28.02.2011 13:38

Autor: Maria

Wino, muzyka i dokąd on znowu biegnie? – o koncercie The National w klubie Studio

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


IMG_8088.JPG Wino, muzyka i dokąd on znowu biegnie? – o koncercie The National w klubie Studio

Kiedy pierwszy raz przesłuchałam płytę “High Violet” pomyślałam: “Piękne to, tylko dlaczego wokalista śpiewa jakby zaraz miał umrzeć?”. Po tym, co zobaczyłam w Klubie Studio, wstyd mi za te moje myśli.

Po niedawnym, bardzo dobrze przyjętym i bardzo szybko wyzprzedanym koncercie w ramach festiwalu Ars Cameralis, zespół odwiedził nasz kraj ponownie. Tym razem grając dwa koncerty które spotkały się z równie pozytywnym przyjęciem.

W Krakowie panowie wyszli na scenę w fioletowej poświacie reflektorów (jak przystało na autorów “High Violet”) i rozpoczęli koncert balladą “Runaway”. Potem przyszedł czas na singlowe “Anyone’s Ghost”, a później było już tylko coraz szybciej, głośniej i ciekawiej. Piosenki, które na płycie brzmią smutno i melancholijnie, w czasie wykonania na żywo, zamieniły się w energetyczne kawałki porywające do tańca.

Ku radości fanów (a rozpaczy ochroniarzy) Matt Berninger biegał z mikrofonem po całym klubie – czy to w poszukiwaniu baru, jak sam potem się tłumaczył, czy po prostu, żeby bezpośrednio zbratać się z publiką. Apogeum szaleństwa osiągnął w czasie granego na bis “Mr November”, kiedy dotarł do stanowiska obsługi dźwiękowej, po którym wdrapał się na balkon skąd odśpiewał refren utworu. Oczywiście w trakcie wędrówki nawet na moment nie przerwał śpiewu, ciągnąc za sobą kilkudziesięciometrowy kabel z mikrofonu.

Setlista wydawała się zadziwiająco długa, jednak koncert minął magicznie szybko. Niepowtarzalna atmosfera, jaką stworzyły gra świateł, dźwięki gitar braci Dessnerów, klawiszy, trąbki, i oczywiście wokal Matta Berningera sprawił, że około 20 utworów przebrzmiało w zadziwiająco krótkim czasie.

Setlista niewiele różniła się od tej z Ars Cameralis: te same piosenki na początek, pojawienie się starego, rockowego “Abel”. Jednak każdy kto widział już zespół czy to na koncercie w Mysłowicach, czy Chorzowie,  z pewnością nie miał powodów do narzekania – koncert w Krakowie prezentował równie wysoki poziom. Można oczywiście ponarzekać na dużo mniejszy kontakt z publiką, ale w żadnym stopniu nie odbiło się to na jakości wykonywanych piosenek.

Piękne, choć również klasyczne było pożegnanie zespołu z publicznością – ballada “Vanderlyle Crybaby Geeks” zabrzmiała unplugged, przy dużym udziale śpiewającej z zespołem publiczności.

tekst & foto: Maria Grudowska


wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.