13.04.2011 22:35

Autor: Michał Wieczorek

Tin Pan Alley – “All Hail the Omnipotent Universe!”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje, Rozkręcamy

Wykonawcy:


tpa-cover.jpg Tin Pan Alley – “All Hail the Omnipotent Universe!”
Antena Krzyku/2011

Pop to czy nie pop. Oto jest pytanie.

Ważne jest też pytanie, czy Kuba Ziołek podpisał pakt z diabłem. Płyty nagrywa prawie że taśmowo, cztery z trzema różnymi składami w ciągu półtora roku. Daleko mu jeszcze do Omara Rodriguez-Lopeza, ale w przeciwieństwie do gitarzysty The Mars Volta, wszystkie jego płyty są dobre lub bardzo dobre. Tak, ostatnie Tin Pan Alley też.

W porównaniu do debiutu “Palm Waves: Figures for Chants, Quotes & Noise Bursts” nie zmieniło się wiele. Jak to zwykle bywa tam, gdzie udziela się Kuba Ziołek, muzyka jest pogrążona w otchłaniach zaoceanicznego grania. Słychać nerwowość Sunny Day Real Estate, hałas i motorykę Sonic Youth, melodyjność Beach Boys, szaleństwo noise rockowców.

Różnica jest jedna, ale bardzo ważna. “All Hail the Omnipotent Universe!” jest jeszcze bardziej melodyjna i popowa niż poprzedniczka. Nie jest to przaśna i nachalna popowość rodem z Eski. W tym gąszczu gitarowych przesterów kryją się melodie, których radiowy potencjał jest ogromny. Jednak inne czynniki sprawiają, że TPA niekoniecznie jest najlepszym kandydatem do podboju eteru.

Nie ma to żadnego związku z poziomem płyty, która, jak pisałem, jest świetna. Po prostu piosenki Tin Pan Alley często przechodzą w instrumentalne improwizacje, co chyba najlepiej słychać w “The Morning Fall”. Pierwsze trzy minuty to świetna popowa piosenka z dziewczęcym wokalem (gościnnie udziela się Paula Bialski), a następne pięć to gitarowa jazda najwyższej próby. Bardzo z tym kontrastuje delikatne “Palm Waves” czy urocze “Mazatlan” i “Official Call”, choć ich urok to przede wszystkim pierwsze minuty tych piosenek, bo potem znów do głosu dochodzi miłość do improwizacji i gitarowego jazgotu.

Tak się to przeplata na “All Hail the Omnipotent Universe!”. Raz jest melodyjnie, raz hałaśliwie. Za każdym razem wyśmienicie. Szkoda tylko, że to naprawdę ostatnia płyta w tym składzie i pod tą nazwą. Dobrze, że nie zepsuli pożegnania i, cytując klasyka, schodzą ze sceny niepokonani.

Impro pop? Całkiem ładna łatka dla nich.

Michał Wieczorek

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (7 głosów, średnio: 7,57 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.