16.10.2008 19:30

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Transvizualia 2008 – relacja

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy: | | |


Transvizualia 2008

Transvizualia są festiwalem o bardzo ciekawej koncepcji. Opiera się on na łączeniu różnych form sztuki na osi wizualno-dźwiękowej i zachowywaniu równowagi pomiędzy różnym rodzajami przekazu. Dzięki temu organizatorzy mogą porywać się na naprawdę ambitne tematy jednocześnie wiedząc, że każdy znajdzie coś ciekawego dla siebie.

Bogaty program Transvizualiów obfitował w naprawdę różnorodne wydarzenia kulturalne. Można było zobaczyć multimedialną ekspozycję Syndrom Lęku jak i obejrzeć filmy z dorobku Alejandro Jodorowskiego, mistrza kinowej awangardy. Mnie oczywiście najbardziej interesowała strona muzyczna festiwalu. Trzeba przyznać, że i w tym aspekcie organizatorzy wykazali się dużą pomysłowością.

sgrb.jpg Cykl wydarzeń muzycznych otwierał środowy występ Super Girl & Romantic Boys w sopockim Sfinksie. Była to ostatnia szansa na zobaczenie ich na żywo w Trójmieście, ponieważ odbywają oni obecnie pożegnalną trasę koncertową. Niestety, na początku na fanów tanecznych rytmów czekała przykra niespodzianka. Występ został opóźniony o półtorej godziny, co jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe, ponieważ sam zespół był w klubie na czas. To spore niedociągnięcie nie powinno było się pojawić. Na szczęście kiedy trio zaczęło już grać publiczność znakomicie się bawiła. Ten swoisty pastisz disco lat 80-tych lub jak niektórzy wolą mówić, electro rock, porwał do tańca wszystkich. Sami muzycy mieli tego dnia dużego pecha, ponieważ komputer, z którego puszczali sample automatu perkusyjnego często się zawieszał podczas trwania piosenek. Spotkało się to jednak z dużą wyrozumiałością bawiących się. Zespół zagrał m.in. “AGD”, “Klub SS” i “Piosenkę dla Naszych Chłopców”. Nie zabrakło oczywiście piosenki “Spokój”, największego hitu Super Girls & Romantic Boys.

oval-small.jpg Następnego dnia w Parku Techniczno-Naukowym w Gdyni zaprezentowali się skrajnie odmienni artyści. Pierwszy na scenę wyszedł Oval, niemiecki wizjoner ambient techno i szeroko pojętej elektroniki. Mimo, że jego muzyka ma bardzo skomplikowaną strukturę i nieustannie towarzyszą jej różne trzaski i zgrzytliwe sample, to można w niej znaleźć dużo piękna i specyficznego ciepła. Pełna sala jak zahipnotyzowana wsłuchiwała się w kolejne kompozycje, które muzyk tworzył za pomocą komputerów. Mimo, że sam nie jestem wielkim miłośnikiem tego typu muzyki, to muszę przyznać, że spotkanie z muzyką Ovala mnie oczarowało. Po godzinie tych kojących duszę dźwięków przyszedł czas na występ Christiana Fennesza. fenneszpress2z.jpg Ciekawym był fakt, że to właśnie on zaprezentował trudniejszy w odbiorze materiał, a niżeli bardziej niszowy Oval. Austriak za pomocą gitary elektrycznej i laptopa stworzył show pełne niepokojącego hałasu, które trwało tylko 30 min. Pod dłuższym czasie, kiedy to ludzie zaczęli opuszczać salę, wyszedł, aby zagrać jeszcze 10 minutowy utwór. 40 minut to zdecydowanie za krótko jak na główną gwiazdę wieczoru. Godnym pochwały pomysłem było wybranie Parku Techniczno-Naukowego na miejsce tego wydarzenia. Klimat panujący w pomieszczeniach tego budynku świetnie pasował do muzyki, którą można było usłyszeć w czwartkowy wieczór.

W Piątek gdyńskie Ucho gościło Planningtorock, Polpo MotelDat Politics. Na imprezie niestety nie mogłem się pojawić, ale słyszałem od ludzi, którzy tego wieczora udali się do Ucha, że zabawa była fantastyczna.

enso.jpg Sobota, to ostatni dzień w muzycznym rozkładzie Transvizualiów. Z żalem muszę przyznać, że artyści występujący w klubie La La La mocno mnie zawiedli. Jazzowe trio Enso, składające się z pianistki, saksofonisty i kontrabasisty słabo wyczuwało nastrój publiczności. Powinni byli zagrać z nieco większym “nerwem” i wnieść w swój występ więcej energii. Jeśli chodzi o Distorted Animals to z tego, co się zorientowałem w ogóle nie wystąpili. Chyba, że dwóch facetów coś tam czasem puszczających z lapotopa przy zerowej publiczności można nazwać występem. Nikt nie wiedział czy to właśnie ich występ, czy też nie. No joke. Impreza po prostu przeniosła się na dwór, a uczestnicy woleli porozmawiać przy piwie niż słuchać średniej jakości muzyki.

Transvizualia były festiwalem, który zaskoczył mnie swoją różnorodnością. Mimo dość słabej promocji i braku odpowiedniej reklamy, organizatorzy mogą jako sukces zapisać sobie frekwencję na poszczególnych wydarzeniach. Świetnie się też sprawdziło rozmieszczenie koncertów w różnych lokalach Sopotu i Gdyni, dzięki czemu każdy dzień festiwalu miał swój własny klimat. Mam nadzieję, że ludzie tworzący tę imprezę w przyszłych latach nadal będą prezentowali tak wyszukanych artystów, bo jest to luka, którą warto w naszym kraju wypełnić. Trzeba tylko postarać się o większy rozgłos Transvizualiów, bo o poziom tego festiwalu jestem spokojny.

Krzysztof Kowalczyk

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.