16.02.2010 01:33

Autor: Zylka

“Tylko szczerość może nas uratować” rozmowa z DAGADANĄ

Kategorie: Czytelnia, Wywiady

Wykonawcy:


dagadana_rozmowa.jpg  ”Tylko szczerość może nas uratować” rozmowa z DAGADANĄ

Przeddzień premiery debiutanckiego albumu tria, zespół zagrał we Wrocławiu. Ze sceny ponownie popłynęła masa ciepłych elektronicznych dźwięków, folku, kabaretowego smaczku i przede wszystkim, ogromna ogromna energia, jaką produkują te trzy osoby, których przyjaźń nie zna terminów “nie damy rady”, “nie potrafimy”. Razem potrafią wszystko, z wydaniem albumu będąc 800 km od siebie włącznie.

Uwolnij Muzykę!: Kiedy rozmawialiśmy ostatni raz, kilka miesięcy temu byliście jeszcze w trakcie pracy studyjnej nad albumem. Tym razem spotykamy się w przededniu premiery “Maleńkiej”, jaka będzie ta płyta?

Daga: My już wiemy co jest na tej płycie, przesłuchaliśmy ją kilkanaście razy. Stanowi ona połączenie tego, co chcieliśmy tam umieścić, czyli mieszanka kulturowa z kilkoma gatunkami muzycznymi. Album ten zawarł w sobie to, czego nie można wydobyć w trakcie koncertów, stąd udział kilku gości, którzy nie zawsze są w stanie z nami wystąpić na żywo. Ubarwiliśmy ją delikatnymi przyprawami, tym sposobem na płycie znajdziesz dźwięki uderzeń, bitów zrobionych na biuście czy brzuchu (biuście Dagmary – przyp. Red.),  a także uderzenia kabelków. To jest pewien nasz fetysz, polegający na wyszukiwaniu absurdalnych dźwięków. I tak dodaliśmy to do bazy jaką jest fortepian, bas i elektronika.

Uwolnij Muzykę!: W studio pozwoliliście sobie na dużą dozę fantazji i zabawy dźwiękiem, jak wyglądał ten muzyczny ferment, kiedy do waszego tria dołączyli zaproszeni do studia goście?

Dana: Album był nagrywany etapami, na początku ja z Mikołajem dopracowywaliśmy fortepian, nasze sekcje. Potem ja musiałam jako pierwsza nagrać wokale, gdyż kończyła mi się wiza i wróciłam w swój “narodny kraj”. Kolejno całą naszą ekipę czekała ciężka praca, między innymi sprawa dogrania terminów z artystami, którzy mieli także z nami tworzyć ten album. Dzięki im, muzyka na “Maleńkiej” jest o wiele barwniejsza.  Mamy masę muzycznych inspiracji i staraliśmy się je wszystkie chociaż w najmniejszym stopniu zawrzeć na albumie. Ciężko jest to odtworzyć w stu procentach na albumie, bo mamy niestety tylko trzy pary rąk i stóp do dyspozycji. Sam widziałeś jak dziś Mikołaj robił wypady figurowo-instrumentalne.

Miko: Z jedną figurą na skrzypcach

Dana:  A o tym czym zajmuje się Daga to nawet szkoda mówić, bity, elektronika, zabawki – każdy z nas jest bardzo zajęty. Dlatego na koncercie, braki studyjne staramy nadrobić się energią jaką wytwarzamy na scenie. Kiedy byłam już na Ukrainie, Daga co chwilę dosyłała mi nowe nagrania i wprawiała mnie w coraz większe zaskoczenie. Teraz, kiedy płyta jest już skończona mogę po raz pierwszy przyznać, że choć grałam w wielu projektach to po raz pierwszy jestem całkowicie zadowolona z efektu końcowego. Przyznam Ci się, że kiedy po raz pierwszy przesłuchałam płytę, od razu zadzwoniłam do Dagi i mówię jej: “teraz w tej chwili, mi jest totalnie obojętne jak ona zostanie odebrana przez ludzi, jakie będą opinie, jak krytycy będą o niej pisali, jestem szczęśliwa”. Marzę tylko o tym, by dalej móc grać z Dagą i Mikołajem bo ten projekt spełnia moje muzyczne marzenia. Dodaje mi to szalenie dużo inspiracji, nawet teraz w trakcie prób myślimy już o nowym materiale. ?Maleńka? dała nam tak pozytywnego kopa, że już przynosi to swoje pierwsze owoce.

Uwolnij Muzykę!:  A propos nowych utworów, chciałbym spytać, dlaczego na “Maleńkiej”  połowa utworów pochodzi z Waszej EPki “Wygadana”. Baliście się pokazać nowe kompozycje czy może chcieliście nagrać te stare, sprawdzone i dobrze przyjęte piosenki raz jeszcze?

Daga: Nie, nie było strachu. Nie chcieliśmy tylko, żeby te utworu zostały pominięte. EPkę usłyszało powiedzmy liczba X ludzi, a płytę studyjną usłyszy X razy  10 czy razy 100.
Dana: Poza tym na EPce, utwory te nie było zarejestrowane tak jak byśmy tego chcieli. Nie byliśmy zadowoleni z jej rezultatu

Miko: Tym razem mogliśmy poświęcić tym utworom więcej czasu, niż kiedy nagrywaliśmy EPkę. Chcieliśmy się dobrze na nich skupić i zagrać je co najmniej tak dobrze, jak wychodzi to nam na koncertach. Dodać do nich techniczne szczegóły, które mogliśmy dopracować jedynie podczas solidnej pracy w studio.

Daga: Nasz realizator uświadomił nas, że największym wrogiem pełnowymiarowej płyty jest właśnie jej EPka, skrytykował nas w ogóle za jej wydanie w tak dużym nakładzie bo poszło ponad cztery tysiące sztuk. Wypuściliśmy ją w świat, bo trudno powiedzieć , że na rynek. Rozdawaliśmy ją, sprzedawaliśmy na koncertach – dostało się też panu taksówkarzowi, pani w aptece, babciom, wszędzie, gdzie się tylko dało. Dlatego zdecydowaliśmy się nagrać te utwory jeszcze raz, bo trudno jest nagrać w osiem godzin pięć utworów, tak jak miało to miejsce przy “Wygadanej”. W przypadku EPki zrobiliśmy to na “setkę”, przy słabych mikrofonach. Tym razem każdy szczegół, element, nutka mogła zostać oddana z takim przesłaniem jaki mieć miała. Postanowiliśmy z realizatorem postawić w studio na naturalizm, za co jesteśmy mu niezmiernie wdzięczni. Zdecydowaliśmy nie nagrywać płyty tak jak robi to wiele zespołów, przy pomocy programów korygujących fałszywe nuty. Jeżeli słychać tam jakieś szmery, jeżeli wyłapiesz, że coś odbiega od szablonu to jest to w pełni świadome. Wszystkie mlaski, delikatne szmery, skoki poziomów wokali są całkowicie zamierzone. Tak to wtedy czułam jako artysta i tak to ma być przekazane. Każdy detal jaki znajduje się na tej płycie, razem z telefonem komórkowym, który się odzywa i grą na szczurze jest według nas przemyślany. Czy dobrze, czy nie? Nie nam to oceniać, ważne, że my jesteśmy z tego zadowoleni.

Miko: EPka została nagrana zaraz na początku działalności zespołu, natomiast przy płycie pracowaliśmy już z perspektywy roku, kiedy ogrywaliśmy te utworu, dodawaliśmy kolejne pomysły. Rozdając EPkę mieliśmy wrażenie, że nie brzmi to do końca tak jakbyśmy sobie tego życzyli

Uwolnij Muzykę!: Chciałbym zapytać o historię “Świniorza”, jednego z waszych utworów -  to jest zdarzenie rzeczywiste, kogoś z Was osobiście dotknęła taka tragedia?

Daga: (poprzedza zdanie wybuchem śmiechu) “Świniorz” jest polską piosenką ludową, pochodzącą z okolic Wielkopolski, Kujawsko-Pomorskiego. U mnie w domu śpiewało się to przy obiedzie, kiedy byłam mała. Oryginalna melodia to ta, którą można usłyszeć na koncertach jako intro. Przekształcając ją, zmieniliśmy melodię. Chcieliśmy aby na płycie obok ukraińskiego folku, zaistniał także nasz, polski.

Uwolnij Muzykę!: Skąd ten pomysł na tak otwartą interakcję z publicznością podczas koncertów, sami na swoim myspace prosicie o przynoszenie zabawek-przeszkadzajek na koncerty. Jako jeden z niewielu zespołów nie boicie się tej konfrontacji z widownią, tworzycie raczej wspólną orkiestrę.

Daga: To się bierze z naszej naturalnej potrzeby, jesteśmy otwartymi ludźmi i nie chcemy być fałszywi. Tylko szczerość może nas uratować, zarówno muzyce jak i w zwykłych, codziennych relacjach. Lubimy rozmawiać, śmiać się z naszymi przyjaciółmi, więc dlaczego nie mielibyśmy tak samo traktować publiczności, która przychodzi na nasze koncerty.
Dana: Troje ludzi to dobrze, a pięćdziesięciu trzech – dużo lepiej.

Daga: Pierwszy, drugi, trzeci nasz wspólny koncert opłacałam wielkimi nerwami, ciężko walczyłam ze stresem. Wtedy Dana powiedziała mi “no co Ty się tak przejmujesz, przecież poza muzyką na scenie nie ma niczego innego”. Po pewnym czasie to zrozumiałam, że rzeczywiście muzyka jest tam najważniejsza, jednak dostrzegłam też jedną oczywistą rzecz. Przecież ci ludzie, którzy tu przychodzą to nie są jacyś wstrętni krytycy, którzy chcą za wszelką cenę obrzucić nas jajkami, pomidorami i zgniłymi ogórkami, albo kapustą. Oni przyszli tu, żeby nas posłuchać, są nam przychylni.

Miko: Baliśmy się wszelkich zaczepek od publiczności, teraz natomiast staramy się raczej zachęcać do tworzenia jak najlepszej atmosfery, to przecież naturalne dążenie człowieka. Ludzie przychodzą tu z otwartymi sercami.

Uwolnij Muzykę!: Kiedyś już wspólnie poruszaliśmy temat eklektyzmu muzycznego, na ostatnim albumie Massive Attack wystąpił wokalista Blur – Damon Albarn, pewną analogią jest wizyta Afrojaxa na jednym z waszych utworów. Muzyka przełamuje więc wszelkie szufladki?

Daga: Są dwie kwestie, które musimy teraz poruszyć i wyjaśnić. Po pierwsze, albo po drugie, Dana wystąpiła na płycie Afro Kolektywu “Połącz kropki”, gdzie rapuje po ukraińsku. Nasza współpraca bierze się z przyjaźni między członkami Afro Kolektywu a mną, byłam wcześniej menadżerem tego zespołu, a to z takiego powodu, że strasznie podoba mi się ich muzyka. To właśnie z przyjaźni wynikła ta menadżerka, tak jak w przypadku innych gości albumowych, wynika to jedynie z przyjaźni, nikt kto się tu pojawia nie jest naszym wrogiem.

Dana: Jest raczej naszym kochankiem lub kochanką.

Miko: To nie są zatrudnieni ludzie, którzy przyjechali w roli muzyka sesyjnego wykonać swoją pracę. Nagranie tej płyty jest wynikiem przyjacielskich relacji pomiędzy nami.

Daga: Afrojaxa uwielbiamy tutaj wszyscy w trójkę, razem z naszym producentem Remkiem Zawadzkim, który też pochodzi z Afro Kolektywu i jest między innymi odpowiedzialny za część perkusyjną tego albumu. My jesteśmy cały czas pod ogromnym wrażeniem, tego wszystkiego co dzieje się wokół zespołu. Czujemy wielkie ciepło ze strony ludzi, którzy przychodzą na nasze koncerty, kupują płyty. Teraz naprawdę widzimy, że to podoba się nie tylko nam, a to jest chyba najfajniejsza rzecz jaka może spotkać muzyka. To, że widzimy jaki odbiór ma nasza muzyka jest motorem do dalszych wspólnych działań, do pokonywania tych ośmiuset kilometrów, tylko po to żeby się spotkać i napić za zdrowie Polaków, Ukraińców i wszystkich nam przychylnym. Kwestią, której nie można pominąć jest założenie, że Dagadana to nie jest tylko trio, zespół muzyczny, ale także stowarzyszanie ludzi, artystów, którzy chcą razem coś fajnego zrobić. Tym sposobem wystąpiliśmy w filmie Marty Filipiak “Sny Mani”, który będzie miał  premierę 27 marca w Ostromecku. Udźwiękowialiśmy też film “Niewidzialni” Katarzyny Gądek, opowiadający o niewidomych ludziach, którzy uczą się tańczyć

Dana: Reżyserem naszego pierwszego teledysku  do “Tanga” jest popularny ukraiński artysta, działacz, twórca performance’ów – Anatoliy Lavrenishin.
Daga: Chcielibyśmy przy okazji jak największej ilości koncertów zapraszać ludzi do interakcji. Szykujemy takie ciekawe przedsięwzięcie, ale o tym póki co nic więcej nie powiemy. Mamy wiele pomysłów, które chcielibyśmy realizować, odkrywać nowych artystów.

Uwolnij Muzykę!: Ostatnie pytanie kieruje do Mikołaja, bowiem na scenie emanujesz spokojem, męskim chłodem. Powiedz mi jak układa Ci się współpraca z Daną i Dagą, takimi indywidualnościami, dwoma gejzerami emocji?

Miko: Przede wszystkim jest ciekawie, to na pewno. Nigdy nie mogę się z nimi nudzić. Oczywiście pewne zgrzyty się pojawiają, ale tego nie da się ominąć w relacjach międzyludzkich, muzycznych ale myślę, że ważniejsze jest to, jak dochodzi się do rozwiązania tych spraw, do konsensusu. Wiadomo, że dziewczyny są tak wyjątkowymi osobami i muzykami, że nie zamieniłbym ich na żadne inne.

rozmawiał Krzysiek Żyła

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.