25.06.2009 18:48

Autor: marcin

The Car Is On Fire – “Ombarrops!”

Kategorie: Albumy polskie, OFF recenzje, Recenzje

Wykonawcy:


ombarrops.jpg The Car Is On Fire – “Ombarrops!”
EMI Music Poland/2009

Autorzy polskiego albumu 2006 roku powracają zza oceanu z premierowym materiałem.

Pojawienie się w listopadzie 2006 albumu “Lake & Flames” niemało namieszało w krajowych rankingach podsumowujących wydawnictwa roku 2006. Zaskoczenie było podwójne. Zespół debiutował materiałem głośnym, garażowym, mniej przystępnym. I oto w rok później wydaje singla “Can’t Cook (Who Cares?)” absolutnie popowego, dopieszczonego w studiu, który stanowił słuszną zapowiedź “Lake & Flames”. Zespół na płycie pokazał jak zachodnie patenty brzmieniowe mogą zaistnieć na naszym krajowym alternatywnym rynku. I o ile te 23 zróżnicowane utwory nie wprowadzały rewolucji muzycznej, to jednak jakościowo, a także kompozycyjnie podniosły poprzeczkę, z którą nie można się było nie liczyć.

Zespół zdołał zaliczyć wszystkie większe imprezy krajowe, dotarł także na festiwal Glastonbury. Album “Lake & Flames” zdobył zainteresowanie na japońskim rynku, gdzie płyta znalazła wydawcę. W międzyczasie w dosyć mętnych okolicznościach z zespołu odszedł Borys Dejnarowicz, główny wokalista i współautor muzyki. Pod koniec roku 2008 grupa zaszyła się gdzieś w Beskidach, by przygotować materiał demo na kolejną płytę, której realizacji miał się podjąć znany m.in. z The Sea and Cake John McEntire. Z gotowym demo grupa udała się do Chicago, gdzie w studio Soma nagrała swój 3 album – “Ombarrops!”.

Po wysłuchaniu płyty nie da się uniknąć wrażenia, że zmiana personalna w składzie niemało namieszała w stylistyce i podejściu do grania zespołu. Jeśli określenie “swoboda” na drugim albumie zostało nadużyte, z czego powstał ogrom materiału, a pomysły rozpełzły się po 1,5 minutowych utworach, na “Ombarrops!” “swoboda” ogranicza się do 12 konkretnych numerów, które interpretują to określenie nieco inaczej. Dzieje się dużo, ale to dzianie rozwija się jak neuron na kilku poziomach. Skupiono się na wielowarstwowości, budowaniu konstrukcji, a nie rozciąganiu pomysłów w czasie. Wokale, gitary, bębny Krzysztofa Halicza – wszystko to wymyka się uwadze, ewoluuje na naszych oczach.

Przyjemna ta płyta, bo zaskakująca i różna od “Lake & Flames”. Osobiście miałem co do niej konkretne oczekiwania, mając na uwadze dotychczasowe nagrania grupy oraz kilka nowych utworów zarejestrowanych na koncertach. Skrycie liczyłem na kontynuację przebojowej strony The Car Is On Fire, lekko przybrudzonych, świetnych wpadających w ucho melodii. Pomyliłem się jednak i to sporo, bo “Ombarrops!” słucha się trochę jak płyty zupełnie innego zespołu. O ile singlowy “Ombarrops!” można potraktować jako przyjemną wariację zbudowaną na wpadającej w ucho partii basu, to już takie na przykład “Baby Baby” czy odśpiewany po włosku “Usignoli celesti” wprowadzają solidne novum. Nadal najważniejsza pozostaje melodia, ale więcej tutaj zabawy dźwiękiem, wymykania się w przypadkowe aranże powstałe pod wpływem chwili.

Jeśli doszukiwać się wyraźniejszych odniesień do poprzednich wydawnictw, to nieco bardziej przystępnie rysują się utwory “Cherry Cordial” i “We’re Doing Fine, Minerva”. Podobnie “A Song Like No Other” z wybuchowym refrenem. Partie wokalne rozkładają się głównie pomiędzy Jackiem Szabrańskim a Kubą Czubakiem, którzy słyszalni na poprzednich albumach, dopiero teraz wychodzą na pierwszy plan. Radzą sobie nieźle, ale trzeba przyznać, że Dejnarowicz miał pewną naturalną swobodę w operowaniu językiem angielskim. Być może dlatego muzycy zdecydowali się zapełnić tę lukę śpiewając w trójkę.

Opór jaki ta płyta stawia przy pierwszym przesłuchaniu jest najlepszym zaproszeniem do dalszej konsumpcji. Przyciąga jej dziecięca świeżość, przejrzystość, trochę z przymrużeniem oka na dotychczasowe dokonania zespołu. Próba określenia się na nowo? Czemu nie, nie mam nic przeciwko kolejnym zaskoczeniom.

Marcin Bieniek

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (37 głosów, średnio: 6,97 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.