04.05.2010 11:57

Autor: Patryk

The Tallest Man on Earth – “The Wild Hunt”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


tallest-man-on-earth-wild-hunt1.jpg The Tallest Man on Earth – “The Wild Hunt”
Dead Oceans/Gravitation/2010

Szwedzki Bob Dylan nagrał swój drugi album. Jeszcze bardziej poruszający i jeszcze bardziej amerykański w swojej szwedzkiej prostocie. A wszystko prosto z pięciotysięcznej mieściny gdzieś w Skandynawii.

Zacznę od tego, że taka muzyka nie wszystkim przypadnie do gustu. Piskliwy (czasem krzykliwy) wokal Kristiana Mattsona, bo to ten 27-latek kryje się pod pseudonimem najwyższego człowieka na świecie, brzmi jak śpiew starego barda, który płynie na swojej barce po Missisipi.

Ja jednak jestem zauroczony drugim krążkiem “The Wild Hunt”, opowieścią o życiu, problemach i chęci zostania… królem Hiszpanii, oczywiście z przymrożeniem oka, o czym pod koniec “King of Spain” sam informuje. Piosenki są bardzo lekkie, ale ujmujące w swojej prostocie. Mattson tylko dwa razy sięgnął po coś więcej niż gitarę akustyczną i swój głos. W pierwszym utworze słyszymy bandżo, a w ostatnim pianino.

Bob Dylan słyszalny w zasadzie jest w każdym kawałku, czujne ucho może wychwycić pewnie też Johnny’ego Casha, ale muzyki The Tallest Man on Earth na pewno country bym nie nazwał, za to folkiem już zdecydowanie. Coś w sobie ma również informacja, że muzyk pochodzi z malutkiej miejscowości Leksand, otoczonej rzeką i jeziorem, która słynie z produkcji… chrupkiego pieczywa. Ostatni kawałek na płycie pokazuje, że projekt The Tallest Man On Earth ma ogromny potencjał jeśli chodzi o dalszy rozwój, z pianinem muzyka i głos szwedzkiego Dylana brzmi jeszcze bardziej ujmująco. Czyżby kolejny krok przy nowej płycie?

Całość wzbogaca jeszcze okładka płyty z bezkresnymi polami, górami i groźnym niebem, oraz tytuł. “The Wild Hunt”, czyli dziki łów, to na wskroś folkowy mit o polowaniu, w którym biorą udział myśliwi-zjawy, gnający konno przez nieboskłon, z  towarzyszącymi im psami i innymi nieodłącznymi elementami polowań. Ujrzenie takiego dzikiego łowu jest przepowiednią nadchodzącej katastrofy. Legenda ta jest bardzo popularna w Skandynawii.

Problem jest jeden. Czy ktoś w 2010 roku kupi takiego barda z gitarą akustyczną, który brzmi jak najstarsi wykonawcy americany z dawnych lat? Jeśli nawet większej rzeszy fanów nie zdobędzie, to Ci którzy sięgną po “The Wild Hunt” na pewno długo o niej nie zapomną.

Patryk Siedliński

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (15 głosów, średnio: 7,73 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.