02.10.2010 23:13

Autor: Michał Wieczorek

Wywiad z HEALTH

Kategorie: Czytelnia, POLECAMY, Wywiady

Wykonawcy:


health-01.jpg Wywiad z HEALTH

O remiksach, pracy i Los Angeles.

UwolnijMuzykę!: Czy jakiś remiks z “Disco 2″ cię zaskoczył?

Jupiter Keyes: Sporo z nich. Bierzemy remiksy i albumy z remiksami bardzo poważnie. To nie jest na zasadzie: “zróbcie nam jakieś remiksy i nawet jak to jest kupa gówna, my to wypuścimy”. Bierzemy na poważnie każdy album z remiksami, nie chcemy, żeby to była bezładna składanka, chcemy, by to był spójny album. Mieliśmy sporo problemu z wyborem sponad sześćdziesięciu remiksów.

Bardzo podoba nam się remiks Little Loud. To niezbyt znany gość z UK, nie słyszeliśmy o nim wcześniej, dopiero jeden z naszych znajomych nam go polecił. Spytaliśmy się go, czy nie zremisuje nam piosenki. Alessandro Cortini, klawiszowiec NIN, również zrobił dla nas remiks, jako blindoldfreak. Ten remiks jest wspaniały. Był dla nas dużą niespodzianką. W zasadzie wszystkie remiksy na tym albumie są zaskakującym, dobrym materiałem. Jesteśmy bardzo podekscytowani, gdy dostajemy dobry remiks.

UwolnijMuzykę!: Na “Disco2″ jest bardzo melodyjny kawałek, “USA Boys”. Dzisiaj zagraliście natomiast bardzo agresywnie, dużo bardziej niż w zeszłym roku. Jaką drogą chcecie podążać: melodii czy hałasu?

Jupiter Keyes: Powiedziałbym, że pójdziemy w obie strony i spróbujemy czegoś zupełnie nowego. Mam nadzieję, że nikt nie powie o naszym zespole, że jest monotonny. Mamy jeszcze sporo do pokazania. Zaczęliśmy jako zespół noise?owy, robiliśmy bardzo agresywną, dziwaczną, kwadratową muzykę. Potem poszliśmy w stronę struktur, które mogą przypominać pop, ale ciągle zachowujących nieortodoksyjną paletę dźwięków, dźwięków, których normalnie nie słyszy się w popie. Na następny album planujemy muzykę, która jest bardziej melodyjna, ale jednocześnie bardziej agresywna i pokręcona. Mamy mnóstwo pomysłów.

Przede wszystkim chcemy, żeby ten album był lepiej wyprodukowany, mocniej i ciężej niż pierwsza płyta, bo wtedy nagraliśmy go po prostu w The Smell. Chcemy przenieść się na wyższy poziom, więc podążamy we wszystkich kierunkach, które uważamy za spójne z nami, jako zespołem.

UwolnijMuzykę!: Jeden z was powiedział w wywiadzie, że lata 90 były nudne, i że teraz muzyka jest dużo bardziej interesująca i intensywna.

Jupiter Keyes: Gdy mówił, że lata 90 były nudne, myślę, że miał na myśli końcówkę tamtej dekady, która była dla nas rozczarowująca. Oczywiście, we wczesnych latach 90 mieliśmy Nirvanę, Alice In Chains, Pearl Jam, cały ten dobry ruch grunge’owy, który był czymś wartościowym. Również rodząca się muzyka taneczna, jak rave lub techno była całkiem ekscytująca, hip hop był zajebisty i wyewoluował w to, co mamy dzisiaj – hip hop jest jedną z dominujących odmian muzyki w Stanach, a może nawet na całym świecie. Dużo dobrego działo się w latach 90, ale był też okres na przełomie dekad, który mocno nas zawiódł nową muzykę. Czuliśmy się wtedy trochę zagubieni.

Dużo świetnej muzyki powstało w latach 90, jak Radiohead. Jestem ich wielkim fanem.

UwolnijMuzykę!: Obecnie takie zespoły, jak Crystal Castles  wchodzą do mainstreamu. Chcecie w nim być?

Jupiter Keyes: To dość dziwne. Wszystko działo się bardzo wolno, gdy zaczynaliśmy, chcieliśmy zrobić kilka undergroundowych tras. Nie mieliśmy żadnych oczekiwań: koncert w Warszawie z tak świetną publicznością, granie dużych koncertów z NIN – w ogóle o tym nie myśleliśmy. Chcieliśmy pojechać w trasę, żeby uciec od naszego żałosnego życia, gównianej roboty i tworzyć muzykę, bo właśnie to nas kręciło. Z czasem, gdy stawaliśmy się bardziej popularni, pojawiło się więcej możliwości, poszrzyły się także nasze horyzonty. W ciągu ostatnich pięciu lat nauczyliśmy się, jak być lepszym zespołem, możemy tworzyć lepszą muzykę, mamy na to więcej czasu, nie musimy chodzić do gównianej pracy. Jak na razie, wejście w mainstream pozwala nam robić więcej. Jeśli możemy godnie żyć z naszej muzyki, możemy bardziej się jej poświęcać.

UwolnijMuzykę!: Nie czuliście przytłoczeni trasą z NIN?

Jupiter Keyes: Gdy znaleźliśmy w naszej skrzynce email od tour managera NIN, który pytał się, czy nie pojedziemy z nimi na trasę, nie mogliśmy w to uwierzyć. Nie mogliśmy sobie tego wyobrazić. Miejscami koncertów były hale do hokeja albo koszykówki, wielkie, przeogromne miejscówki. Nigdy nie wyobrażaliśmy sobie siebie grających w takich halach. NIN wożą ze sobą miliony dolarów w oświetleniu, dźwięku. Mają ciężarówki, pięć albo sześć busów.  Czuliśmy się trochę przytłoczeni, ale było to jedno z najwspanialszych doświadczeń w naszym życiu. Każdy z nas nazwał by to jednym z highlightów bycia w tym zespole.

Muszę to powiedzieć: Trent Reznor jest wspaniałym gościem, niezwykle szczery zarówno, jako artysta, muzyki, jak i istota ludzka. Upewnia się, czy każdy, kto z nim pracuje jest zadowolony. To była najlepiej zorganizowana trasa, na jakiej byliśmy.

UwolnijMuzykę!: Wiemy, że ostatnio dużo podróżujecie, nie spędzacie zbyt dużo czasu w domu, ale czy możesz wymienić kilka świeżych zespołów z The Smell lub LA?

Jupiter Keyes: Niestety, jestem tam tak rzadko, że nie mogę wymienić zbyt wielu zespołów, bo mnie tam po prostu nie ma. Chciałbym, byśmy ciągle byli częścią sceny, jak kiedyś i znać całą tę dobroć, która się rodzi w LA, w jego żywej muzycznej społeczności.

UwolnijMuzykę!: Co oznaczało być zespołem z Los Angeles, gdy zaczynaliście?

Jupiter Keyes: Było dość ciężka, ponieważ wszyscy nienawidzili Los Angeles. Gdy byliśmy pierwszy raz w trasie i mówiliśmy, że jesteśmy z LA, każdy twierdził, że Los Angeles i wszystko z tego miasta ssie. Nie było żadnego szacunku dla naszego miasta. Potem, w ciągu kilku lat razem z takimi zespołami jak No Age, Nosaj Thing, które też są z LA i które zostały rozpoznawalne na świecie, szacunek powrócił. To było dla nas dziwne, byliśmy tylko grupą przyjaciół, którzy grali razem nie mieliśmy żadnych oczekiwań, że stanie się coś takiego. To było dziwne, ale i zajebiste. Ciągle brakuje nam tej solidarności.

UwolnijMuzykę!: Macie własną modę, telewizję. Taki koncept był od początku czy przyszedł z czasem?

Jupiter Keyes: To wszystko zaczęło się, jak już mówiłem, od tego, że chcieliśmy uciec od naszych gównianych zajęć. Kiedy ustaliliśmy swoją estetykę, zaczęliśmy myśleć o innych sposobach na wyrażenie siebie. Chcieliśmy stworzyć modę, robić remiksy, programy telewizyjne i cokolwiek, co dawało nam możliwość podzielić się naszymi pomysłami.

UwolnijMuzykę!: Planujecie więcej niespodzianek w stylu złotego biletu?

Jupiter Keyes: Tak długo, jak będziemy w zespole, będziemy kontynuować angażowanie naszych fanów na różne sposoby, które nam się podobają i będziemy rozdawać kawałki swojego życia czy poprzez filmiki w Internecie czy podpisywanie płyt własną krwią. To tworzenie dialogu z fanami. Będzie takich rzeczy więcej, jeszcze nie wiem, co to będzie, ale wiem, że to nie koniec.

Rozmawiali Krzysiek Kowalczyk i Michał Wieczorek

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.