01.03.2010 18:50

Autor: Zylka

“To jest tak jak z marszem na barykadę, fajnie kiedy masz za sobą kumpli” – wywiad ze Spiętym

Kategorie: Czytelnia, POLECAMY, Wywiady

Wykonawcy:


“To jest tak jak z marszem na barykadę, fajnie kiedy masz za sobą kumpli” – wywiad ze Spiętym

spiety_lykend.jpg 23 lutego Spięty wyruszył w swój samotny rejs po Polsce. Jak na marynarską podróż zaczął raczej nietypowo, bo od Wrocławia. We Wrocławskim Łykendzie miała miejsce premierowa prezentacja materiału”Antyszantów”. Wyszło bardzo przyzwoicie, kapitan szczęśliwie zawitał do portu. Pierwsza przystań zaliczona.

Premierowy koncert Spiętego wypadł wielce zadowalająco. Oprócz materiału zawartego na albumie “Antyszanty”, Hubert wykonał między innymi kultową pozycję Nancy Sinatry “Bang, Bang” oraz znany z płyty “Szemrany” Koliego, legendarny “Tingiel-Tangiel”. Dopisała także wierna publiczność, która wykazała się wzorcową znajomością solowych utworów Huberta, dzięki czemu mogła ona wesprzeć wokalistę, gdy ten, ostatkiem tchu nie był już w stanie dokończyć wersu. Kameralna atmosfera lokalu, spontaniczność i zawadiackość Spiętego, rockandrollowe popisowe wywijasy z gitarą i szalenie ciekawe aranżacje utworów warte są zobaczenia tego projektu na żywo, a okazji nie będzie zbyt wiele. W marcu Spięty wystąpi jeszcze z jednym koncertem w Łodzi, a w kwietniu zamknie trasę Antyszant dwoma występami w Szczecinie i Zielonej Górze.

Uwolnij Muzykę!: Hubercie, na początku muszę zagaić o dzisiejszy koncert. Był to Twój dziewiczy rejs ale chyba mimo sztormów szczęśliwie dopłynąłeś do portu.

Spięty: Wiesz co, nie wiem czy zawitałem do portu, ale publiczność rzuciła mi koło ratunkowe, więc poczułem się nieco pewniej. Publiczność dziś była dla mnie swoistym buforem bezpieczeństwa, obdarowała mnie kredytem zaufania. Wiedziałem, że są tutaj ludzie, którzy są fanami Lao Che, no może fanami to za dużo powiedziane. Ale identyfikują się oni z nami, śledzą też trochę to co robię solowo. Byli też ludzie, którzy jakby mniej są wkręceni w rocka i szukają innych klimatów. Fajnie, podobało mi się na przykład to, że ta publiczność siedzi, jest trochę inna sytuacja. Przyznam, podobał mi się ten rejs. Na razie płynę dalej, co prawda jeden maszt płonie jak w trafiony-zatopiony ale płynę dalej.

Uwolnij Muzykę!: Skąd pomysł na taki samotny exodus z marynarskimi melodiami, chciałeś poczuć się jak ten samotny statek na otwartym morzu?

Spięty: Płytę zrobiłem sam, sam też stoję na scenie. Jest co prawda ze mną akustyk Lao Che, ważna osoba, która mnie mocno wspiera. Ale na samej scenie zostaję już w pojedynkę i przyznam, że nie do końca jest do dla mnie przyjemne. Ale trzeba walczyć.

Uwolnij Muzykę!: Dodałeś szantowatym balladom elektronicznego sznytu, w podobnym klimacie utrzymany jest też nowy singiel Lao Che “Czas”, skąd pomysł na zwrot w kierunku takiej stylistyki?

Spięty: Tak się jakoś akurat zbiegło, że jako zespół zaczęliśmy interesować się takim właśnie elektronicznym rockiem i szukaliśmy alternatywnych rozwiązań dla klasycznego rockowego grania. Więc czemu nie użyć właśnie tej elektroniki? U nas w zespole są dwa samplery i klawiszowiec, który na prawdę ma przepastne zbiory parapetów, jak to się mówi. Grzechem było by tego nie wykorzystać. Zrobiliśmy wcześniej płytę bardzo akustyczną, mam tu na myśli płytę “Gospel”. Dlatego też chcieliśmy aby teraz zabrzmiało to zdecydowanie bardziej elektronicznie, prądowo – stąd właśnie ta archaiczna elektronika.

Uwolnij Muzykę!: “Powstanie Warszawskie” i “Gospel” miały jakiś wspólny temat, myśl przewodnią. Były to albumy zbudowanie na bazie konceptu, czy podobnie będzie przy “Prądzie Stałym-Zmiennym”?

Spięty: Nie, nie, absolutnie nie. My już celowo uciekaliśmy od tego przy nagrywaniu płyty “Gospel”, również ja, jako tekściarz starałem się wyłamać z tego nurtu jakoby “Gospel” miał stanowić  koncept-album. Nie udało nam się to do końca, okazało się, że to jednak nie jest takie proste. Kiedy robisz przez kilka lat albumy stricte konceptowe nie tak łatwo jest się z tego wyzwolić. A więc, płyta “Prąd Stały-Prąd Zmienny” to zdecydowanie anty-koncept. Nie chcę powiedzieć, że chodzi tu o jakąś manifestację, po prostu te kompozycje potraktowane są luźniej. Nie ma tym razem żadnej myśli, która to spina, przesądza o tym, że cały album ma stanowić jakąś treść ogólną, drugie dno. Po prostu są piosenki, są kompozycje i to by było na tyle. Jednak mimo wszystko ciągle jest to ten sam zespół, jeden tekściarz, jeden głos. Wiesz, ja te wszystkie teksty napisałem w ciągu miesiąca, więc pewnie to też chcąc, nie chcąc zbierze się w jakąś całość, ale taką bardziej podprogową, zdecydowanie podprogową.

Uwolnij Muzykę!: Ostatnio usłyszeć Cię można było też w projekcie Sulphur Phuture, gdzie udzielałeś się wokalnie. Jak odnalazłeś się w tak mocno rave’owej, drumowej stylistyce?

Spięty: Wiesz… ja nie mam starych korzeni, byłem w różnych miejscach. Kiedyś byłem metalowcem, potem, kiedy stwierdziłem, że jest to nurt, który mnie ogranicza to pomyślałem sobie “eh, do licha z nim”. Przekonałem się, że lubię jednak różne rzeczy. Lubię być liryczny, punkowy, w takim sensie wyrażania gniewu w muzyce, lubię być subtelny. To wszystko wpisuje się jakby w wiele różnych nurtów. Natomiast Sulphur Phuture to jest projekt Praczasa, naszego menadżera, mojego dobrego kumpla. Kiedy zaproponował mi udział to się najzwyczajniej ucieszyłem. Zawsze to coś innego, tym bardziej no jak mówię, Praczas jest moim świetnym kumplem, pomyślałem, że czemu nie mielibyśmy czegoś zrobić razem.

Uwolnij Muzykę!: Na scenie produkujesz nie mniej energii niż kiedy występujesz razem z Lao, trudniej stanąć jest na scenie vis a vis publiki w pojedynkę, czy kiedy masz za sobą chłopaków?

Spięty: Wiesz, to jest tak jak z marszem na barykadę, fajnie kiedy masz za sobą kumpli. To jest takie oczywiste, wiesz. Jednak jak powiedziałem, ja dostałem od publiczności dzisiaj kredyt zaufania, wszyscy byli subtelni, fajnie odbierali materiał, znali teksty. Widać było, że im także zależało na tym, aby ten gość na scenie jakoś fajnie wypadł. Czułem taki fajny zwrot od publiczności, więc nie musiałem się tutaj z nikim bić. Jednak mimo wszystko to jest tak, że kiedy wykonujesz piosenki z kimś, z zespołem to zawsze jest ten moment kiedy nie śpiewasz, możesz się kompletnie zdekoncentrować – zespół pulsuje. A tutaj byłem non-stop na świeczniku i muszę jak karabin maszynowy dawać. To był mój pierwszy występ, nie stosowałem żadnych speech’y bo też i jakoś nie byłem w tym nigdy dobry, trema była ogromna. Pomyślałem sobie, że wiesz, po prostu zagram te piosenki – przecież o to chodzi.

Uwolnij Muzykę!: Na koniec chciałbym wrócić trochę do przeszłości. Dlaczego Koli wydał tylko jedną płytę? Chcąc, nie chcąc album “Szemrany” stał się legendą, a Koli przeistoczył się w sztandar muzyki undergroundowej. Taki był zamysł?

Spięty: Nie, nie. Wiesz co, to w pewnym sensie samo się tak potoczyło. My, jako Koli byliśmy zespołem powiedzmy mocno nietrzeźwym, tak naprawdę było. Nie dało się tego dłużej pociągnąć. My wybuchnęliśmy takim jasnym światłem, oczywiście nie mam tu na myśli popularności, a raczej tej energii między nami. To była iskra na prochu. Co nie zmienia faktu, że jest szalenie miło, że ja po dziesięciu latach gram piosenkę z tamtego materiału, w kompletnie innym aranżu, a ludzie się z tym identyfikują, podoba im się, to jest fajnie. No, ale jak mówię, to było zbyt intensywne, zbyt nagłe i jak każdy pożar się spaliło. Trzeba było na tych zgliszczach zbudować coś innego. Zaczęło się Lao Che, powoli, na początku z taką ponurą płytą, trudną, dalej z materiałem o punkowym, buntowniczym charakterze, który przyświecał konkretnemu wydarzeniu, przekazowi. “Powstanie” było oczywistym hołdem. Następnie “Gospel”, a więc oderwanie od płyty “Powstanie Warszawskie”. Zrobiliśmy ją po to, żeby się jakoś wyluzować, normalną płytę z piosenkami. Taka jest droga, idziemy do przodu, w pewną podróż, ale odnosimy się też do tego co jest za nami. Nie chcemy być wtórni, drepczemy sobie. Staramy się pójść tam, gdzie nas jeszcze nie było, gdzie nie potrafimy. Chodzi o to, żeby z jednej strony nas i wystraszyło, ale uchroniło nas od utraty czujności, bo inaczej będziemy zwykłym rockowym band’em, a wtedy będzie już po nas.

rozmawiał Krzysiek Żyła

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.