01.11.2009 23:53

Autor: Sandra Kmieciak

Wojtczak, Mazolewski, Gos – Freeyo

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


wojtek-06.gif Wojtczak, Mazolewski, Gos – Freeyo

Trio Wojtczak, Mazolewski, Gos i ich krążek “Freeyo” to zdecydowanie jedna z najciekawszych jazzowych propozycji tej jesieni. Mimo iż konkurencja jest dość silna: Stańko i jego nowy album “Dark Eyes”, Urbaniak i “Miles of Blue” czy “Dziki jazz” Kamińskiego, Patera, Urowskiego i Gorzyckiego, to panowie z Trójmiasta absolutnie nie muszą się jej obawiać. Ich album wyróżnia się niesamowitą energią i oryginalnym podejściem do tematu free jazzu.

Osiem kompozycji, niewiele ponad pół godziny zabawy dźwiękiem. Zabawy, która zaczyna się niewinnie, od pojedynczych stuków, uderzeń, prób, szukania rytmu, wzajemnego poznawania instrumentów. Ale kiedy już muzycy oswoją się ze sobą, perkusja, gitara basowa i saksofon zaczynają pełen pasji, żywiołowy dialog. Dialog chwilami przybierający na intensywności, gęsty niczym smoła, głośny, przybierający znamiona kłótni (“Mamuth”). Innym razem kojarzący się z cichymi szeptami, delikatnymi i ulotnymi, spokojnymi i kojącymi (“Bajkal”). Dialog nie tylko Irka Wojtczaka, Wojtka Mazolewskiego i Michała Gosa ze sobą, ale także z tradycją, elementami polskiego folkloru czy inspiracjami płynącymi z muzyki jidysz (“Kujon”). Elementy te wprowadzane są do jazzowych kompozycji na tyle bezinwazyjnie i bezboleśnie, że nie burzą spójności albumu, idealnie wpisując się w jego konwencję. W tym szaleństwie jest metoda, a jej składnikiem, poza doskonale opanowanym warsztatem, jest pełne zaufanie, jakim darzą się wzajemnie muzycy, a które owocuje doskonałym zgraniem się i ciekawymi, zaskakującymi kompozycjami. “Freeyo” waha się pomiędzy harmonią a dysharmonią, porządkiem i nieporządkiem, które sprawiają, że słuchacz, który raz podejmie się zabawy, o której pisałam na początku, już nie może się od niej oderwać.

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

Przyznam, że idea free jazzu nagranego na płytę często umyka mi. To, co brzmi idealnie na żywo, technicznie zreprodukowane traci swój urok i element zaskoczenia. Płyta przesłuchana po raz enty, szczególnie z muzyką, która opiera się na improwizacji, przestaje być niepowtarzalna, niezwykła, zostaje wyjęta ze sfery sacrum, która przypisuje ją do konkretnego, wyjętego z codziennego życia czasu i przeniesiona do sfery profanum. Gdy 29 paźdzernika miałam okazję uczestniczyć w koncercie Wojtczaka, Mazolewskiego i Gosa w Łodzi Kaliskiej (oryginalnej łódzkiej), doświadczyłam sacrum do kwadratu. Energia jaka towarzyszyła muzykom, a jednocześnie udzielała się publiczności zwalała z nóg. Doznałam też olśnienia, dlaczego według badań miłośnicy jazzu uprawiają seks 30% częściej niż inni ludzie… Płyta niestety spłaszcza to doznanie, ale cieszy mnie fakt, że świadomi tego są sami muzycy, czemu dali wyraz na swojej oficjalnej stronie. “To trzeba zobaczyć przede wszystkim na żywo. Na koncercie możemy wziąć w tym aktywny udział, doświadczyć bezpośrednio aktu tworzenia. Muzycy, czerpiąc inspirację z życia codziennego i danej chwili, bezpośrednio przenoszą doświadczenia i emocje w uniwersalny świat dźwięków“. Niestety trasa koncertowa promująca album póki co dobiegła końca, więc pozostaje nam zasłuchiwać się w płytę.

Sandra Kmieciak

Zdjęcia z koncertu w Łodzi Kaliskiej:

  wojtek-01.jpg

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.