31.08.2010 21:34

Autor: Mateusz Cudo

The Radio Dept. – “Clinging To a Scheme”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


clinging_to_a_scheme.jpg The Radio Dept. – “Clinging To a Scheme”

Labrador Records / 2010

Szwedzcy bożyszcze dream-popu, po długim czteroletnim oczekiwaniu fanów, powracają z nowym albumem. Jednak nowe wydawnictwo znacznie różni się od poprzednich “Lesser Matters” i “Pet Grief”.

Z pozoru mamy ten sam wokal Johana Duncansona, otoczony zewsząd przestrzenią melodyjnych gitar i klawiszy, za którymi kryją się jednak pewne wyraźne tendencje – poszukiwanie prostoty dźwięku i dużo wyraźniejsze parcie na przebojowość. Przemyślane aranżacje zastąpiły dotychczasowe bardziej eksperymentalne formy. Tym samym płyta nie jest tak marzycielska, co nastrojowa w sobie tylko znany indie-popowy sposób.

Fakt, iż jest to dopiero trzeci album grupy, wynika z popularności formy przekazu jaką jest dziś “epka”, która zespół w ciągu swego istnienia wydał kilkanaście. Jednak oczekiwanie następcy “Pet Grief” było dosyć wyjątkowe i odkładane w czasie. Już rok później zaczęły pojawiać się pogłoski na blogach i forach internetowych o rzekomych pracach nad dwoma albumami, które miały być wydane równocześnie w maju 2007 roku. Po EP “Freddie and the trojan house” tzw. “deadlinem” wytwórni Labrador była zima 2008.

Warto było przeczekać zwłokę dla jeszcze bardziej dopracowanego i przemyślanego materiału. Biorąc pod uwagę dość organiczny, noise’owy “Lesser Matters” (uznany w Szwecji za najważniejsze rodzime wydawnictwo sceny indie XXI-wszego wieku), shoegaze’owy i mniej konwencjonalny “Pet Grief”, nowy album to kolejny krok do przodu w karierze Radio Dept. Johan zainspirowany post-punkowym minimalizmem, ambientem i wczesnym krautrockiem zmienił swoje główne założenia. Postawił na bardziej wyraź, choć rzadkie na albumie melodyjne linie gitar (“Domestic Scene”), motorykę basu i podkładów i podkładów rytmicznych (“This time around”) a ponadto na nowatorskie dla swej twórczości echa P-Funku i nurtu “futuristic orchestra” z lat 70-tych. Te ostatnie znajdują odzwierciedlenie w okładce albumu, przedstawiającej grajka na flecie, który to instrument pojawia się kilkakrotnie na płycie podobnie jak i saksofon w przebojowym singlu “Heaven’s on fire”. Wyraźnie klasycyzujący jest też utwór “David”, pozbawiony klawiszy i sampli mógłby znaleźć się w repertuarze niejednej filharmonii.

Radio Dept. tytułowo “przylega” do swojej koncepcji jaką staję się dream-melodramatic-pop, tym samym zbliżając się do Cocteau Twins i Pet Shop Boys, a odchodząc od shoegaze’owych przyrównań do stylistyk My Bloody Valentine czy JaMC. Potwierdzają to bardziej nostalgiczne utwory jak “Token of grattitude” czy “You stopped making sense”, które zahaczają o chillwave i space-rock. Wydaję się, że małą pomyłką w kolejności utworów jest przedostatni – instrumentalny powinien znależć się podobnie jak “It’s Personal” z “Pet Grief” na samym początku. Podobnie zresztą zespół robi na koncertach, to właśnie “Four months in the shade” otworzyło występ grupy na Off Festiwalu, wprowadzając publikę w unikalną atmosferę własnej twórczości.

Duncanson i spółka nie obawiali się stworzyć też bardziej mainstreamowych utworów, które powinny stać się przebojami niejednej ambitniejszej stacji radiowej. “Heaven’s on fire” i “Never follow suit” to najbardziej rytmiczne i taneczne wręcz piosenki jakie kiedykolwiek nagrali. Charakterystyczny bas i klawisze drugiej kompozycji zdecydowanie prowokują do żywszego ruchu.

Oba utwory łączy również inny wspólny element. Zawarto w nich wkomponowane słowa, które poruszają tematykę złożonego procesu nacisku mass-medii na współczesną młodzież i kapitalistycznej roli biznesu w kulturze. To wyraz pogardy dla komercjalizacji i bezkultury mas. Biorąc pod uwagę bogactwo, różnorodność i głębszy wymiar aranżacji na “Clinging to a scheme”, Szwedzi dają jednoczesną odpowiedź na słowną prowokację. Trudno o lepszy kulturalny policzek dla komercyjnej rzeczywistości jaka nas otacza.

Mateusz Cudo

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

wyszperaj cos wiecej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (9 głosów, średnio: 7,00 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.