Festiwal Frytka Off 2017'

02.01.2015 09:00

Autor: Jarosław Kowal

The Dead Brothers – “Black Moose”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


The Dead Brothers – “Black Moose”
Voodoo Rhythm/2014

Szwajcarskie hoodoo country.

Apocalyptic folk, gothic americana, dark folk – nazywajcie to jak chcecie, ale prawda jest taka, że jeżeli wielbicie Woven Hand, Jaya Munly’ego albo Tarantellę, to jesteście słuchaczami country. W Polsce być może nie ma to aż tak negatywnego wydźwięku, ale dla wielu Amerykanów to tak, jakby słuchać disco polo. Szkoda tylko, że dla Boysów nie istnieje równie zachwycająca alternatywa (nie, Bracia Figo Fagot to dokładnie to samo, co Boysi), bo może wtedy z dumą moglibyśmy nazwać się słuchaczami naszej narodowej tandety.

The Dead Brothers jest projektem nietypowym, raczej niewymienianym jednym ciągiem obok twórczości np. Davida Eugene’a Edwardsa. Może to kwestia pochodzenia (Szwajcarzy grający gothic americanę są jak Japończycy tworzący disco polo), ale raczej nietypowego podejścia do gatunku. Nie ma tu ani instrumentalnego minimalizmu (zespół korzysta z m.in. fisharmonii, drumli, banjo, gitary hawajskiej czy liry korbowej), ani biblijnych tekstów, a sporadycznie pojawiają się nawet skoczne kompozycje. Usilnie szukając porównania do twórców zza Atlantyku, najtrafniej byłoby wskazać na Those Poor Bastards. Właściwsze będzie jednak niedoszukiwanie się podobieństw, lecz wyeksponowanie tego, co czyni z Martwych Braci zespół zawstydzający rodowitych nosiciele kowbojskich kapeluszy.

Na rozkochanie się w “Black Moose” nie trzeba długo czekać. Niemalże od pierwszego dźwięku drumli w otwierającym krążek utworze tytułowym roztoczona zostaje posępna, choć jednocześnie kabaretowa atmosfera. Zespół zabiera słuchaczy raczej na bagna Nowego Orleanu, gdzie krążą legendy o wiedźmach i zombie niż do testosteronowego Teksasu. Przy utworach typu “There’s Always Someone That You Owe” lub “Heart of Stone” trudno stwierdzić, czy właściwsza byłaby refleksja o marności ludzkich losów, czy może energiczny podrygiwanie. Zachęta do tańczenia na grobach wybrzmiewa w całej twórczości zespołu, jest jego groteskowym znakiem rozpoznawczym. Wyraźnie to słuchać w np. “Femme Fatale” (którego linia melodyjna momentami przypomina “Ace of Spades” Motörhead), zdarzają się jednak zdecydowane odchylenia ku melancholii (np. “Dark Night”). Najbardziej nietypowym utworem jest natomiast “”So Wars, So Ists Und So Wirds Bleiben”, bo kto słyszał, żeby w delcie Missisipi śpiewano po niemiecku?

Pomimo ponad dwudziestoletniego stażu projekt Alaina Croubaliana (przez który przewinęło się ponad trzydzieści osób) zarejestrował zaledwie sześć albumów. Miałem to szczęście, że przypadkiem odkryłem The Dead Brothers już przy pierwszym wydawnictwie i do dzisiaj żyjemy w idealnej symbiozie – ja jestem ich wiernym fanem, oni niezmiennie nie zawodzą i zawsze wydają bezbłędny, genialny co do każdej nuty materiał. Jeżeli Marie Laveau, gris-gris i Li Grand Zombi to terminy bliskie waszemu sercu, nie możecie nie pokochać The Dead Brothers.

Jarosław Kowal

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (3 głosów, średnio: 8,33 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.