25.01.2009 20:27

Autor: Krzysztof Kowalczyk

White Lies – “To Lose My Life”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


white-lies-to_lose_my_life.png White Lies – “To Lose My Life”

Czy macie absolutnie dość kolorowych zespołów, których liderzy wyglądają jak połączenie Ronalda McDonalda z Davidem Beckhamem? Tęsknicie za cold wave’em, wczesnym The Cure i Joy Division? Panie i panowie, chłopcy i dziewczęta, oto przed wami White Lies.

Obecnie na topie jest szeroko pojmowany folk, do łask powraca też synth pop; czyli znów artyści szukają zakurzonych zakamarków w świecie muzyki. A to wszystko po to, aby reanimować jakiś zapomniany gatunek. Przy odrobinie szczęścia okaże się, że obecna młodzież słabo kojarzy daną sferę dźwięków i uzna ją za świeżą, a nawet odkrywczą. Wykonawca stanie się sławny i będzie mógł dodać sobie przedrostek “new” do gatunku, który wygrzebał z zaświatów. Nie żebym był przeciwny temu zjawisku, bo jakby nie patrzeć, bohaterowie tej recenzji również są “ofiarami” tego procesu. Mam nieodparte wrażenie, że w tym ożywianiu ewidentnie pokrzywdzony jest wspomniany już nurt chłodnej fali. Ok, są Editors i Interpol, ewidentnie czerpiący z tego stylu… Ktoś jeszcze? Właśnie.

A desperate fear flows through my blood/Our dead loves buried beneath the mud” -  taaak, w końcu znalazł się ktoś potrafiący pisać takie teksty. Wiecie jakby brzmiał głos Dave’a Gahana, gdyby ten za młodu poczuł powołanie i wygłaszał kazania obwieszczające zbliżającą się apokalipsę? Dokładnie tak, jak śpiew lidera White Lies, Harry’ego McVeigha. Tło dla melancholijnego wokalu stanowi szorstki bas, keyboard rodem z pierwszej lepszej kapeli new wave i surowe przejścia perkusji – nic dziwnego, że słuchając “Death” człowiek czuje ciarki na plecach.

“Unfinished Business”
If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

Piosenki na “To Lose My Life” są do siebie dość podobne, to fakt. Ta jednorodność wynika jednak ze specyfiki cold wave’u i pozwala utrzymać spójny, mroczny klimat. Świetnym pomysłem było zaangażowanie orkiestry w celu wzbogacenia aranżacji kilku utworów. Dzięki temu “From The Stars” nabiera patetyczności i dynamiki, o których dzisiejsze The Killers może tylko pomarzyć. Zresztą, White Lies to taki zespół, który zamiast odbywać czasochłonne trasy po klubach, powinien z marszu podbijać stadiony. Łatwo sobie wyobrazić jak podczas “Farewell To The Fairground” kilkunastotysięczna publiczność skanduje “Keep on running, keep keep on running, there’s no place like home“.

Płytą “To Lose My Life”, White Lies rozwiązuje worek z tegorocznymi obiecującymi debiutami. Kto wie, może dzięki nim więcej młodych zespołów pójdzie w tę stronę, odświeżając formułę depresyjnego i mrocznego grania spod znaku lat 80-tych? A więc porzućcie kolorowe kapcie w szachownice, a także niekończące się disco, załóżcie czarne koszule i pójdźcie nad jezioro poszukać ducha zmarłej kochanki. Uwierzcie mi, po kilku przesłuchaniach “To Lose My Life” taki pomysł wyda się wam całkiem sensowny.

Krzysztof Kowalczyk

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (63 głosów, średnio: 7,59 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.