19.12.2008 23:39

Autor: marcin

Woody Alien – “Pee And Poo In My Favourite Loo!!”

Kategorie: Albumy polskie, OFF recenzje, Recenzje

Wykonawcy:


woody_alien_pee_and_poo.jpg Woody Alien – “Pee And Poo In My Favourite Loo!!”

Brzmienie tej płyty można zamknąć w jednym słowie – ekstremalne. Wrażenia po jej wysłuchaniu przywołują skojarzenia z pobytu na płycie lotniska, gdzie co 2-3 minuty niebo rozdziera głos silników. I nie ma w tych słowach krzty przesady.

Za całym zamieszaniem stoi dwójka doświadczonych muzyków – Marcin Piekoszewski (bas, wokal) znany z grupy Plum oraz Daniel Szwed (perkusja), który zastąpił Zbyszka Jasińskiego (również Plum). Początki grupy sięgają roku 1999, lecz dopiero w 6 lat później ukazał się debiutancki krążek (nagrany w sali prób) “Piss and Shit and A Diamond Of Perception”. Te kilka lat wspólnej działalności na scenie tłumaczy drobiazgowo dopracowany styl grupy – nie do podrobienia. Woody Alien pokazuje jak przy pomocy gitary basowej oraz kilku bębnów zatrząść ziemią, odwołując się przy tym do pierwszoligowej tradycji punkowo-noisowego grania.

10 utworów składających się na (parafrazując tytuł pierwszej płyty) “Pee And Poo In My Favorite Loo!!” to przede wszystkim zestaw konkretnie zaaranżowanych, do końca przemyślanych kompozycji. Gęsto przesterowane riffy basowe budowane na tle “połamanych” rytmów, nisko stonowanej perkusji tworzą zdradliwą ścianę dźwięku. Czasem robi się tak tłoczno, że wydaje się, że mamy do czynienia z multiinstrumentalnym składem. Świetnym tego przykładem jest masywny “We Didn’t Catch Anything” czy “The Stories”. Z kolei w 6-minutowym “Let It Burn… Heartening Feeling” ocieramy się o jazzujące klimaty z jednocześnie wyraźnie obecną punkową przebojowością.

Praktycznie każdy z numerów broni się czymś charakterystycznym, co w muzyce obdartej ze zbędnych ozdobników stanowi spore wyzwanie. Nieco w tyle pozostaje wokal Marcina Piekoszewskiego, który – choć ciekawie współgra z rytmiką basu – to jednak ma niewystarczającą siłę przebicia i najczęściej ginie pod falą przesterów. Nie wpływa to jednak dramatycznie na całość materiału. Po raz kolejny Gustaff Records postawił na dobrą zespołową kartę. Wydając ten album zaserwował polskiej scenie alternatywnej całkiem niezły powód do dumy.

Marcin Bieniek

wyszperaj coś więcej ▼



Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (22 głosów, średnio: 7,64 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.