06.03.2010 14:51

Autor: Zurus

Staroć odkurzony: The Mothers of Invention – “We’re Only In It For The Money”

Kategorie: Czytelnia, Felietony, Tylko u nas

Wykonawcy: |


zappa-motherscover.jpg Staroć odkurzony: The Mothers of Invention – “We’re Only In It For The Money”

Recenzja jednej z najlepszych, w miarę normalnych płyt Franka Zappy. Trochę kurzu jeszcze nikomu nie zaszkodziło!

Z czym kojarzy się Wam okładka tej płyty? Tak, to oczywista parodia słynnej okładki “Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band” Beatlesów. To straszne! Frank Zappa odważył się ośmieszyć Ikonę Rocka, czyli Czwórkę z Liverpoolu… Już sama okładka albumu “We’re Only In It For The Money” idealnie pokazuje drogę, którą obrał Zappa – cynizm, ironia, brak jakichkolwiek świętości. Śmieszne? Ależ oczywiście! Da się słuchać? To zależy…

Zacznę tak: Wąsacz to temat na osobny tekst, serwis, książkę, encyklopedię, serię wydawniczą. Trudno mi skupić się w tym tekście na szczegółowym opisie tego nietuzinkowego i odważnego artysty. Na pewno wspólnym mianownikiem dla całej jego dyskografii to humor. Sarkastyczny, czasem wulgarny (np. “Catholic Girls”) ale zawsze trafiający w sedno. Można odrzucić przekombinowane, dziwne pomysły aranżacyjne, ale tego charakterystycznego zappowego żartu zignorować się nie da. Teksty utworów, cytaty muzyczne z popkultur – wszystko ma na celu nas rozbawić. Albo przynajmniej zszokować.

“We’re Only In It For The Money” można uznać najlepszą wczesną płytą zespołu Franka.  Rozbraja już początek, czyli “Are You Hung Up?”, pod koniec którego perkusista The Mothers oznajmia “Hi, I’m Jimmi Carl Black and I’m the indian of the group!”. Potem złośliwy pamflet na skomercjalizowanych i pustych hippisów (“Who Needs the Peace Corps?”), krytyka brutalnych metod postępowania policji (“Concentration Moon”). Właściwie każda kompozycja ma w sobie to Coś, co fascynuje i każe trzymać słuchawki w/na uszach. Moje ulubione utwory to “Flower Punk” (kolejna krytyka hippisów ubrana w formę nawiązującą do “Hey Joe”), “What’s the Ugliest Part of Your Body?”, dziwnie radosne “Take Your Clothes Off When You Dance” i nieomal barokowe “Absolutely Free”. Zabawne i pokręcone jak włosy Zappy piosenki. Ale “We’re Only In It…” to album nagrany tuż po “Lumpy Gravy”, zwariowanym kolażu dźwięków. Eksperymenty z brzmieniem coraz bardziej interesowały artystę, więc i na opisywanym albumie znajdują się awangardowe, zanurzone w muzyce współczesnej dźwięki (“Nasal Retentive Calliope Music”, “The Chrome Plated Megaphone of Destiny”).

A więc: czy da się tego słuchać? Hmm, w miarę “normalne” lub, jak sam artysta określał, “pasujące do poziomu intelektualnego przeciętnego nastolatka” utwory są przyswajalne dla prawie każdego. Kwestia gustu, lub otwartości na pewne nowe brzmienia. A te “nienormalne”? Na pewno Zappa-eksperymentator to nie rejony noise’u dla wytrzymałych, nie jest to jednak coś, co można “strawić” za pierwszym podejściem… Pewnym jest też to, iż nie posłuchacie sobie co trudniejszych utworów z “We’re Only In It…” w drodze do szkoły/pracy, między jednym ziewnięciem a drugim. Trzeba poświęcić minimum uwagi, żeby znaleźć w tych hałasach coś, co się Wam spodoba. Zawsze możecie stwierdzić, że to postmodernistyczne barachło i zapomnieć o Zappie, tracąc możliwość kontaktu z czymś oryginalnym i (tak, to nie określenie pejoratywne) dziwnym. Wybór należy do Was, jak powiedział Krzysztof Ibisz.

“We’re Only…” to płyta, od której można spokojnie zacząć przygodę z Zappą. Nie odrzuca tak jak “Lumpy Gravy” czy “Weasels Ripped My Flesh”, jednocześnie czuć, iż Frank na następnych płytach nagrał coś jeszcze bardziej pokręconego. Stylistyczny rozjazd kompozycji (od rock and rolla przez rocka progresywnego do nie wiadomo czego) dobrze ukazuje główne motto twórczości Wąsatego: mieszać ile się da i czym się da.

Cynicznie żegnam, Żuruś

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.