24.11.2008 21:45

Autor: Sandra Kmieciak

We Call It a Sound – “Hospital Pub Note”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


we-call-it-a-sound-okaadka.jpg We Call It a Sound – “Hospital Pub Note”

No no no. To się narobiło. Sandrze podoba się polski zespół, który nie jest jazzowy! Aż sama nie może w to uwierzyć. We Call It a Sound dokonali zatem niemożliwego i powinni za swoje demo “Hospital Pub Note” dostać jakąś nagrodę. Ponieważ niestety nie dysponuję nagrodami materialnymi mogę im tylko przyznać tytuł “jesteście wielcy” i oczami wyobraźni przypiąć błyszczące ordery do ich młodych, męskich piersi.

“Hospital Pub Note” to tylko cztery utwory. Niestety. Choć z drugiej strony znam tyle płyt szanowanych polskich wykonawców, że nie sposób wyliczyć ich na jednym oddechu, a na których łącznie nie zbiorą się cztery dobre kompozycje. Co takiego jest w tych utworach, że tak czarują i kuszą do słuchania ich w kółko, w kółko i znowu, i jeszcze raz – nie wiem. Może elektryczne beaty i loopy zamiast perkusji. Może senna, rytmiczna gitara. Może głos wokalisty Karola, męski, dojrzały, momentami łamiący się, momentami szorstki jak papier ścierny. Choć jeśli chodzi o wokal to jest jedno ale – “Coffee Break” i okropny pogłos pod koniec utworu. Efekt moim zdaniem niepotrzebny, bowiem kiedy ma się tak hipnotyzujący, cudowny głos nie trzeba go modyfikować. Może tajemnica tkwi w (moim zdaniem) sporym podobieństwie do solowych dokonań Johna Frusciante, np. z płyty “To Record Only Water for Ten Days”. Choć byłoby to sprzeczne z założeniem zespołu, mówiącym, że mają się konsekwentnie izolować od inspiracji innymi wykonawcami. A może po prostu w tym, że Karol, Filip, Kamil i Marek tworzą coś nowego, czego na polskiej scenie muzycznej nie ma, a przynajmniej ja nie spotkałam się z niczym podobnym.

Nie są wtórni i pretensjonalni. Jak sami piszą na swoim MySpace – odnalezienie własnej niszy jest dla nich jednym z priorytetów. Podejrzewam, że jeśli będą dalej podążać ścieżką, na którą już weszli, to powinno im się udać. Last.fm określa ich muzykę jako pop, experimental, electronica. Nie zgodziłabym się z ani jednym z tych określeń. Może z ostatnim jedynie, ale też połowicznie, bowiem użycie elektronicznych instrumentów tylko pośrednio określa charakter muzyki tworzonej przez We Call It a Sound. Natomiast określenie experimental jest tak szerokie, że próba naszkicowania jego granic to jak pogoń za uciekającym cieniem. Ale czy nazwy i szufladki są ważne? Ważne jest to, że muzyka tworzona przez chłopaków z Wolsztyna (przynajmniej mentalnie z Wolsztyna) ma to mityczne “coś”. Spokojnie, ale nie smutno. Leniwie, ale z pazurem. Dojrzale, ale z młodzieńczą świeżością. Teksty piosenek nie męczą szarym, marudzącym opisem smutnej polskiej rzeczywistości, co często zdarza się młodym zespołom przez co brzmią jak zrzędzący tetrycy. Nie ma tam polityki, za co też dziękuję autorowi tekstów, bowiem polityki nie znoszę, a w muzyce wręcz nienawidzę. Wyjątek robię dla Kazika, ale to inna historia. Nie będę dłużej zachwalać We Call It a Sound, ponieważ możecie sami się przekonać jak brzmi ich demo, bowiem “Hospital Pub Note” jest za darmo do ściągnięcia z last.fm (tutaj) albo do odsłuchania na MySpace zespołu (tutaj). Mam cichą nadzieję, że spodoba wam się równie mocno jak mnie i dołączycie do fan clubu zespołu. Ja piszę się na pierwszą groupie;-).

Sandra Kmieciak

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (87 głosów, średnio: 7,60 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.