19.03.2010 23:16

Autor: przemek

Tiny Vipers – felieton Czytelniczki

Kategorie: Czytelnia, Tylko u nas

Wykonawcy:


tiny-vipers2.jpg Tiny Vipers – felieton Czytelniczki

Dwa koncerty Jesy Fortino w Polsce już za nami. Przedstawiamy felieton Czytelniczki na temat jej pierwszego spotkania z muzyką Tiny Vipers. Czyli o muzyce trochę inaczej.

Tego wieczora wyszło z koperty stado malutkich żmij. Jeżeli miały zęby, to cieknący z nich jad był koloru błękitno-mglistego i pachniał wyblakłą od zimy zielenią.

Ciężko śpiewać tak, żeby wydawało się, że jest rano – ale ona dawała sobie z tym radę. Lekko drżący głos, powoli nabierający mocy – trochę jak smutne słońce – unoszący się, bo nie ma innego wyjścia, trzeba oświetlić to, co pogrążone w mroku. Więc, Tiny Vipers, powieki w górę. Zrobiła z nadchodzącej nocy poranek, pozwoliła łzom przepłynąć po swoich nadgarstkach.

Co takiego jest w Seattle, że sypie się z niego takie dobro, cała muzyka świata? I ta panienka, która po cichu wypchnęła z mojego pokoju Cat Power i Sharon Van Etten, dotychczas przywoływane w chwilach zapaści sercowych. Święte od prostej gitary i anielskiego głosu, towarzyszące zniszczonemu zimą sercu, pocieszycielki spod znaku akustycznego brzmienia.

Ej, Tiny Vipers, Twoje piosenki tak spokojnie pachną – ale przecież pod smutkiem, pod monotonią ich słodkiego brzmienia, szemrze jeszcze coś – coś, co nie pozwala oderwać ucha od głośnika i nakazuje przerywać pisanie i wsłuchiwać się mocniej w to, co masz do powiedzenia.

Jest w tym jakaś magia, hipnotyczne zaśpiewywanie słuchacza, do momentu, w którym, gubiąc się pomiędzy utworami, nagle odkrywa, że płyta się skończyła, choć szepczesz jeszcze w jego głowie i odbijasz się lekkimi echami od ucha do ucha.

I gdzieś pod powiekami ma się obraz nieznanej jeszcze twarzy, pewnie otulonej pasmami długich włosów, małej, dziewczęcej – jak ten głos – równocześnie mocnej i słabej. A potem, słuchając, szuka się jej zdjęcia na google – i znajduje taką pannę, co ma jakby szesnaście lat i zerowe prawa do tak wspaniałego ubierania swojej wrażliwości w muzykę.

Tego wieczora na moim biurku stanęły głośniki z subwooferem. I czytałam. Niepokonane Faulknera. Dzień po koncercie Contemporary Noise Quintet. Na biurku leżała otwarta koperta, czekająca na moment, kiedy zmęczą się oczy. Tego wieczora płakałam – dziewczyńskie zwyczaje, słabości ducha.

W kopercie była Ona. Wypchnęła na dłuższy czas Sharon i Cat. Ciągle nie wiem, ile ma lat, ale kiedy zaczęła śpiewać poczułam, że wraca zmęczona wiosna.

Katarzyna Janota

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.