30.03.2011 12:43

Autor: Michał Wieczorek

Turnip Farm – “All The Tangled Girls”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


turnipfarm_co.jpg Turnip Farm – “All The Tangled Girls”
Locco/Gustaff/2011

Nie, oni nie są ze Stanów. Tak, naprawdę.

Kuba Ziołek kiedyś stwierdził, że w małej amerykańskiej mieścinie jest więcej dobrych zespołów niż w całej Wielkiej Brytanii.  Marcin Lokś, Tomasz Sztrekier i Piotr Brzeziński najwyraźniej myślą podobnie, bo razem nagrali płytę, która w całości jest hołdem dla amerykańskiej alternatywy lat 80. i 90.

Już sama nazwa tego niezobowiązującego projektu, który przekształcił się w pełnoprawny zespół, na to wskazuje. Z jednej strony może to być kolejnym przejawem dość absurdalnego poczucia humoru Jakuba Z. (ukrywającego się tu i ówdzie pod tysiącem różnych pseudonimów), ale to po prostu tytuł jednej z piosenek Dinosaur Jr. I właśnie zespół J Mascisa jest najoczywistszym odniesieniem do muzyki Turnip Farm. Są punkowe tempa, mocno przesterowane gitary, prościutkie solówki, trochę hard core’owego wydarcia, ale ekipa z Massachusetts nie jest ich jedyną inspiracją.

Słychać też Afghan Whigs, z czasów, gdy było u nich więcej gitarowego zgiełku niż soulowej wibracji. Słychać Built to Spill, Yo La Tengo i inne legendy amerykańskiego podziemia. To wszystko jest oczywiste. Ale słychać też inny odłam tego środowiska, grunge. Buczące, sfuzzowane brzmienie gitar przywodzi mi na myśl Mudhoney, choć ładunek złej energii i agresji jest tu dużo mniejszy.

No dobrze, wygląda na to, że “All The Tangled Girls” nie jest jakąś odkrywczą płytą. Nie jest. Nie znaczy to jednak, że jest pozycją nieinteresującą. Wręcz przeciwnie. Zespół ograniczając się do mocno wyeksploatowanej stylistyki, postanowił wycisnąć z niej, co się da. Przede wszystkim postawili na przebojowość. Potencjalnych radiowych hitów jest tu kilka. Przede wszystkim “Passover”, które mogłoby, a nawet powinno śmigać w eterze. Afghanowe nie tylko z tytułu “Debonair”. Rozmyte, deilkatne “Swell” na koniec. To tylko najlepsze przykłady tego niezwykłego potencjału. Zachwyca też brzmienie, z jednej strony odpowiednio przybrudzone, a z drugiej w niczym nie przypominające zamulonych demówek garażowych zespołów.

W 29 minutach Turnip Farm zamknęli historię amerykańskiego indie rocka przełomu lat 80. i 90., gdzieniegdzie dodając coś od siebie. Wyszła z tego naprawdę świetna płyta, do której będę wracał nie raz, i nie dwa. Spokojnie można ją postawić na półce obok klasycznych pozycji. Aż nie mogę uwierzyć, że to Polacy. Będzie wysoko pod koniec roku. Gwarantuję.

Michał Wieczorek

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (12 głosów, średnio: 7,67 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.