28.02.2010 02:28

Autor: Patryk

The Sunshine Underground – “Nobody’s Coming To Save You”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


the-sunshine-underground-2010.jpg The Sunshine Underground – “Nobody’s Coming To Save You”
City Rockers/2010

Aż cztery lata kazali na siebie czekać muzycy The Sunshine Underground, którzy powrócili na scenę z nowym materiałem, który jest wyraźnym krokiem do przodu i zwiastuje, że jeszcze o tych muzykach usłyszymy.

Po pozytywnie przyjętym debiucie “Raise the Alarm” aż na długie cztery lata zniknęli ze sceny. Powrócili z drugim krążkiem “Nobody’s Coming To Save You”, na którym zatracili to, na czym bazowali w 2006 roku, ale czasy się zmieniły i zespół z Leeds dostosował się do nich co najmniej solidnie. Tegoroczna płyta imponuje różnorodnością, odwagą i solidnością, wszystkie utwory trzymają przynajmniej “szóstkowy” poziom.

Pisząc o różnorodności mam na myśli oczywiście wiele stylów muzycznych, które The Sunshine Underground miesza na swoim albumie. Nadal jest tanecznie, rockowo, ale też elektronicznie, co jeszcze bardziej pcha zespól w kierunku dance punku, a przede wszystkim new rave. Łatwo też usłyszeć w twórczości zespołu kilka innych kapel – choćby Muse czy The Killers z czasów pierwszej płyty, ale najczęściej The Music. To oczywiście plus, ale minusów można się także doszukać, a wielu pewnie posądzi ich o zwyczajne zżynanie.

Wrócę także do solidności, która z kolei może być wadą tego krążka. Na “Nobody’s Coming To Save You” brakuje hitów, które pozwoliłyby niektórym na dłużej zapamiętać drugie wydawnictwo. “Raise the Alarm” miało swoje “Borders” czy “Commercial Brakedown”. Z mocnych punktów warto wspomnieć o “Spell it Out” w stylu Muse zresztą czy “In Your Arms” (Hot Hot Heat?!). Pierwszymi singlami czwórki z Leeds zostały wybrane “Coming To Save You” i “We’ve Always Been Your Friends”, co wydaje się bardzo przemyślane, bo to chyba najbardziej radiowe kawałki spośród całej dziesiątki.

W zasadzie drugi krążek czwórki z Leeds ma jeden bardzo słaby moment, to ostatni “The Messiah”, który jest nieudaną próbą lekkiego-balladowego zamknięcia płyty i wyraźnie odstaje od rockowo-tanecznej całości.

Warto dodać, że The Sunshine Underground każąc na siebie czekać cztery lata, przy okazji przeczekali mniejszy lub większy upadek zespołów, z którymi na początku byli stawiani w jednym rzędzie – Bloc Party, Maximo Park czy Hard-Fi. Czyżby udało się przeczekać pewien nieciekawy okres dla powyższych? Być może, to najprawdopodobniej okaże się na trzecim krążku, na który nie powinniśmy już czekać tyle czasu. Zakończę lapidarnym stwierdzeniem – The Sunshine Underground nie zapadli na chorobę drugiej płyty.

Patryk Siedliński

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (4 głosów, średnio: 7,50 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.