba najważniejsze, aby kontynuować to co zaczęliśmy, dalej tworzyć i nie dopuścić do wypalenia się.

Rozmawiał Michał Konwicki




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.