24.11.2009 22:27

Autor: Michał Wieczorek

“Wspomnienia są na zawsze” – wywiad z Damianem Abrahamem

Kategorie: Czytelnia, POLECAMY, Wywiady

Wykonawcy:


damian-abraham-chicago.jpg “Wspomnienia są na zawsze” – wywiad z Damianem Abrahamem

Za kilka dni drugi polski koncert Fucked Up w tym roku. Z tej okazji sięgnęliśmy do przepastnych archiwów serwisu i wyciągnęliśmy z ich czeluści wywiad z wokalistą, który wbrew temu, co pokazał na scenie, okazał się być jednym z najbardziej uroczych artystów, jakich poznałem.

Uwolnij Muzykę!: Czy to był dobry koncert?

Damian Abraham: Świetnie się bawiłem. To było niesamowite doświadczenie koncertowe. Dzieciaki były wspaniałe, cały czas skakały. Na początku myślałem: “o, maszyna do robienia dymu”, ale to był kurz. Cały w nim jestem; moje ręce są kurzu i pyle (pokazuje swoje dłonie). Ale wiesz, kurz może być zmyty, wspomnienia są na zawsze.

Uwolnij Muzykę!: Co sprawia, że koncert jest dobry?

Damian Abraham: Myślę, że jest to w 50% publiczność, a w 50% zespół. Możesz oglądać niesamowity zespół, ale publiczność to się nie podoba, to po prostu nie działa. Możesz również oglądać słaby zespół, ale publiczność szaleje i to jest świetny koncert. Zespół może brzmieć słabo na płytach, ale, gdy widzisz ich na żywo, myślisz: “o, ale świetny koncert”. Tak więc dla nas to jest pół na pół publiczność i zespół. Zespół ssie, grają słabo, ale, gdy widzisz szalejące dzieciaki, masz to gdzieś. Nie pamiętasz piosenek, pamiętasz dzieciaka skaczące z głośnika. To się wyróżnia

Uwolnij Muzykę!: Znasz pozostałe kanadyjskie zespoły grające na OFF Festiwalu?

Damian Abraham: Nie znam w ogóle Handsome Furs, ale Final Fantasy jest naszym przyjacielem. Robię dla niego wokale za parę tygodni. On grał na naszej ostatniej płycie. W Toronto jest naprawdę mała scena. Każdy zna każdego. Czasem widuję na koncertach kolesi z Broken Social Scene czy ziomków z Crystal Castles, DFA 1979. Ludzie zawsze są niedaleko.

Uwolnij Muzykę!: Macie jakieś specjalne miejsce w Toronto, gdzie bije serce sceny?

Damian Abraham: Myślę, że nie. Dla mnie najważniejsze były sklepy z płytami. Przesiadywałem tam, gdy byłem młodszy. Tam poznałem polskie zespoły jak Dezerter czy Homosapiens. Byli tam goście, którzy pytali się: “podoba ci się ten zespół”, a ja na to “jasne, uwielbiam ich”, a oni: “no to musisz spróbować tego, tego i tego”. Były tam ogłoszenia jak “potrzebny perkusista do zespołu punkowego” i lista wpływów. W sklepach z płytami poznałem Mike’a i Jonah z Fucked Up. Chodziłem z Jonah do tej samej szkoły, ale nie spędzaliśmy razem czasu. Wszystko działo się w tych sklepach, tak naprawdę nie mieliśmy klubu.

Uwolnij Muzykę!: Postrzegacie się jako zespół hardcore’owy, ale wasze brzmienie jest bardziej złożone niż typowe zespołu hardcore’owego.

Damian Abraham: Kocham punk i kocham hardcore, one wciąż znaczą coś dla mnie. Jesteśmy w zespole bardzo długo, moglibyśmy ciągle próbować pisać te same rzeczy. Jest dużo ludzi, szczególnie w Ameryce i Europie Zachodniej, którzy chcą, żebyśmy grali ciągle te same piosenki, a znudziło by mnie to, nas by to znudziło. To byłoby tak, jakbyśmy napisali jedną piosenką, a potem próbowali napisać ją jeszcze raz i jeszcze raz.

Słuchamy różnych rodzajów muzyki, twee jest na przykład częścią tego, co na nas wpływa. Nie sądzę, że nasze nowe rzeczy są lepsze od tych, które robiliśmy wcześniej, ale są różne. To nie byłoby szczere, gdybyśmy kazali sobie napisać piosenkę, jaką zrobiliśmy w 2002 roku, to byłoby oszukiwanie ludzi, robienie tego samego cały czas.

Uwolnij Muzykę!: Czy wasze pseudonimy to sposób ochrony prywatności czy są po prostu dla żartu?

Damian Abraham: Dla mnie dla żartu. To dziwne, bo Mike jest osobą ceniącą swoją prywatność, nie lubi dużo rozmawiać z ludźmi, a ja kocham gadać z nimi. Myślę, że to jest taki dziwny konflikt w Fucked Up, on stara się zachować to w tajemnicy, ja próbuję zrobić zespół tak otwarty, jak to tylko możliwe. To ciągłe zmagania. Kocham rozmawiać z ludźmi. Powiedziałbym wszystko o mnie, mojej żonie, moim dziecku. Mike nie chce mówić ludziom niczego o sobie. Dla mnie to jest tylko dla żartu, dla niego jest to w pewien sposób użyteczne.

To było użyteczne, ponieważ mogliśmy przekradać się przez amerykańską granicę. Amerykańscy strażnicy graniczni są bardzo sprytni, googlują twoje imię i sprawdzają informacje, które wyskakują. Dlatego używaliśmy fałszywych imion. Googlali Damian Abraham i nic nie wyskakiwało. Jeden jedyny raz zostaliśmy złapani na granicy ponieważ potrzebowaliśmy pozwolenie na pracę w USA…

Uwolnij Muzykę!: Używaliście fałszywych dokumentów?

Damian Abraham: No, wcale nie używaliśmy dokumentów. Mówiliśmy: “jedziemy tylko na weekend”, jak turyści. Nie braliśmy gitar, prosiliśmy naszych fanów, by to zrobili albo wysyłaliśmy je pocztą. Jedyny raz, kiedy zostaliśmy złapani, był wtedy, gdy duża kanadyjska gazeta ujawniła nasze imiona. Amerykanie wrzucili w Google nasze imiona i zostaliśmy złapani. Od tamtej pory za każdym razem, gdy chcemy grać w Ameryce, musimy kupować ten mały kawałek papieru [wyciąga paszport i pokazuje wizę - przyp. red.], który kosztuje kilka tysięcy dolarów. To jedyny sposób, by to zrobić, jeśli nie chcę mieć wpisu w akta. Mamy już jeden wpis, więc, gdy jadę do Stanów, za każdym razem, nawet z rodziną, sprawdzają mój paszport, wiedzą, że gram w zespole i za każdym razem pytają mnie o to.

Uwolnij Muzykę!: Lubisz Stany?

Damian Abraham: (chwila zastanowienia) Oczywiście są rzeczy, jak ich rząd albo decyzje, które podejmują.  Musisz jednak pamiętać, że w wyborach w USA tylko 50% ludzi głosuje. Nawet, gdy George Bush był prezydentem, ponad połowa Amerykanów nienawidziła go. Głosowali na kogoś innego albo w ogóle nie głosowała. Mniejszość głosowała na Busha i tak wyszło, że ta mniejszość wygrała.

Ameryka, muszę to przyznać, jeśli chcesz znaleźć jedzenie albo przespać się z kimś, jest niesamowita. Możesz tam znaleźć wszystko. Jesteś w Nowym Jorku i masz straszną ochotę na sushi o drugiej nad ranem, zawsze jest ktoś, kto je ma. Tak więc, fajnie jest tam grać. Nie mogę przesłaniać rządem ludzi. Wiesz, w Kanadzie mamy teraz dupka za premiera i nie znosiłbym ludzi oceniających Kanadę tylko przez pryzmat premiera i nie będę oceniał Ameryki w ten sam sposób. Nawet jeśli Obama jest nie tak zły, jak Bush, ciągle nie wspaniały, ale troszkę lepszy.

Uwolnij Muzykę!: Czujecie się jak ambasadorowie hardcore punku w świecie indie?

Damian Abraham: Jest ogromny nacisk na nas, jako zespół. Wiele hardcore’owych dzieciaków byłoby urażonych, gdybyśmy byli ich ambasadorami. Wielu z nich nienawidzi nas teraz, mówią, że zmieniliśmy nasze brzmienie, że się sprzedaliśmy. Czułbym się źle, mówiąc: “tak, jesteśmy ambasadorami”. Lubimy eksperymentować z wokalami, z brzmieniem. Jest dużo hardcore’owych zespołów, które uwielbiamy, szczególnie w Ameryce Północnej, jak Mind Eraser, które robią dziwne rzeczy i przekraczają granicę indie świata.

Wreszcie, różnica między dzieciakiem indie a hardcore’owym to tak naprawdę tylko semantyka. Wszystkie te dzieciaki nie lubią tego, co się dzieje wokół nich, jeśli chodzi o muzykę i wybierają coś innego. To staje się dziwne, ale mogę zrozumieć, dlaczego indie i hardcore’owe dzieciaki nie lubią się nawzajem.

Starsi artyści, jak Kevin Shields z My Bloody Valentine czy J Mascis z Dinosaur Jr., to po prostu punkowe ziomki grające w zespołach indie. Ciągle słuchają hardcore punka, choć są w ogromnych zespołach indie. Nie ma dla nich żadnej różnicy, to po prostu muzyka.

Uwolnij Muzykę!: Zgadzasz się ze stwierdzeniem, że scena hardcore’owa jest bardzo hermetyczna?

Damian Abraham: Tak. To dlatego hardcore ciągle istnieje. Inne sceny pojawiają się i znikają tak nagle. Hardcore został, ponieważ był czysty. Kiedy zespół robi się zbyt popularny albo zmienia brzmienia, jest szybko wykluczany. To stało się z nami. MaximumRocknRoll, ogromny hardcore’owy zine, który nas uwielbiał, zaczął nas nienawidzić, trudno. Jedyna rzecz, która mnie wkurza to to, że część moich przyjaciół zaczęła nienawidzić mój zespół, podczas gdy ja ciągle szanuję ich utrzymywanie hardocore’u przy życiu.

To nie było tak, że nie chcieliśmy być już zespołem hardcore’owym. Po prostu kochamy eksperymentować. Niczego nie planujemy. Nie zmieniłem się. Nie obudziłem się jednego dnia myśląc, nie jestem już hardcore’owcem, teraz słucham indie i nienawidzę hardcore’u. Nie, tak naprawdę mam więcej młodzieńczej energii niż 5 czy 8 lat temu.

Uwolnij Muzykę!: Co jest przesłaniem Fucked Up?

Damian Abraham: To całkiem trudne pytanie, ponieważ nigdy nie chciałem być w zespole z tylko jednym przesłaniem. Myślę, że najważniejsze jest zadawanie pytań. Nie bierz niczego za pewnik. Kiedy byłem młodszy, byłem ateistą. Myślałem, że nie ma Boga, a jeśli w niego wierzysz, to jesteś idiotą. Teraz wiem, że nie ma absolutu. Oczywiście rasizm, nazizm, seksizm i homofobia są złe, ale poza tym nie możesz powiedzieć ludziom, że się mylą, tylko dlatego, że w coś wierzą. Jasne, religia zraniła wielu ludzi, ale to samo zrobił jej brak, sekularyzm. Najważniejsze jest zadawanie pytań. Nikt nie ma odpowiedzi.

Tak więc, odpowiedź brzmi: nie mamy przesłania, ciągle go szukamy. Nikt nie jest w stanie go znaleźć i to jest w tym wspaniałe. Możemy być zespołem na zawsze (śmiech).

Rozmawiali Michał Wieczorek i Marcin Bieniek
Wywiad przeprowadzono podczas OFF Festivalu 2009

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.