28.11.2008 21:39

Autor: marcin

The Sea And Cake – “Car Alarm”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


thrill205_TSAC_5SPgatecover.indd The Sea And Cake – “Car Alarm”

Zespół po 15 latach na scenie nie zdążył się zestarzeć, co więcej – dźwięki zaprezentowane na “Car Alarm” utwierdzają w przekonaniu, że nie każdemu tak długotrwałemu związkowi grozi niebezpieczna w skutkach rutyna. Być może leczniczo podziałało zawieszenie działalności, które pozwoliło muzykom w latach 2004-2007 rozprężyć nieco więzi i zająć się pobocznymi projektami muzyczno-graficznymi. Na szczęście zespół z powrotem zwarł swe szeregi. Ów nowy oddech, zaczerpnięty w działalności wykraczającej poza Sea And Cake dał się poznać na wydanym w 2007 albumie “Everybody”. Muzycy poszli za ciosem i oto na początku jesieni 2008 do naszych rąk trafia “Car Alarm”.

Za sprawą wcześniejszych wydawnictw muzykę The Sea And Cake określano mianem low-key indie pop sprinkled with jazz, African, and Brazilian influences”, co być może stanowi pewne wyzwanie dla wyobraźni muzycznej – uznajmy, że podobny schemat jest wykonalny w ramach jednego zespołu. Od razu uspokoję, nowe wydawnictwo, choć w tle pobrzmiewa echami szerokich inspiracji zawiera piosenki, których kształt i aranżacje stały się bardziej wyraziste. Mniej tutaj obcych wpływów, a więcej czegoś, co śmiało można określić stylem Sea And Cake – stylem realizowanym w jak najlepszej formie.

Album ukazał się jesienią, lecz swym nastrojem odnosi raczej do ciepłych lipcowych wieczorów, gdy kończący się dzień przynosi ze sobą lekki chłód, a my zostajemy zmuszeni do założenia na siebie czegoś cieplejszego. Z jednej strony otrzymujemy ciepłe kompozycje rozpoczynane łagodnie dozowaną elektroniką oraz partiami gitarowymi, z drugiej chłodny i nieprzejawiający zbyt wielu emocji śpiew Sama Prekop’a. Oczywiście to spore uproszczenie, całość materiału została zaaranżowana o wiele sprytniej. Muzycy opanowali do perfekcji sztukę niepostrzeżonego urozmaicania utworów – jazzująca gitara czy rozegrane klawisze pojawiają się ni stąd ni zowąd w zupełnie naturalny sposób. Słychać to zwłaszcza w “Weekend” czy “New Schools”. Zabieg ten powoduje, że zebrane na krążku 38 minut muzyki słucha się ze szczerą przyjemnością.

“Weekend”
If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

Zespół powstał w 1993 roku – od tamtego czasu udało mu się z zapożyczonych elementów wykształcić własny, oryginalny styl. Prekop przed wydaniem albumu zdradził,  że przy nagrywaniu towarzyszyła im jedna myśl – by zabrzmieć tak jak gdyby nigdy nie przestawali grać. Czy im się udało? Jak dla mnie brzmią zupełnie przekonująco.

Marcin Bieniek

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (8 głosów, średnio: 7,25 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.