18.11.2008 03:43

Autor: Gosia

Wolfgang in a Truck i Mirna Ray w Fabryce Sztuki

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy: |


mirna-ray-iii.jpg Wolfgang in a Truck i Mirna Ray w Fabryce Sztuki

Tego, że Polskę opanowało koncertowe szaleństwo chyba nie trzeba nikomu udowadniać. Był Lo-fi festival w Bydgoszczy, Ars Cameralis w Katowicach, koncerty IAMX, Hercules and Love Affair w Warszawie. Szaleństwo to, może nie w aż tak imponującym stopniu, dotarło również do Łodzi. Łódzkie kluby zaoferowały nam koncerty takich zespołów jak popularny ostatnimi czasy Renton czy nasz łódzki specjał – NOT. Ale moim zdaniem najlepszego wyboru dokonali ci, którzy postanowili w piątek pojawić się w Fabryce Sztuki przy Łódź Art Center.

A dlaczego? W piątek 14.11 odbył tam się niezwykły koncert. Na zaproszenie młodego łódzkiego zespołu Wolfgang in a Truck wystąpił tam polski, ale na co dzień stacjonujący w Londynie duet Mirna Ray. Początkowo występ miał mieć miejsce w klubie Cape Horn, ale po małych perturbacjach został przeniesiony do Fabryki Sztuki, miejsca, moim zdaniem, mającego wielki potencjał i które mam nadzieję już niedługo stanie się jednym z ważniejszych punktów na imprezowej mapie Łodzi.

wolfgang-in-a-truck-i.jpg WOLFGANG IN A TRUCK
Jako gospodarze panowie wystąpili pierwsi. Gdyby ktoś powiedział mi, że pochodzą z Mysłowic, uwierzyłabym. Grają oni bowiem muzykę taką, jaką niegdyś częstował nas Negatyw, ale w ich przypadku jest tu więcej pazura. No i wokal – o niebo lepszy. Czeka panów jeszcze długa droga, ale myślę, że kiedyś usłyszy o nich cała Polska.

MIRNA RAY
Wiem, że wielu z was się zdziwi czytając to zdanie, ale na ten koncert czekałam bardzo długo. Zdziwienie to będzie spowodowane zapewne faktem, iż nazwa Mirna Ray dla wielu jest zupełnie obcą. A to wielki błąd. Zespół ten to dwóch braci pochodzących z Paczkowa, a na co dzień zamieszkujących i tworzących w Londynie. Zauważyłam, że ostatnimi czasy pojawiło się w Anglii od groma zespołów o polskich korzeniach. Tyle tylko, że większość z tych zespołów, które słyszałam nie są warte tyle uwagi co ten duet. Panowie używając tylko perkusji, gitary i samplera potrafią stworzyć tak magiczny klimat, że chce się, aby koncert trwał wiecznie. Zwłaszcza mój ukochany “Sunflower Sutra” w wersji live brzmi tak rewelacyjnie, że mimo chłodu jaki panował w sali, gdzie odbywał się koncert, było mi gorąco. I myślę, że nie tyko ja miałam takie odczucia. Niewielka grupa ludzi, która przyszła na ten koncert reagowała równie żywiołowo jak ja. A kiedy zespół skończył grać, oklaskami wymusiliśmy jeszcze jeden utwór. W ogólnej ocenie: zdecydowanie cudownie. Życzyłabym sobie, aby takich koncertów i tak świetnie grających zespołów było więcej.

Gosia Lewandowska 

wyszperaj coś więcej ▼





Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.