Festiwal Frytka Off 2017'

01.02.2012 07:00

Autor: Kuba

UDA – “Witaj pokarmie”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


UDA – “Witaj pokarmie”
Bób się rodzi Records / 2011

Udowy zawrót głowy.

Muzycy prezentujący scenę niszową wyrastają w naszym kraju jak grzyby po styczniowym deszczu, co może tylko cieszyć, bo dzięki temu wypłynąć mogą tak fajne kapele jak UDA. Panowie z miasta Kraka to całkiem sympatyczni ludzie z niebanalnym podejściem do swojej muzyki, co potwierdzają ich dotychczasowe dokonania. Śmieszni, choć trochę niezrównoważeni, a z pewnością z molto specyficznym podejściem do tematu tworzenia dźwięków.

“Witaj pokarmie”, kolejna pozycja w ich pokręconej dyskografii, to swobodna kontynuacja tego, co znajdziemy na “Hurtowni przebiśniegów”. Dalej znajdziemy w nazewnictwie takie perełki jak “Edward Penisoręki” czy “Mokry sen Gargamela”, które to przywodzą, co mniej więcej znajduje się we współczesnej popkulturze, tylko zostało skrupulatnie przetworzone przez muzyków dając w rezultacie przepis na pokraczne, ćpuńskie wizje autorów. Muzycznie tak, jak w nazwach, UDA nie trzymają się specyficznych konwenansów, mają swoją drogę, którą zmierzają całkiem świadomie (przynajmniej pozostaje nam w to wierzyć).

Droga z punktu A do punktu B, a więc w tym przypadku od początku do końca “Witaj pokarmie” najeżona jest miliardem zakrętów i wygląda raczej jak górska, żwirowa ścieżynka w przebudowie niż jak świeżo wypolerowana i wyczyszczona asfaltowa dróżka. Nie jest łatwo i łatwo nie pozostanie. Uda wymagają od nas tego, żebyśmy się mocno za nie złapali i nie puszczali przez całą drogę na albumie. Tercet podaje nam szaleńczą jazdę w postaci opartych na  rocku wszelakim kompozycji. Nie boją się zahaczyć o strukturę indie kawałeczków, by przeskoczyć w ciężkie, wchodzące w heavy metal siarczyste riffy. Potrafią zakręcić się wokół nieparzystego metrum, złapać fusion’owy groove i wskoczyć w prog-rockowe klisze. Etykieta nie ma znaczenia, liczy się przede wszystkim efekt, a Uda robią to wyśmienicie. Wszystko w specyficznej otoczce nietuzinkowego humoru. Przykładem może być otwierająca “Kobieta – karburator”, która zmienia swoją stylistykę kilka razy, by w momencie kulminacyjnym całkowicie rozbroić słuchacza za pomocą zainicjowanego hasła tymczasem na Dzikim Zachodzie, które przenosi nas w świat przypominający spaghetti western z soundtrackiem na kwasie.

Fajnie jest mieć na półeczce “Witaj pokarmie” z kilku względów. Po pierwsze, jest to album kompletnie inny od tego, co słyszymy obecnie na polskim rynku. Album wyjątkowo alternatywny, jak na warunki gatunków niszowych w Polsce. Po drugie jest to album bardzo dobry muzycznie. Krakowski tercet ma świetny warsztat, z którego nie boi się korzystać przy realizowaniu swoich dźwiękowych wizji. Zaś po trzecie i najważniejsze: są szczerzy w swoim przekazie. Nie grają pod konkretną publikę, robią muzykę chyba dla siebie i garstki pokręconych fanatyków, do których chlubnie planuję dołączyć. Kudos!

Kuba Serafin

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (8 głosów, średnio: 8,00 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.