30.10.2009 23:13

Autor: Michał Wieczorek

Wolfmother – “Cosmic Egg”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


cosmic-egg.jpg Wolfmother – “Cosmic Egg”
Modular/2009

Wolfmother po raz drugi udowadniają, że nie trzeba się zbytnio silić na oryginalność, by nagrać niezłą płytą. Oczywiście trzeba spełnić jeden warunek.

Tym warunkiem są dobre piosenki, a do tych Andrew Stockdale ma niezłą rękę, co udowodnił na debiucie Wolfmother, wydanym, o zgrozo, już pięć lat temu. Ależ ten czas leci. Ma chłopak szczęście, że żyje w XXI wieku, bo w latach 60-tych czy 70-tych taka przerwa przeważnie skazywała zespół na wieczne zapomnienie. Z tym że, wtedy normą było nagrywanie jednej płyty rocznie. No ale do rzeczy.

Muzycznie nadal mamy do czynienia z zapatrzonym przede wszystkim w Led Zeppelin hard rockiem. I nie zmieni tego Stockdale, choćby zapierał się tego wpływu niczym św. Piotr. To po prostu słychać na pierwszy rzut ucha. Trzeba jednak przyznać, że nie jest to tak nachalne, jak na pierwszej płycie. Do tego dodajemy rocka psychodelicznego i szczyptę sfuzzowanego stoner rocka.

Zgodnie z przepisem na klasyczną płytę hardrockową czadowe rockery przeplatają się z patetycznymi balladami czy hymnopodobnymi utworami . Z tych pierwszych najlepiej wypada “New Moon Rising”, który dał się już poznać jako bardzo dobry singiel. Z tych drugich to “In the Morning” jest chyba najlepszym przykładem. Zarówno ballady i rodzącego się stylu Wolfmother. Za to “In the Castle” to przykład połączenia zeppelinowego początku (i to tak zeppelinowego, że chyba bardziej się nie da) i melodyki z galopującą, przypominającą New Wave of British Heavy Metal sekcję rytmiczną i sfuzzowanymi gitarami oraz delikatnymi, ukrytymi w miksie klawiszami. To połączenie również świetnie opisuje Wolmother AD 2009.

Pozamuzycznie zmieniło się prawie wszystko. Z tria zrobił się kwartet. Odeszli Myles Heskett i Chris Ross. Stockdale zastąpił ich prawie anonimowymi muzykami i objął wszystkie funkcje, lidera z samodzielnym pisaniem piosenek włącznie. I tak oto Wolfmother zmienili się w kolejny zespół, który kręci się wokół jednej osoby.

“Cosmic Egg” to dobra płyta, buja ładnie, można do niej pomachać makówką. A gdy zapomnimy o historii rocka, to pewnie awansuje nawet do kategorii płyty świetnej. Bez tego nie ma jednak szans na pojawienie się w końcowo rocznym zestawieniu. Ciągle trochę za mało Wolfmother w Wolfmother, choć są na dobrej drodze do wyrobienia w pełni własnego stylu.

Michał Wieczorek

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (16 głosów, średnio: 7,81 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.