09.03.2010 21:53

Autor: marcwandas

The Knife – “Tomorrow, In A Year”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


tomorrow_in_a_year.png The Knife – “Tomorrow, In A Year”
Rabid/2010

Śmieszy mnie, kiedy recenzent otwiera recenzję zdaniem typu: “Ich muzykę ciężko sklasyfikować”. A najczęściej w takich przypadkach chodzi o indie-zespoliki, zrzynające z różnym skutkiem od lepszych i gorszych zachodnich zespołów. Żeby nie było, mi samemu zdarzyło się wpaść z braku laku (żeby to raz) w tego typu watosłowie.  I tym większa ma konfuzja, gdy w łapy wlatuje mi album, który rzeczywiście CIĘŻKO SKLASYFIKOWAĆ.

Bo do tej pory jakoś sobie radziliśmy. Jakaśtam elektronika, jakaśtam skandynawia (bo to określenie przekuwa się chyba w osobną nazwę gatunku),  jakiśtam synthpop. No i mamy skleconą zapowiedź, po której ktoś nieosłuchany będzie mógł z dużą dozą dokładności przewidzieć, co go czeka. No a teraz… no właśnie, co takiemu nieosłuchanemu do cholery powiedzieć?

Sam używam zręcznego: “Stary, najlepiej weź przed jakiś kwas”. To użyteczne szczególnie w przypadku zakorzenionych w “rockowym pazurze” czy “prawdziwym indie”. Tym, którzy idą w eklektyzm (i to nie tylko przez nabijanie ilości zespołów na last.fm) mówię: to inna płyta. Inna, ale jednocześnie…

No dobra, dajcie się troszkę pomęczyć, zanim przedstawię jednoznaczną ocenę. Tak właściwie – czy można tu postawić jedną ocenę? Chyba osobną kategorią będą ci, którzy przyzwyczajeni są do często udziwnionych, ale wciąż miłych uchu co popularniejszych melodii z “Silent Shout” czy “Deep Cuts”. Dla miłośników tej strony The Knife spotkanie z “Tommorow, In A Year” będzie pewnie jak zderzenie z chodnikiem po skoku z piętnastego piętra. Może milej zrobi się po obyciu się z materiałem… Cóż, ważna rada na początku poprzedniego akapitu.

“Tommorow, In A Year” to zdecydowany, odważny krok w… nieznane. Nawet po Fever Ray, solowym projekcie Karin Dreijer Anderson (której tu jak na lekarstwo) już dosyć odklejonym od dotychczasowych dokonań. Nawet biorąc pod uwagę, że na dobrą sprawę to opera (stworzona dla duńskiej grupy performatywnej Hotel Pro Forma). Nawet, gdy wyczytamy tu i ówdzie, że inspirowana była przez Darwinowskie “O powstaniu gatunków”.

A więc mamy do czynienia z penetracją zupełnie nieznanych terenów. Z jednej strony nieznanych zespołowi, który, jednocześnie często ocierając się o eksperyment, zawsze pozostawał w mainstreamie. Z drugiej strony obcych samemu mainstreamowi.

Wspomniałem wyżej, że to opera. I rzeczywiście, mamy świetny mezzo-sopran Kristiny Wahlin Momme. Z tego powodu całość jest niesłychanie spójna, o czym też później. Ale nie tego typu dźwięków pewnie spodziewaliby się miłośnicy Traviaty.

Jakie środki najlepiej opisałyby całość stworzenia, jak chcą niektórzy, boskiego? Autorzy albumu często zbytnio nie patyczkują się w warstwie aranży z wyrafinowanymi, delikatnymi metaforami. Brutalna, brudna, minimalistyczna, awangardowa elektronika, nie dająca słuchaczowi wytchnienia. Do tego wysokie rejestry mezzo-sopranu, korespondujące z przeszywającymi trzewia dźwiękowymi wiertłami. Krótko mówiąc, rzecz dla zahartowanych. Szczególnie przykuwa tu uwagę “Variations of birds”. Ptaszki są w pełni zmechanizowane, zresztą ich świergotanie jeszcze bardziej.

Przychodzi jednak pora na odpoczynek. Ale, zaraz zaraz, odpoczynek z Planingtorock? Ta kolaboracja wzbudziła najpierw moje wątpliwości, jednak po zapoznaniu się z tym, co im z tego wyszło- jestem gorąco za. Odpoczywamy przy dźwiękach niemalże czysto konkretnych. Szelesty, pohukiwania, padający deszcz. Przez dobrych parę minut panują tego typu, jakby powolnie kroczące ku krystalizacji dźwięki. Gdzieś z tego wszystkiego wychodzi niespiesznie “nienaturalna” instrumentacja, prowadząc nas ku przesileniu.

A więc przeżyliśmy kilkadziesiąt minut wystawiania na próbę eklektyzmu naszych gustów. Należy się więc nagroda. Wspominałem, że Karin nie ma tutaj… za wiele. Właściwie nie byłoby jej wcale, ale schowała się pod numerem dwunastym. “Colouring of Pigeons” to jedyna chyba kompozycja, o której niezorientowany słuchacz mógłby powiedzieć: “Ej, to The Knife? Hmm, świetne, ale sporo się zmienili.” Żal mi wszystkich, którzy nigdy nie dotarli do tego kawałka, po uznaniu albumu za niezrozumiałe kuriozum po przesłuchaniu kilku pierwszych utworów. Pialiby z zachwytu. I tutaj najbardziej słychać inspiracje plemienne- w końcu Olof spędził sporo czasu wśród mieszkańców Amazonii. Charakterystycznie pulsujące bębny wybijają się już od poprzedzającego “Coulouring of Pigeons” utworu “Tumult”. Po raz pierwszy chyba wszystko przebiega w miarę harmonijnie- rozciągnięte smyki wędrują jednostajnie, dając dobre podparcie instrumentom perkusyjnym (a nie odwrotnie), no i głos Karin, nie słyszany na płycie The Knife od 2006 roku. Na szczęście do teraz.

Potem jest jeszcze bardziej “najfowo”. Z zaskoczeniem zareagowałem na bit, rzecz niby tak banalnie oczywistą w kontekście twórczości zespołu. Powrót do “starych” The Knife jest jeszcze jeden, na samym końcu. Niedużo? No, niedużo…

Przy okazji “Tommorow, in A Year” warto odkurzyć sobie “Medullę” Bjork. Czyżby dla dekady 2010-19 nowe dokonania szwedzkiej grupy były tym, czym dla lat zerowych płyta Islandki? I  (a tutaj dywagacja o wiele bardziej wybiegająca w przyszłość) czy Dreijerowie mają szansę być jej dwuosobowym następcą? Trudno powiedzieć, jednak pewne skojarzenia same mi pchają się na myśl. W twórczości Karin znajdują się kooperacje z popowym Royksoppem, albumy inspirowane muzyką taneczną i techno, a teraz w jej dorobku ląduje opisywane wyżej wydawnictwo. Jest blisko? Zobaczymy, co dalej.

To inna płyta. Inna, a jednocześnie piękna, tajemnicza, genialna, mroczna, różnorodna…

I tak dalej.

Marcel Wandas

Zobacz więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (13 głosów, średnio: 6,92 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.