27.11.2010 13:57

Autor: Krzysztof Kowalczyk

The Complainer – “The Amor”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje, Rozkręcamy

Wykonawcy: |


complaineramor-cover.jpg The Complainer – “The Amor”
Mystic/2010

Tortilla i popowe piosenki.

“The Amor” to album, który można określić słowem “więcej”. Wszystkiego jest tu więcej: ludzi pomagających w nagrywaniu (czyli tzw. The Complainers), pojawiających się w każdym momencie instrumentów i dźwięków, nawet języków jest tu sporo, bo aż trzy: polski, hiszpański i angielski. I nie chodzi mi o więcej w porównaniu do czegoś innego – complainerowe “więcej” oznacza różnorodność i wielobarwność jako sztukę samą w sobie.

Mexico City , Miami, Gorzów Wielkopolski… Cóż lepiej oddaje stylistyczny mętlik, aniżeli liczne strefy czasowe, w których miał on okazję powstawać. Z pewnością The Complainer może się czuć w polskiej muzyce pionierem w nagrywaniu w niezwykłych miejscach – utwór “Teoti WiFi” powstał na szczycie Piramidy Słońca w Teotihuacan w Meksyku. Szczególnie spodobał mi się fragment notki promocyjnej: “Parts of 5 recorded in a plane somewhere up in the sky”.

The Complainer nic nie udaje. Nie jest kolesiem, który urodził się w Rzeszowie (z góry przepraszam urażonych mieszkańców tego miasta), zapuścił dredy i próbuje podczas okolicznych juwenaliów okazać swoją jedność z Jah. Część nagrań na “The Amor” pochodzi z meksykańskich ulic, wypełnionych dźwiękami grającymi w sercach mieszkańców Ameryki Łacińskiej na co dzień. Inspirowanie się egzotyką posiada tutaj szczery i autentyczny wymiar. Mimo względnej popowości piosenek – sporo lekkich melodii tworzonych za pomocą gitar, syntezatorów i skrzypiec – bardzo duże znaczenie ma rytm i to on jest największym nośnikiem ducha kultury byłej hiszpańskiej kolonii.

“Rytuały Rytuały” zdaje się opowiadać o pewnych powtarzających się elementach, które napotykają podróżujących do Meksyku (“Stewardesy i piloci (..) yerba mate, quesadillas”). I takie jest “The Amor” – niczym pamiętnik z podróży zlepiony ze zdjęć, dźwięków oraz niezwykłości napotkanych ludzi i odwiedzonych miejsc. Pamiętnik unikający banalnej puenty.

Krzysztof Kowalczyk

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (13 głosów, średnio: 7,69 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.