11.12.2009 11:39

Autor: przemek

Tymon & The Transistors – “Bigos Heart”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy: |


tymon-the-transistors-bigos-heart.jpg Tymon & The Transistors – “Bigos Heart”
Biodro Records/2009

Płyta, uznana przez samego autora i lidera grupy Tymona Tymańskiego za jego najbardziej dojrzałe osiągnięcie, jest wyselekcjonowanym zbiorem utworów, stanowiącym podsumowanie jego współpracy z różnymi artystami i grupami muzycznymi na przestrzeni ostatnich lat.

Leszek Możdżer, Kuba Staruszkiewicz czy Grzegorz Halama to osoby ważne w życiu Tymona Tymańskiego, z którymi współpracuje już od wielu lat, koncertując i nagrywając płyty. Jak sam podkreśla, są to ludzie, na których może zawsze liczyć nie tylko w kwestiach muzycznych.

Płyta “Bigos Heart”, to płyta nowa, na pierwszy “rzut ucha” nie pasująca do twórczości autora. Jest poważna, choć bardziej trafnym byłoby użycie słowa klasyczna. Nie ma mowy o wygłupach, o ucieczce w off-owe improwizacje czy szyderstwa stylistyczne, tak bogato prezentowane przez Tymańskiego na płytach Kur.

Myślę, że muzyka, którą stworzyli Tymon & The Transistors na “Bigos Heart” jest i będzie trudna w odbiorze dla przeciętnego słuchacza. Wymaga ona skupienia się, wsłuchania, oderwania na chwilę od rzeczywistości. Odbiorcom nieprzyzwyczajonym do tego typu brzmienia potrzebny będzie czas na oswojenie się z gustem muzycznym grupy. Dodatkowym czynnikiem utrudniającym odbiór płyty jest język. Przypuszczalnie, nie przypadkiem angielski jest wybrany jako główny werbalny motor przekazu treści literackiej. Muzyka utrzymana w anglosaskim, beatlesowym stylu aż prosi się, aby i teksty Tymona Tymańskiego zostały wypowiedziane w angielszczyźnie. Kilka kawałków zdaje się być wyrwanych wprost z lat 70.

Album może sprawiać mylące wrażenie, jakby był jedynie zbiorem piosenek. Jednak, jak wcześniej wspomniałem, jest to dojrzałe dzieło. Ma swoje przesłanie, jest starannie dopracowane, nagrane z sercem. Po którymś przesłuchaniu zauważyłem, że mało w niej szaleństwa. Niektóre kawałki są żywe, to prawda, jednak – jeśli można tak powiedzieć – mają tylko żywy charakter, brak w nich porywu. W moim odczuciu autorzy krążka nie mierzyli w sceniczną ekspresję, w muzykę podrywającą do tańca czy skłaniającą do wybijania rytmu nogą w poczekalni u fryzjera. Utwory są świetnie zaaranżowane, dokładnie przemyślane i wielokrotnie obgadane, dopięte tym samym na ostatni guzik. Brak tu miejsca na ekspresję, która mogłaby pozbawić tę muzykę charakteru zamyślenia i odpoczynku. Niektóre kawałki są proste, iście purytańskie. Wydawałoby się, że nic się w utworach nie dzieje ? może tylko delikatne zmiany charakteru. To złudzenie. Wsłuchując się dokładniej, odkryjemy olbrzymią ilość ciekawych muzycznych rozwiązań, z drugiej zaś strony opanowanie w użyciu środków.

Wspomniałem o tym, że płyta może być trudna w odbiorze dla słuchacza. Myślę, że jest to efekt ucieczki twórców od typowych współbrzmień oraz od znanych, często stosowanych harmonii. Ucho słuchacza jest przyzwyczajone do utartych rozwiązań, do funkcji ubieranych jedynie w inny rytm, czy skrywanych pod przykryciem zmieniającej się instrumentalizacji. Tymon & The Transistors prowadzą nas na muzyczne manowce. Owszem zdarza się, że usłyszymy na płycie melodie będące w zgodzie z naszą muzyczną intuicją, ale bardzo często zespół wybiera niespodziewane rozwiązania, myląc nas i sprawiając, że muzyka, jak to się mówi potocznie, “nie wpada w ucho”.

Warto sięgną po “Bigos Heart”, warto wydać te kilkanaście złotych i posłuchać Tymona & The Transistors. Warto posłuchać debiutującego wokalistę Grzegorza Halamę w kawałku “Posłuchaj Siddhartho”. Jest to jedyna piosenka, w której rozkoszować możemy się naszym ojczystym językiem i wokalnym talentem znanego kabareciarza. Choć słychać, że muzycy walczyli ze sobą, to nie brak na płycie solówek w charakterystycznym dla nich stylu jakiegoś bełkotu, niezrozumienia czy chaosu. Sporo kawałków jest melancholijnych i spokojnych tworzących senny klimat, takich jak na przykład mój ulubiony “Drugs” czy “Samsara”.

Nagrano płytę z dużą ilością pomysłów, płytę, którą łatwo odróżnić od stosu nieciekawych ballad puszczanych bez końca w radiu. To piękne, że mamy artystów w Polsce, którzy trzymają się swoich przekonań i gustów, którzy po prostu szanują swoją grupę słuchaczy.

Szymon Lichawski
netbird-baner-400pix-ver1.jpg

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (25 głosów, średnio: 7,76 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.