26.11.2008 19:37

Autor: marcin

The (International) Noise Conspiracy – “The Cross Of My Calling”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


the-international-noise-conspiracy.jpg The (International) Noise Conspiracy – “The Cross Of My Calling”

Historia towarzysząca powstaniu albumu może śmiało posłużyć za scenariusz realisty show spełniającego marzenia muzyków. Naiwne to? Wiem, ale oto Denis Lyxzen wraz ze swoimi zespołowymi kolegami wyruszył do słonecznej Kalifornii, by w studiu Sunset Sound (tym samym, w którym The Doors nagrało swoje dwie pierwsze płyty) pod okiem Ricka Rubina stworzyć  album życia. Wszystko piękne i patetyczne, dodatkowo podsycone obiecującymi wiadomościami ze studia – przed wydaniem płyty pojawiły się informacje jakoby duch Manzarka wstąpił w klawisze słyszalne na płycie, a głos Morrisona patronował zamykającemu album “Cross Of My Calling”. Zazdroszczę Szwedom odwagi i pewności siebie, zwłaszcza w słownej kreacji własnego wizerunku.

Pora jednak skupić się na wydawnictwie. “Cross Of My Calling” to piąty album grupy, drugi z kolei zrealizowany wespół z Rickiem Rubinem. Wpływ legendarnego producenta dało się wyraźnie słyszeć na pochodzącym z  2004 roku “Armed Love”. Utwory wciąż miały charakterystyczny dla zespołu rock’n'rollowy wydźwięk, jednak wyraźnie słychać było próbę ułagodzenia niektórych elementów – czy to za sprawą poważniejszego studia, czy nowego producenta – garażowa stylistyka ustąpiła miejsca sterylnemu brzmieniu. Późniejszy poboczny projekt Lyxzen’a – The Lost Patrol Band, poszedł jeszcze krok dalej, zaczepiając się o stylistykę pop. O ile sam nie mam nic przeciwko takim poszukiwaniom, to jednak od wokalisty nieistniejącej już legendy Refused, w kwestii wykonywanej muzyki wymagałbym czegoś więcej.

Album rozpoczyna się instrumentalnie – chaotyczne klawisze, gitara na podwyższonych rejestrach. Całość trwa około dwóch minut, po czym przechodzimy do części właściwej. Ku mojemu zdziwieniu większość numerów kontynuuje kierunek obrany na poprzednim wydawnictwie, z tą różnicą, że panowie prawie całkowicie zrezygnowali z eksperymentów na szerszą skalę. Fakt – wszystko brzmi idealnie, dopracowane w każdym calu, ale obiektywnie patrząc, zamiast powtarzać historię sprzed 4 lat, zespół mógł zaserwować słuchaczom coś świeższego i atrakcyjniejszego. Szczególnie, że w utworze “Child Of God” spotykamy się z dosyć jasnym przebłyskiem, w postaci interesującej wariacji klawiszowej. Świadczy to o sporych możliwościach kompozycyjnych zespołu, wydawać by się mogło, że pomimo zapewnień nie odważyli się na krok w zaserwowanie słuchaczom czegoś nowego, w świecie zalewanym przez muzyczne podróbki. Niestety trzeba przyznać, że większość utworów na płycie powtarza dawne, utarte schematy.

Nie sposób omówić to wydawnictwo nie zahaczając o ideologiczną stronę zespołu. Przekaz tekstów Lyxzena dosyć jasno daje się rozszyfrować w kontekście ideologii marksistowskiej, jednak to uporczywe trzymanie się tych samych sloganów, krytykujących kapitalizm, konsumpcyjne społeczeństwo, a z drugiej strony nagrywanie albumu w stolicy światowego kapitalizmu, czy wspólna trasa z My Chemical Romance mocno obnażają wiarygodność zespołu. Być może się mylę, nie postuluję tutaj o jakąś całkowitą izolację, jednak cenię sobie konsekwencję, z jaką zespół podchodzi do swojego przekazu, zwłaszcza jeśli silnie trzyma się go w tekstach i wywiadach.

“Set to explode during one of the most critical political periods in postmodern history, The Cross of My Calling is the sound of a global society steps away from apocalypse.”

W obliczu całej płyty powyższe słowa brzmią dosyć groteskowo, wydaje mi się, iż o ważności danej płyty nie decydują muzycy, lecz słuchacze. Osobiście nie łapię się na tę słowną zadymę towarzyszącą płycie, jednak mimo wszystko polecam, aby każdy na własny rachunek przysłuchał się nowej płycie T(I)NC. Stanowczo wolę szczerość tego zespołu zaprezentowaną na “Survival Sickness”.

Marcin Bieniek

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (2 głosów, średnio: 7,50 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.