03.12.2008 19:42

Autor: Sandra Kmieciak

Wojtek Mazolewski – “Grzybobranie”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


grzybobranie.jpg Wojtek Mazolewski – “Grzybobranie”

Chodźmy na “Grzybobranie”! Razem z Wojtkiem Mazolewskim i jego zespołem pospacerujemy po trawie w rezerwacie dzikich stworzeń aż dostaniemy roztrojenia jaźni. Może spotkamy Krecika, który zgubił drogę domu? Może oprócz prawdziwków i borowików znajdziemy grzybki-halucynki, z których zrobimy zupę i odlecimy wysoko ponad korony drzew, gdzie będzie docierał do nas tylko ptasi trel. I jazz, jazz, jazz.

Na początek histoia z serii “szczenięce lata”. Mam przed oczyma duszy mojej taką oto migawkę z przeszłości: zaczynałam dopiero naukę w liceum, do którego musiałam dojeżdżać autobusem. W tym celu odwiedzałam mały sklepik koło przystanku, gdzie nabywałam bilety. W tymże sklepiku pewnego dnia zauważyłam plakat reklamujący mający się odbyć w najbliższym czasie koncert grupy Pink Freud. Ponieważ już od zerówki dokonania Pink Floyd nie były mi obce, bardzo się zdziwiłam, a jednocześnie ucieszyłam. Po pierwszym wybuchu radości przyszła refleksja: Pink Floyd – Pink Freud. Moje nadzieje i radość zostały w tymże sklepiku, a grupie Pink Freud nie poświęciłam najmniejszej porcji zainteresowania, ponieważ nie okazali się Pink Floyd. Po raz kolejny usłyszałam o nich już na studiach, przy okazji wydania albumu “Jazz Fajny Jest”. “Fajna nazwa płyty” pomyślałam i wyrzuciłam do kosza uprzedzenia zagłębiając się również w poprzedni dorobek grupy oraz zapoznając się z jej składem personalnym. Kiedy zobaczyłam album “Grzybobranie” Wojtka Mazolewskiego, nazwisko wydało mi się znajome. Sprawdziłam, upewniłam się. Zgodnie z kobiecą naturą, która posiada pewne drobne niedoskonałości, od razu zakochałam się w nadobnym licu Wojtka spozierającego z okładki. Ale nie samymi atrakcjami wizualnymi człowiek żyje, więc trzeba było sięgnąć również po sam krążek.

Oczekiwania miałam spore, mocno liczyłam na to, że płyta ich nie zawiedzie, bowiem ostatnio nasłuchałam się tyle jazzu, że aż mi bokami wychodził. Zaczęłam nawet wierzyć w prawdziwość stwierdzenia, że jazz jest zemstą murzynów za niewolnictwo. “Grzybobranie” okazało się zimnym prysznicem. Odświeżyło, pozwoliło złapać oddech. Free jazzowe brzmienie jest odskocznią od uporządkowanego, wygładzonego jazzu “akademickiego”. Dziesiątki dźwięków i odgłosów zupełnie niespodziewanych sprawiają, że kompozycje brzmią zaskakująco i nie nudzą. Dużo improwizacji sprawia, że chwilami utwory brzmią chaotycznie, słuchacz może się w nich zgubić jak w lesie podczas tytułowego grzybobrania. Dzięki temu nawet po kilkunastu odsłuchaniach albumu wciąż można odkrywać na nim nowe smaczki. Dla mnie zaskoczeniem był wokal Candelarii Saenz Valiente. Nie spotykam się często z wokalem w jazzowych kompozycjach i zawsze wydawało mi się, że za to właśnie lubię ów gatunek muzyczny. Mogę skupić się na muzyce i jej przekazie. Jednak na “Grzybobraniu” głos wokalistki absolutnie mi nie przeszkadzał, wręcz odwrotnie. Brzmi ciekawie i choć przykuwa uwagę, to nie zagłusza instrumentów muzycznych. Słuchanie tej płyty porównałabym do czytania książki. Każda kompozycja jest oddzielnym rozdziałem, ale połączonym warstwą fabularną z poprzednimi. Jest piękną opowieścią, przez którą z zapartym tchem przechodzimy razem z jej bohaterami. A jak jest podczas koncertów?

Równie pięknie, ale inaczej. Odwiedziłam koncert Wojtka Mazolewskiego Quintetu w Łodzi Kaliskiej pod koniec listopada tego roku i co prawda wyszłam z niego zachwycona, ale był to zachwyt nowy i dziewiczy, zupełnie odrębny od płyty. Oczywiście stylistyka charakterystyczna dla płyty, czyli dużo improwizacji i zabawa dźwiękami, została zachowana, ale skład zespołu Wojtek Mazolewski (kontrabas, gitara basowa), Kamil Szuszkiewicz (trąbka), Irek Wojtczak (saksofon), Joanna Duda (piano) oraz Kuba Staruszkiewicz (perkusja) nadali kompozycjom własne piętno. A może to po prostu kwestia tego, że na koncertach panuje inna atmosfera i energia niż w zaciszu domowym. Jeżeli będę miała okazję jeszcze raz wybrać się na koncert Wojtka i spółki, to zwrócę na to baczniejszą uwagę i poinformuję was o spostrzeżeniach. Tymczasem dorzucam kilka zdjęć i linka do MySpace, gdzie możecie posłuchać małej próbki “Grzybobrania”.

Sandra Kmieciak

wyszperaj coś więcej ▼

 


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (21 głosów, średnio: 7,86 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.