12.12.2009 01:28

Autor: Zylka

“To nie jest tak, że mamy jakieś “ale” do chłopaków” – wywiad z Sorry Boys

Kategorie: Czytelnia, POLECAMY, Wywiady

Wykonawcy:


sorry-boys-alternative-tour-wywiad.jpg “To nie jest tak, że mamy jakieś “ale” do chłopaków” – wywiad z Sorry Boys

Kolejnym przystankiem AlterNative Tour był Wrocław, w Firleju zagrały wszystkie trzy zespoły częstując widownię istną rock’rollową bombonierą. Tradycyjnie pierwszy na scenie zagościła warszawska piątka z Sorry Boys.

Choć publiki było jak na lekarstwo, to można było znaleźć pośród niej taką personę jak Lech Janerka. I ten sam pan Lech był pod wrażeniem wyczynów scenicznych młodej piątki, a ze zdaniem pana Lecha polemizować nie powinno się. Sorry Boys grając swój premierowy materiał z każdym kolejnym utworem zapełniali klubową salę i zbierali coraz śmielsze brawa. Zespół stanął przed nie lada zadaniem, rozpoczynając koncert dla tak wybrednej publiki i wywiązał się z niego wzorcowo. O pokoncertowych wrażeniach, unikaniu muzycznych plagiatów i rozdarciu między biurowym ładem a scenicznym żywiołem rozmawialiśmy z Izą, Tomkiem oraz Piotrkiem, trojgiem sterników warszawskiej piątki.

Uwolnij Muzykę!: W zespole Iza jest jedyną kobietą, stanowi zatem jedną z pięciu części składowych zespołu, nazywacie się jednak Sorry Boys, czyżby to właśnie Iza trzymała resztę chłopaków pod pantoflem?

Iza: Nie, nie, to nie tak. Zupełnie nie o to chodzi w nazwie. To zdanie “Sorry Boys” nie wychodzi z moich ust i nie oznacza w żadnym wypadku, że mam jakieś “ale” do chłopców, że jestem czy jesteśmy do nich w opozycji. Można powiedzieć, że nazwa powstała pod wpływem pewnego natchnienia, po prostu przebywaliśmy razem i do mojej głowy zawitał konstrukt tych dwóch wyrazów Sorry oraz Boys, powiedziałam o tym chłopakom, oni jednogłośnie stwierdzili, że to jest to, że ten slogan w pewnym aspekcie odbija coś, co siedzi wewnątrz nas. Oczywiście tłumaczenie tego jest bezsensowne, bo nie chcieliśmy nazwać się po prostu “Sorry Chłopaki”. Ma to znaczenie bardziej osobiste, wewnętrzne.

Uwolnij Muzykę!: Więc nie twierdzicie, że chłopaki ze swej natury są po prostu irytujący i naiwni?

Tomasz: Jak powiedziała Iza, to dosłowne znaczenie jest odrobinę mylne, trzeba sobie wstawić w to pewną, własną przenośnię. Jeżeli komuś też wydaje się przyjemna, to miło. My się z nią utożsamiamy i dobrze nam z nią. I tak przecież każdy sobie na swój sposób interpretuje wszystko w swoim życiu.
Piotr: Nawiązując do nazwy – osoby, które nie widziały nas na żywo, a kojarzą zespół jedynie po nazwie, mają w głowie pewien kompletnie inny obraz zespołu od tego, jaki on naprawdę jest. Daleki od tego, co tworzymy i jak wyglądamy.
Iza: Nazwa stanowi wyabstrahowaną przeciwność tego, kim jesteśmy na scenie, dopiero kiedy ktoś przyjdzie na nasz koncert, usłyszy jak gramy, jest w stanie jakoś logicznie to sobie poukładać.

Uwolnij Muzykę!: O waszej płycie mówi się już od kilku dobrych miesięcy, wcześniej zawitaliście między innymi na składance “Minimax” Piotra Kaczkowskiego czy kompilacji “We Are From Poland”. Na jakim etapie znajduje się proces tworzenia albumu, kiedy będziecie mogli powiedzieć coś więcej na temat ewentualnego debiutu?

Tomasz: Na dzień dzisiejszy mamy domknięty proces nagrywania, rejestrowania materiału. Na płycie znajdzie się dziesięć utworów, choć w studio nagraliśmy ich trochę więcej. Jednak stwierdziliśmy, że będzie to ta, a nie inna dziesiątka, Wybraliśmy w naszej opinii te najciekawsze, najlepsze kompozycje. Aktualnie są one w trakcie mixu. Co do przesunięcia terminu debiutu, który miał mieć miejsce już pół roku temu, to wynika to z banalnie prozaicznego powodu, finansowego oraz czasowego. Każdy z nas pracuje na normalnym etacie, często musieliśmy przesuwać, przekładać nasze sesje. Sami wygospodarowaliśmy środki na zarejestrowanie tego materiału. Mam nadzieję, że początek nowego roku to realny termin opóźnionego, ale pewnego debiutu Sorry Boys.

Uwolnij Muzykę!: Ostatnio w podobną trasę jak wy, wyruszyli wspólnie Czesław, Dick4Dick i Gaba Kulka. Jak oceniacie pomysł takich wspólnych wycieczek, koncertów, gdzie na jednej scenie spotykają się tak kompletnie różne, odseparowane muzycznie zespoły jak właśnie wy, L.Stadt i Pogodno przy okazji trasy AlterNative Tour?

Tomasz: Myślę, że ma to tyle samo plusów co i minusów. Tak jak powiedziałeś, na naszej trasie są trzy zespoły z innej bajki, innej planety. Nie znaliśmy się wcześniej, nasza znajomość rozpoczęła się wraz z początkiem AlterNative Tour. Plusem na pewno jest to, że gramy różną muzykę, a więc słuchacz, odbiorca, który pojawi się na koncercie zawsze może wybrać coś, co go zainteresuje, nie zanudzi się tym trzygodzinnym koncertem, bo każdy zespół opowiada inną historię. Za minus można uznać to, że większość publiki przychodzi specjalnie na zespół Pogodno i oczekuje od innych zespołów energii podobnej, jaką wytwarza Budyń z resztą. My gramy jednak zupełnie inaczej, spokojniej. L.Stadt gra już bardziej żywiołowo, jednak Pogodno to już inna para, to są prawdziwe freaki, mogą pozwolić sobie na różne bohomazy na scenie i to właśnie może być tym minusem.
Natomiast co do trasy Gaby i Czesława to jakby inna historia, to są już uznane zespoły, o silnej popularności. Tamte trzy zespoły są po mocnych debiutach, po złotych płytach. U nas ta sytuacja wygląda odrobinę inaczej, my jesteśmy dopiero przed naszą pierwszą płytą, L.Stadt jest świeżo po niej, natomiast o Pogodno nie trzeba dużo mówić, jak dla mnie to jest aktualnie legenda polskiej sceny alternatywnej, tuż po Hey’u.

Uwolnij Muzykę!: Niektóre z waszych starszych kompozycji były zaśpiewane po polsku, jednak dziś na koncercie zagraliście cały set w języku angielskim. Czy to oznacza, że już zadecydowaliście o waszych przyszłych piosenkach, płyta będzie wyłącznie anglojęzyczna?

Iza: Tak, tak… cała płyta będzie zaśpiewana po angielsku. Co prawda mamy kilka utworów w naszym ojczystym języku jednak w naszej ocenie to nie było do końca to, co chcielibyśmy zaprezentować i w czym czulibyśmy się wystarczająco dobrze. Ja osobiście nie czuję się dobrze śpiewając po polsku, nie brzmi to tak, jakbym tego chciała, stąd też decyzja pozostania przy angielskim. Póki co nie będziemy robić takich eksperymentów, choć oczywiście nie zarzekam się, że nigdy nie zaśpiewam niczego po polsku. Jednak na etapie płyty, jej nagrywania uznaliśmy, że zrobimy to, co potrafimy najlepiej, a polskie teksty… będą po tej płycie.

Uwolnij Muzykę!: Mimo tego trudno jest przylepić do waszej muzyki konkretną łatkę, porównać do czegoś zachodniego. Nie można powiedzieć, że gracie jak “the coś tam”, co jest niestety rzadkie wśród młodych zespołów, nie zżynacie sprawdzonych pomysłów od innych, znanych kapel, gracie po swojemu, bardzo charakterystycznie, skąd bierzecie pomysły?

Iza: To dla nas bardzo duży komplement, że nie kojarzysz nas z jakąś konkretną inspiracją, pomysłem. Trzeba przyznać, że jesteśmy dosyć eklektyczni w tym, co robimy na co dzień, przez co nie mamy jakichś wspólnych guru muzycznych z którymi się identyfikujemy, jesteśmy na to po prostu za dorośli, za duzi. Nie spotykamy się u kogoś w piątkę i nie słuchamy do zarżnięcia jednego zespołu. Spotkaliśmy się już jako dorośli ludzie z pewnym doświadczeniem wyniesionym z naszych poprzednich zespołów, więc już wcześniej byliśmy w jakimś sensie ugruntowani muzycznie. Przez to, to co robimy razem w zespole nie nosi konotacji, znamiona czegoś innego. Nie umawiamy się w sali prób, że dziś będziemy udawali Blonde Redhead.

Tomasz: Gramy po prostu tak, jak nam się podoba, każdy ma w to swój wkład. Nie chcemy być “polskim Cocteau Twins”. Staramy się unikać pewnych konotacji. Osobiście zależało mi na wypracowaniu charakterystycznego brzmienia, połączenia faktury i barwy wokalu z brzmieniem gitar i sekcji. Powiem tylko, że po koncercie podszedł do mnie Lech Janerka i powiedział, że od razu spodobała mu się właśnie ta “faktura”.  Wraz z kolejnymi utworami nie mógł jednoznacznie wyłapać jakiegoś porównania, nawet gdy grałem smyczkiem na gitarze. Myślę, że właśnie tu jest ten złoty środek.

Uwolnij Muzykę!: Iza, przed jednym z zagranych dziś kawałków powiedziałaś, że będzie to utwór o ludziach, którzy gdzieś się zagubili i znajdują się tam, gdzie nie powinni. Wielu ludzi jest na nieodpowiednim dla siebie miejscu?

Iza: Wiesz co, myślę to w pewnym sensie przesłanie naszej muzyki. To co my robimy jest swojego rodzaju donkiszoterią, w tym sensie, że mamy świadomość czynników, które dyskwalifikują nas jako zespół mainstreamowy, mimo że naprawdę chcielibyśmy takim być. Naszym celem jest przecież oddanie się w pełni muzyce, naszemu zespołowi, aby był on znany i ceniony we wszystkich tego aspektach, jednak z drugiej strony wiemy, że z tą muzyką, jaką gramy jest to trudne.
Tomasz: Choć mamy nadzieję, że nie jest niemożliwe.

Uwolnij Muzykę!: Więc póki co trasa po największych miastach wraz z AlterNative Tour, potem premiera albumu… jak będzie wyglądał nowy rok dla zespołu Sorry Boys?

Tomasz: Plany… pewnie będziemy podpierać ściany w Sylwestra. A poważnie, dostaliśmy już parę ciekawych propozycji koncertowych, co do wydawnictwa to nie możemy wszystkiego powiedzieć, a i wszystkiego mówić nie chcielibyśmy. Myślę, że wydanie płyty będzie w pewnym sensie punktem zwrotnym dla zespołu. Długo pracowaliśmy nad tą płytą. Mamy nadzieję, że ludzie, którzy jej posłuchają pomyślą, że “warto było czekać”.

rozmawiał Krzysiek Żyła

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.