19.11.2010 00:52

Autor: Michał Wieczorek

Village Kollektiv – “Subvillage Sound”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje, Rozkręcamy

Wykonawcy: | |


village-kollektiv-subvillage-sound-front.jpg Village Kollektiv – “Subvillage Sound”
Antena Krzyku/2010

Kosmopolityczna płyta w dobrym tego słowa znaczeniu.

“Subvillage Sound” to druga płyta kolektywu. Trzon grupy – Rafał “Praczas” Kołaciński z Masali  i jego elektrozabawki – pozostał bez zmian. Zmiana nastąpiła w części “wiejsko-warszawskiej”: większość polskojęzycznych piosenek jest zaśpiewana nie w mazurzącej gwarze, lecz w języku literackim. Czy to dobrze? Sam nie wiem. Z jednej strony zespół może teraz spodobać się osobom, które nie przepadają za ludowością kojarzącą się z cepelią. Z drugiej – Village Kollektiv traci przez to element, no właśnie, polskiej wiejskości. Za to mamy sporo nowości.

Village Kollektiv do swoich wpływów i elementów składowych dodał w dużych ilościach Bałkany. Zarówno pod postacią tradycyjnych melodii bułgarskich i rumuńskich, tekstów w tych językach i ich tłumaczeń, jak i najbardziej charakterystycznego elementu tamtejszej muzyki – dęciaków. Silne ich wykorzystanie budzi skojarzenia z Balkan Beat Box, jednak zakres zainteresowań jest szerszy – w jednej piosence mogą się spotkać wpływy polskie, huculskie, ukraińskie, “jugosłowiańskie”, bułgarskie, rumuńskie. To nie wszystko, w składzie jest Bartek Pałyga, który opanował trudną umiejętność śpiewu gardłowego, co kieruje VK na azjatyckie stepy. I jeszcze nie zapominajmy, że jeden tekst pochodzi z Indii. Globalizacja pełną gębą.

Fundamentem, na którym zespół swoją misterną konstrukcję jest dubowa elektronika. Rafał Kołaciński jest tu szefem: on przygotowuje szkice, na które potem reszta zespołu nakłada folkową warstwę, by później wszystko samemu pociąć i zmontować. Dzięki swojemu kunsztowi i doświadczeniu ponownie bezboleśnie połączył dwa, wydawałoby się, odległe od siebie światy.

I na koniec słówko o gościach. W “Ktoby” pojawia się Pablopavo, który dobrze odnalazł się w tej mieszance i nawinął zwrotkę, jakby to był występ soundsystemu: szybką, narowistą i w swoim stylu skomplikowaną. W “Romani Chaj” gościem jest cały zespół – Caci Vorba z Lublina grający muzykę cygańską. Nie są to tak zaskakujący goście jak Pablo, ale równie ciekawi, a piosenka z ich udziałem paradoksalnie jest bardziej jamajska niż ta, w której występuje warszawski nawijacz.

“Subvillage Sound” to godzinna podróż po Europie Wschodniej od Bałtyku do Morza Czarnego i Adriatyku, zahaczająca o bezkresny step. Podróż fascynująca.

Michał Wieczorek

Uwolnij Muzykę! jest patronem medialnym płyty.

Zobacz więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (9 głosów, średnio: 7,89 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.