18.05.2009 23:27

Autor: marcin

The Car Is On Fire vs Titanic (Rybnik, 14.05.2009)

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów, festiwale

Wykonawcy:


the car is on fire (4).JPG The Car Is On Fire vs Titanic (Rybnik, 14.05.2009)

O premierowym występie The Car Is On Fire, który odbył się w pewnym miejscu na Górnym Śląsku.

Nie wiedzieć czemu, pomimo dosyć konkretnego zaplecza klubowego większość zespołów omija to blisko 150-tysięczne miasto. Szukając informacji na temat najbliższych koncertów The Car Is On Fire, zdziwiłem się, że jako jedyny występ przedpremierowy, jak i towarzyszący wydaniu płyty (kolejny dopiero 5 czerwca w Katowicach) odbędzie się właśnie w Rybniku, w przylegającym do rynku klubie Titanic. Grupa pojawiła się już raz w tym łamiącym stereotyp brudnego i zaniedbanego Śląska miejscu, dając pod koniec 2007 występ w Klubie Kulturalnym.

Koncert okazał się premierowy w podwójny sposób. Grupa występująca po raz pierwszy w tym roku, a zarazem po raz pierwszy od momentu rozpoczęcia prac nad trzecim albumem (sierpień 2008), pojawiła się na scenie w nowym, rozszerzonym składzie. Oprócz “starego” założycielskiego trio (Kuba Czubak, Jacek Szabrański, Krzysztof Halicz), na scenie pojawił się multiinstrumentalista Krzysztof Nowicki oraz grający na gitarze Piotr Piechota. Drugie oblicze nowości to oczywiście utwory. Przed rozpoczęciem setu, z racji pojawienia się dużej ilości nowego materiału, poproszono o nie nagrywanie i nie filmowanie tego, co za chwilę miało wydarzyć się na scenie. Na moment powiało powagą i tajemnicą, ale w sumie to nie dziwi – zespół zdecydował się zagrać 9 z 12 piosenek dostępnych na albumie. No ale o tym za chwilę.

the car is on fire (6).JPG Impreza wystartowała z godzinnym opóźnieniem. TCIOF pojawili się na scenie tuż po 22. Zrobiło się tłoczno od mikrofonów, efektów, przeszkadzajek, dodatkowych werbli i innych elementów, które obecnie uzupełniają brzmienie zespołu. Nowy singiel zespołu “Ombarrops!” (dostępny do odsłuchu na MySpace), zapowiada, że płyta będzie gęstsza i bardziej urozmaicona dźwiękowo (od i tak już rozrośniętego “Lake&Flames”). Pewnie dlatego też wersje koncertowe utworów wsparto o dodatkową liczbę nakładu personalnego oraz instrumentalnego. Wróćmy jednak na scenę. Zespół na wpół rozluźniony, rozpoczął nieco niepewnie od otwierającego album “Death Of A Customer” mającego charakter instrumentalnego intro. Główną rolę odegrały tutaj współgrające ze sobą klawisze oraz bębny. Nie wiem zresztą czy poznaliśmy cały utwór, gdyż trwał maksymalnie z dwie minuty i jakoś tak nagle się urwał. Dalej poszło już żywiej i konkretniej od bardziej gitarowej wersji utworu “Ombarrops!”. Nieco inaczej niż na płycie, trochę bardziej zadziornie i energicznie, ale pomimo świeżości zdołał odbić się na reakcji publiki.

Dalej zespół realizował schemat – 2 nowe utwory + 1 lub 2 starsze. Widać mocno zależało im na przetestowaniu nowego materiału na publice. Z racji tego, że obecnych przed sceną nie trzeba było zbytnio namawiać do reakcji na muzykę (nawet jakiś stage diving się pojawił), z utworu na utwór zespół nabierał pewności siebie. Nie do podrobienia okazała się przerywająca kolejne utwory, gwarowo-warszawska dyskusja publiki z Kubą. Ze znanych numerów pojawiło się “Mini Skirt”, “North By Northwest”, “Can’t Cook”, “Cranks”, “Construction” i odegrany na zakończenie “Oh, Joe”. Zabrakło kilku kluczowych kompozycji (jak chociażby “Scarlett O’hara”, “Parker Posey”), które ustąpiły miejsca nowym utworom, ale być może była to jedyna okazja, by na koncercie usłyszeć, aż 10 z nich (9 z nich weszło na album).

the car is on fire.jpg Czy po tym, co usłyszeliśmy dałoby się określić czego spodziewać się po “Ombarrops!”? Trudno na to pytanie jednoznacznie odpowiedzieć. Wiele momentów zaostrzyło apetyt na poznanie usłyszanego materiału w wersji studyjnej. Kwestia, która rzucała się w uszy to przeniesienie punktu ciężkości z operowania riffem, eksponowania gitary, na rzecz zharmonizowania ze sobą wszystkich instrumentów i stworzenia pewnego klimatu, nastroju piosenki. Świetnym tego przykładem okazały się 3 utwory pojawiające się pod koniec (“Strawberries”, “Swedish Samba, Swedish Love” oraz “Oh, Girl”). Dodam, że utrzymane w ciepłych tonacjach kolory świateł padających na scenę (jak i sam wystrój klubu) nieźle współgrały z nową muzyką zespołu.

Widać przerwa w koncertowaniu dobrze im zrobiła. Ze wszystkich 3 występów, które miałem okazję widzieć, na tym zespół dał z siebie najwięcej. Było energicznie, nastrojowo i kameralnie. Czekamy na więcej.

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Jackiem Szabrańskim, który przeprowadziliśmy po koncercie!

Marcin Bieniek

Zdjęcia z koncertu autorstwa Arkadiusza Klimczaka:

the car is on fire (7).JPG

PS The Car Is On Fire zagrają na dwóch najważniejszych festiwalach w naszym kraju: Open’erOFF, a dodatkowo będzie można ich zobaczyć na tegorocznej edycji Łódź Alternatywa.

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.