09.05.2009 19:05

Autor: Michał Wieczorek

The Black Tapes – “The Black Tapes”

Kategorie: Albumy polskie, OFF recenzje, Recenzje

Wykonawcy:


theblacktapesaaa.gif The Black Tapes – “The Black Tapes”

Warszawscy rokendrolowcy wracają. Po niecałych dwóch latach od wydania zjawiskowej EPki, światło dzienne ujrzał ich pierwszy longplej, nagrywany w Sztokholmie.

Zaznaczmy, że ten longplej wcale nie jest taki długi, bo trwa raptem 28 minut. Trochę mało, jak na prawie dwa lata oczekiwań. Słyszałem w swoim życiu dłuższe EPki. Ale dość już narzekania. Płyta może i jest króciutka, ale za to jaka dobra. No i wygadałem się, a tak chciałem Was potrzymać w niepewności, czy Tejpsi udźwignęli ciężar presji, czy przypadkiem nie zaprzepaścili swojej szansy, czy Sztokholm przyniósł im szczęście, czy może wręcz przeciwnie, ale nie udało mi się, niestety. Może następnym razem.

Przejdźmy jednak do samej płyty. W zasadzie dostajemy to samo, co na “A Black City” EP, czyli punk w najlepszym, rock’n'rollowym wydaniu. Różnica jest jedna, do składu dołączył klawiszowiec, niejaki Hoss, znany pod innymi ksywkami z masy innych projektów, z których wystarczy wymienić Distant Earth czy Komety. I tak kwartet przekształcił się w kwintet, istną supergrupę (to znaczy jeszcze bardziej super, niż byli wcześniej). Z dodaniem klawiszy wiązał się jeden problem. Otóż, czy nie zepsują tej cudownej surowości. Nie zepsuły, a na dodatek uszlachetniły brzmienie zespołu, dodając mu posmaku retro. Same kompozycje znów porażają energią.

Po posłuchaniu “The Black Tapes” można podbić świat, skopać tyłki złym gościom, uratować całe narody przed niechybną zgubą, a potem jeszcze wyskoczyć z ziomkami na imprezę. Tak dobrze ładują baterie. Przebojowość też jest na najwyższym poziomie. Cud, miód normalnie. Gdybym miał wyróżnić cokolwiek z tego niesamowicie równego materiału, wybrałbym rokendrolowe “Black Nights”, “Black Gang”, odpowiednik “A-L-I-E-N-A-T-I-O-N”, “1984″ napędzany świetną linią basu. I oczywiście jedyny cover, ukryte za ostatnim kawałkiem “Sleeping In My Car” Roxette, zagrany z punkową energią i werwą, ale nic nie stracił z bezwstydnej przebojowości oryginału.

“The Black Tapes” to bardzo mocny debiut. Praktycznie bezbłędny, jedyne, do czego można się przyczepić, to jego krótkość. Gdybym był dziewczyną, byłbym ich najwierniejszą groupie. Serio.

Michał Wieczorek

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (41 głosów, średnio: 7,71 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.