02.10.2010 09:20

Autor: Kuba

Weezer – “Hurley”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


weezer-hurley.jpg Weezer – “Hurley”
Epitaph /2010

Weezer to taki zespół z serii “posłucham, a potem wyleci mi z głowy”. Wierzyłem jednak, że może taka opinia zmieni się wraz z wydaniem najnowszego albumu o nazwie “Hurley”. I coś tam drgnęło, muszę przyznać.

Panowie grają już od 1992 roku i wydają płyty na pewnej zasadzie – proste, chwytliwe melodie, nieskomplikowane teksty, a w to wszystko wkradnie się gdzieś lekka przebojowość i dziwność. Skoro mamy 2010, a oni wydają kolejne albumy, to coś w tej technice musi być.

Weezer zdaje się zmierzać drogą, jaką sobie obrali na poprzednich albumach, “Red Album” i “Raditude”, czyli idą z duchem czasu. Po pierwsze biorą tytuł od postaci z serialu “Lost” i dają jej twarz na okładkę. Strzał w mainstream? Jest. Znaczenie? Brak. Muzycznie lekko wkradają elektronikę, która nawinie się w całkiem przyjemny sposób, jak refren otwierającego płytę “Memories”. Do tego dalej jest lekko niepoważnie, o czym może świadczyć warstwa liryczna płyty. Nadmieńmy chociażby takie “Where’s my sex?”: Mom made my sex/She knitted it with her hands/Sex-making is a family tradition/Going back to the caveman days. Trochę z jajem, ale przynajmniej kryje się pod tym jakaś metafora. Zapewne motyw powrotu do ojczyzny, jak w każdym porządnym, poetyckim tworze. Chociaż mówiąc teraz jak najbardziej poważnie, teksty są dość proste i zwyczajne, a tyczą się różnorakich aspektów życia, lecz wszystko to ma czasem drugie dno i najzwyklejsza historia po którymś przeczytaniu tekstu z kolei daje nam obraz, że Weezer to nie tylko ot, taki zespolik, który pośpiewa i nic za tym nie idzie. Mają ukryte przesłanie, chociaż trzeba się do niego dokopać. Albo i nie mają.

Wracając do muzyki, tutaj nie ma większych niespodzianek. Zespół dalej trzyma się kursu trzy akordy, darcie mordy, chociaż już nie do końca. Podstawowe gitary wciąż uparcie grają podstawowe riffy, które kiedyś może brzmiały na prawdę dobrze na albumie “Pinkerton”, teraz zaś zwyczajnie nudzą, bo ile można?! Natomiast pojawiło się sporo interesujących elementów, które znacznie poszerzyły spektrum odbioru Weezera. Chwytliwe motywy a la The Rasmus (“Brave New World”), akustyczne zabawy w stylu Kasabian (“Time Flies”), budowanie napięcia od smutnej paplaniny do około-grungowego zakończenia ze skrzypcami w tle (“Unspoken”). Muzyka na pewno jest bogatsza niż na albumie poprzednim, a to jak najbardziej zapisuje się na plus.

Rivers Cuomo pozostawał dla mnie zawsze ciekawą postacią z przeciętną barwą głosu. Brzmi czasem, jak taki sąsiad z naprzeciwka, który śpiewa sobie do Singstara, ale przykładając się robi o wiele więcej. Facet z jednej strony leci delikatnym i spokojnym wokalem przy balladkach, robi lekkie i sympatyczne chrypki w pop-punkowych refrenach, a do tego wyciąga dość wysokie nuty i to bez wielkiego problemu. Na “Hurley” został bardzo wyeksponowany, przez co płyty się lepiej słucha. Do tego ładnie zgrywa się z muzyką śpiewając proste, melodyjne frazy, które łatwo zostają w głowie.

To jest chyba przepis na sukces. Grać prosto, ale jednak nie za prosto. Kombinować, ale bez przesady. Ładnie śpiewać, ale nie dodawać niepotrzebnych dźwięków. Wszystko ładnie wyważyć, by brzmieć jak zwyczajna kapela, która jednak ma w sobie coś, do czego chce się wrócić. Weezer w końcu wypracował sobie sposób, by zatrzymać słuchacza na trochę dłużej niż trzy przesłuchania. Może “Blue Album” to nie jest, ale “Hurley” to na prawdę przyjemna płyta, która pokazuje, że pomimo pewnego stałego schematu można zrobić coś, co będzie dobre i jak najbardziej na czasie.

Kuba Serafin

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (5 głosów, średnio: 5,60 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.