13.06.2010 07:53

Autor: fl23

Trophies (Bosetti/Nagai/Buck) w Powiększeniu

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy: | |


thropieskoncert1.jpg Trophies (Bosetti/Nagai/Buck) w Powiększeniu

Elektro-akustyczny wieczorek z poezją.

Wieża Babel Bosettiego

Alessandra Bosettiego trudno opisywać tylko przez pryzmat muzyki. Jego zainteresowania wykraczają daleko poza nią. Obracają się gdzieś w obszarach szeroko pojmowanej “kultury”, przemierzając wszystkie jej dyscypliny od filozofii po językoznawstwo, a opierają się gdzieś na obrzeżach Afryki. Podróżuje, w trakcie podróży tworzy nagrania terenowe, pisze, komponuje i występuje z największymi muzykami sceny improwizowanej, nagrywa utwory radiowe. Zapewne o każdym polu jego działań artystycznych można by napisać artykuł, teraz kilka słów o tym na czym opiera się jego najnowszy projekt – ThroTrophiespies – czyli o języku i mowie. A raczej kilka zdań o tym jak rozumie go Bosetti bo wchodzić w dywagacje o języku przy okazji relacji z koncertu byłoby nie na miejscu. Z jednej strony Bosetti podchodzi do języka i mowy bardzo bezpretensjonalnie, z zapałem młodego etnografa. Nagrywa nieznane mu języki, bada ich brzmienie, melodię i barwę. Na zupełnie uroczej płycie “Zwölfzungen” wynosi język na poziom wysokiej abstrakcji muzycznej, nie zastanawiając się w ogóle nad tym co mówią osoby przez niego nagrywane.

W innym projekcie badał język silbo, język gwizdów którym do dzisiaj mieszkańcy wyspy La Gomera na Wyspach Kanaryjskich przekazują sobie komunikaty na odległości kilku kilometrów. Bosetti poprosił uczniów szkoły w San Sebastian o wygwizdanie do siebie napisanych przez niego zdań (gwizdać mieli po hiszpańsku, a trzeba pamiętać, że język silbo ma tylko dwie samogłoski i cztery głoski). Mikrofony ustawił w kilku, znacznie od siebie oddalonych miejscach i nagrał odgłosy gwizdania, czy raczej to co po nich zostało. Na podstawie tego powstał muzyczny poemat pod tytułem “The Whistling Republic”. Ale refleksje Bosettiego mają też drugą, bardziej intelektualną (a może raczej przeintelektualizowaną?) stronę. Wyrasta ona z zainteresowania współczesną filozofią, myślą psychoanalityczną, a przede wszystkim Jacquesem Lacanem.  Mam wrażenie, że mocno zwulgaryzowaną myślą Lacana. Próbka lacaniany stworzonej przez Bosettiego:

“I sleep. I try to sleep. I try to move from a lacanian state of interpassivity to a state of genuine passivity. I am the moon. I am the hanging man. I wait for judgment. I just entered a dark room with the window open. Outside it rains. Its pitch black. The rain is sucking every sound from the room. The dark is sucking out the room from the room. I sleep beside things and people. Try to dream of them. I idolize corrado costa that once said : “i do nothing but i do it slowly”. I slept beside chillida sculptures in a scultpure park. I thought about the minigolf nearby. I thought about the smurfs. Smurfs as emblems of political minorities. I listen to smurfs and visitors of the sculpture park. I listen to people i never met just in order to be missing them. I pose in a pose of longing. I wear a dress of nostalgia. I desire. I try to sing. Not much comes out. I repeat phrases. Over and over. Until i can fall asleep. I try to fall asleep on stage. I stage. I stand between my mouth and my voice. I say. I sleep.”

Trophies

Muzyka Trophies w całości oparta jest na repetycjach. Każdy fragment tekstu deklamowanego/nuconego/podśpiewywanego przez Bosettiego powtarzany jest kilka razy, najpierw przez samego artystę, a potem zapętlany i deformowany. Te same frazy powtarza Kenta Nagai na gitarze i w podobnym tonie odpowiada Tony Buck na perkusji. Język muzyki łączy się z tekstem opowiadanym i wielokrotnie powtarzanym przez Bosettiego. Potem artysta daje znak kolegom z zespołu, przestają grać i po chwili zaczynają kolejny utwór. I tak przez około godzinę. Sam koncept jest ciekawy, wręcz bardzo kuszący: słowa, które są równe muzyce, mantry wyśpiewywane przez człowieka nieodróżnialne od gry instrumentów. Ale słuchanie tego przez godzinę było nużące, a nawet męczące. Szczególnie męczyła mowa Bosettiego – nie mówił w egzotycznym języku, który jest dla niego tylko instrumentem, wszystkie kwestie wypowiadał po angielsku. Mimo to trudno było z tego zrozumieć chociaż zdanie. Nie dość, że akcent Bosettiego jest daleki od normy to jeszcze Nagai idealnie wygrywał jego słowa na gitarze. A może wcale nie mieliśmy ich słyszeć? Z tego co słyszałem, tekst recytowany przez Alessandra Bosettiego był równie pretensjonalny co ten przytoczony w punkcie wyżej, może to lepiej że nie rozumieliśmy co mówił/śpiewał… Wydaję mi się, że dla Alessandra Bosettiego, występy Thropies to bardzo osobiste przeżycie, osobliwe połączenie wszystkich jego zainteresowań. Czyli pomieszanie medytacji z seansem psychoanalitycznym. Nie wiem jak Wy, ale ja czułem się wśród tych dźwięków obco.

Kenta Nagai i Tony Buck

W ten parny, czerwcowy wieczór najlepiej na scenie sprawdzili się dwaj pomocnicy Bosettiego: legendarny Tony Buck i mniej legendarny Kenta Nagai. Perkusja Bucka to klasa sama w sobie – trudno tam szukać niepotrzebnych dźwięków, albo przesady typowej dla jazzmanów. Każdy dźwięk jest przewidziany i nie pojawia się na swoim miejscu przypadkowo, a gdyby tego było mało utrzymuje stały kontakt z zespołem. Kenta Nagai na swojej bezprogowej gitarze doskonale udawał słowa Bosettiego, dla każdego słowa znajdował odpowiedni ton na gitarze.

Filip Lech




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.