10.03.2011 22:35

Autor: Kuba

The Poise Rite – “Skąd ta cisza…?”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


skad-ta-cisza.jpg The Poise Rite – “Skąd ta cisza…?”
Provokacja/Agora / 2010

W tym szaleństwie jest metoda?

Powstali czternaście lat temu w Rzeszowie, wydali już cztery albumy, zdobyli pewną popularność w Wielkiej Brytanii (i Polsce oczywiście) grając razem z Kultem czy Myslovitz. Tylko dziwnym trafem ja jeszcze o nich nie słyszałem. Co jednak miało się zmienić, kiedy to w moje ręce trafił najnowszy album grupy zatytułowany “Skąd ta cisza…?”. Jak najszybciej postanowiłem wyzbyć się mojej ignorancji i przesłuchałem album od przysłowiowej deski do deski.

Panowie stawiają w dużej mierze na zaskoczenie, którym prawdopodobnie chcą zaskarbić sobie nowego słuchacza. Nie można nie nazwać tego szaleńczym krokiem patrząc na albumowy opener – “Boże, coś Polskę”. Tak, ta tradycyjna pieśń, ta patriotyczna, wielka kanonada mądrych, rodzimych słów. Wykonanie zespołu odpowiada oczywiście oryginałowi patosem, bo jakżeby inaczej? Skrzypce, przejęty wokal Bartłomieja Zaborowskiego. Człowiek aż automatycznie wstaje z krzesła z ręką na piersi albo przynajmniej spojrzy na orzełka, jeśli ma go gdzieś w pobliżu. Chyba, że jest kosmopolitą.

Kolejnym tematem, jakim zespół widocznie się interesuje są ważne sprawy polityczne i społeczne. Idąc za ciosem wydanego w 2007 protest-songu “Piosenka z wolnej stopy – 2130 – Nangar Khel” na najnowszym albumie znalazł się utwór “www.rachelcorrie.org“, który poświęcony jest Rachel Corrie, pewnej aktywistce, która w 2003 została przejechana przez buldożer w ramach protestu w Strefie Gazy. Chociaż bardziej w tym utworze interesuje mnie warstwa muzyczna. Wciągający riff, przyjemna, skoczna nuta wprowadzająca w lekko sielankowy nastrój. Co do reszty tekstów: mamy 6 kompozycji do twórczości Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego – zdobywcy literackiej nagrody Nike sprzed dwóch lat, pozostałe zaś utwory należą do zespołu, co tworzy dość szerokie spektrum odbioru warstwy lirycznej, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie. I Polak, i wrażliwiec.

Co do muzyki, nie powiem, że jest zła. Czasem trafi się naprawdę ciekawa melodia, jak miało to miejsce w wymienianej “www.rachelcorrie.org”. Pojawiają się wstawki w stylu hymnu brytyjskiego Archive – “Again”, jak w “Boże, coś Polskę”. Czasem trafiają w smutniejsze, bardziej balladowo-rockowe zacięcie (“Deszczowa piosenka”), pojawia się System of a Down po polsku (“Głową do góry”). Można to porównać do sinusoidy. Bo jak tylko pojawi się jakiś utwór z chwytliwą i wciągającą melodią, następny utwór powoduje, że moje uczucia do tej płyty zmierzają po równi pochyłej.

The Poise Rite istnieje sporo czasu na rynku muzycznym, a mimo to nagrali płytę dość nierówną; niestety z przewagą na zapychacze i zrzynki z tego, co już słyszeliśmy w rocku mainstreamowym. Jest w tym wszystkim potencjał, ale zespół w moim przekonaniu zbyt mało pracował nad dopieszczeniem swojego materiału, bo o ile pomysły są dość trafne, samo wykonanie niestety już mniej. Odpowiadając na pytanie zadane w tytule płyty mogę jedynie odpowiedzieć: Ano cisza, panowie, jest stąd, bo wyłączyłem już waszą dość przeciętną płytę. A szkoda.

Kuba Serafin

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (6 głosów, średnio: 7,33 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.