25.05.2009 13:44

Autor: Krzysztof Kowalczyk

The Enemy – “Music For The People”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


the-enemy-music-for-the-people.jpg The Enemy – “Music For The People”

Nie od dziś wiadomo, że bunt jest jedną z sił napędowych dla młodych artystów i  przysłużył się on bardzo do sukcesu pierwszego krążka The Enemy dwa lata temu. Teraz, aby powtórzyć sukces debiutu, będą musieli pokazać coś więcej niż tylko młodzieńczą werwę.

Co robi młody Brytyjczyk, jeśli nie może znaleźć żadnej sensownej pracy? Pisze o tym piosenki, zakłada kapelę rockową i podbija muzyczne notowania. Można wybaczyć wiele uchybień, kiedy słyszy się taką energię i ma się świadomość, że jeszcze rok temu kapela grała głównie w garażu swojego perkusisty. Przy drugim albumie, “Music For The People”, o taryfie ulgowej nie ma już mowy. To prawdziwa próba, czy zespół był zdolny wydać pojedynczy manifest, czy też potrafi się dalej rozwijać i pokazać coś więcej niż niezadowolenie z sytuacji, w jakiej znalazło się jego pokolenie.

Otwierające krążek “Elephant Song” zaskoczyło mnie. Pompatyczna melodia, miarowe uderzenia werbla, smyczki… T-Rex? Przyznam, niezły chwyt. Człowiek spodziewa się wrzaskliwego wokalu z indie-punkowymi riffami, a tu wyskakuje wręcz glam-rockowy hymn. Singlowe “No Time For Tears” też ładnie miesza w utartej przez pierwszą płytę stylistyce. Cymbałki w intrze, wchodzący po chwili motoryczny, przesterowany bas, z czasem pojawiają się także chórki w stylu Queen. Wszystko dopełnia operowy, damski wokal w końcówce. I właśnie wtedy, gdy po keyboardowo-tanecznym “51st State” mamy szczerą ochotę upewnienia się, czy aby na pewno słuchamy tych samych chłopaków z The Enemy, którzy napisali evergreena “Away From Here”, wszystko zaczyna siadać.

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

Kolejne dwie, będące balladami piosenki, w tym przypominające solowe dokonania Richarda Ashcrofta “Last Goodbye”, szału nie wywołują. Tak samo w przypadku “Nation Of Checkout Girls” i “Be Somebody”, które równie dobrze mogłyby się znaleźć na debiucie. Największym problemem tej płyty nie są pomysły, bo Tom Clarke i reszta mieli ich sporo, ale ich wykonanie. W porównaniu do “We’ll Live And Die In These Towns”, album “Music For The People” jest na pewno bardziej różnorodny, ale niestety mniej chwytliwy.

Szkoda, że dalsza część płyty nie trzyma poziomu pierwszych czterech utworów. Była szansa na udany drugi krążek, a tak dostajemy coś, co raczej zainteresuje tylko fanów zespołu i zagorzałych miłośników indie-rockowego grania. Reszta powinna poczekać na to, co zaproponują nam w najbliższej przyszłości Arktyczne Małpy.

Krzysztof Kowalczyk

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (5 głosów, średnio: 5,00 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.