05.09.2010 23:23

Autor: Zylka

Tauron – dobra energia

Kategorie: Czytelnia, POLECAMY, Relacje z festiwali, Relacje z koncertów

Wykonawcy: | | | | | | | | |


nosaj_live_0.jpg Tauron – dobra energia

Nie podejrzewałem, że z festiwalu na który wybrałem się determinowany jedynie czystą ciekawością wizerunku post-industrialnego krajobrazu i chęcią zasmakowania nowego otoczenia przywiozę tak ogromny ładunek muzycznych i około-artystycznych podniet.

W ciągu dwóch dni, na terenie byłej kopalni węgla kamiennego zagrało prawie 30 wykonawców – wykonawców wywodzących się z obszernego, jak kopalniany tunel, gatunku muzyki elektronicznej. Jeżeli porównamy zasięgiem i różnorodnością muzykę gitarową i electro, stosunek wielkości tych środowisk będzie podobno do relacji antycznej kasety i winyla.

Organizatorzy dokonali jednak selekcji wykonawców będących aktualnie najbardziej na czasie, najbardziej chodliwych, co nie znaczy – łatwych. Wśród nich na Nową Muzykę największe ilości fanów ściągnęły takie tuzy jak wizytujący nie pierwszy raz Katowice – Bonobo, robiący zawrotną karierę Moderat, kontynuujący niemiecki zaciąg – Pantha du Prince, Autechre, wielce już ceniony Jaga Jazzist czy brytyjską królową – Mary Anne Hobbs.

Ale po kolei.

Pierwszym koncertem, jaki zobaczyłem na tle kilkunastopiętrowych bloków osiedla Giszowiec był występ polskiej hybrydy w postaci Dick4Dick oraz Loco Star. Jak wiemy, “prawdziwych dików” już nie ma. Jednak te wzbogacone udziałem Elizy z Loco zabrzmiały zaskakująco dobrze, jak za starych Dików skład ten brzmiał. Koncert wzbogacony o kilka kompozycji Loco wypadł najlepiej jak było to możliwe, na tej niezrozumianej dla mnie atrapie objazdowej sceny. Występ Dików nie był jednak ostatnim miłym polskim akcentem tego wieczoru, gdyż dwie godziny później zagrała tam także Novika. Novika odmieniona, nowa, inna. Wyleczywszy się z mydlano-popowych utworów, Kasia powróciła do swojego pierwotnego gatunku i zaprezentowała wraz z Lexem surowy taneczny set, który wypalił idealnie.

Tego wieczoru zagrali jednak inni wielcy… moją trójcę świętą piątku otwierali Jaga Jazzist, przez niektórych uważani za najbardziej wyzwolony wyraz muzyki jazzowej XXI wieku. Pewne jest jedno, że ta prawdziwa orkiestra, grająca na prawdziwych dęciakach, perkusji w połączeniu z cudami elektroniki zagrali jeden z najlepszych koncertów tegorocznego Taurona.

Prawdziwym headlinerem piątkowego line-upu miał być Bonobo. Oczywiście stało się tak, w 150%. Simon Green stał się kimś więcej niż wiodącą postacią sceny downtempo. Simon stanowi przykład muzyka kompletnego, wirtuoza pośród masy samplerów, klawiszy i elektronicznych pobrzękiwań. Choć są to postacie z nieco innych powieści, stawiam Simona Greena obok Roberta Del Naja w kategorii osobowości, nie tylko muzyka. Koncert Bonobo, w pełnym składzie stanowił bardzo awangardową atrakcję. Wymagał od słuchacza skupienia, a jeżeli adwersarz spełnił te wymogi – otrzymywał od zespołu szalenie wysublimowaną rzecz.

Ten dzień festiwalowi (nocą późną) zakończyłem koncertem kobiety, której autorytet w świecie elektroniki jest niepodważalny. Mary Anne Hobbs, teoretyk (dziennikarka BBC) i praktyk (dj’ka) electro. Mary przypadła do udziału scena klubowa, umiejscowiona w najbardziej klimatotwórczym miejscu kopalni, naprzeciwko kilkunastometrowej murowanej wieży. Za komentarz odnośnie jej setu powinno wystarczyć, to, iż kiedy zaczynała – temperatura powietrza wynosiła poniżej 13C i wszyscy byli opatuleni “na cebulkę” po uszy w bluzy i szale, natomiast kiedy Mary żegnała się z katowicką publicznością, pomimo logicznego spadku temperatury – wśród zgromadzonych nie uświadczyło się nikogo ubranego w coś więcej poza tiszertem. Mare Anne roztańczyła wszystkich – wszystkim, dubstepem, drumami, hard tech. Jaki cytat (z możliwych do publikacji) można było zasłyszeć pod sceną? Między innymi “śmierć mózgów”.

Koniec dnia pierwszego.

Drugi dzień festiwalowy rozpocząłem od moich lokalnych ulubieńców – formacji Kamp!. Widziałem chłopaków dotychczas jedynie w klubie i ciekaw byłem jak wypadną na żywo. I wypadli… tak sobie. Może to wina opóźnień jakie towarzyszyły festiwalowi drugiego dnia, może brak w uciętej setliście “Breaking a Ghost’s Heart. Co nie oznacza, że ludzi, jak na koncert o tej porze, było mało i, że nowe kompozycje podtrzymują nadzieję na solidny, wyczekany long play serdecznej trójki.

Znając albumowe wybryki Nosaj Thing szedłem na ich koncert świadom po części tego, co mogę tam zastać. Okazało się jednak, ze prąd dostarczany przez Taurona do kolumn na klubowej scenie rozniósł po raz wtóry publiczność w mak. Ten koncert zahipnotyzował, zassał wszystkich. Awykonanie “Fog” przejdzie do jednych z tych wspomnień, które migają nam na sekundę przed końcem żywota. Sam Jason Chung przyznał, że był to jego najlepszy tegoroczny koncert. Mój chyba też.

Potem czekałem już tylko i wyłącznie na Moderat, nie potrafiłem skupić się na niczym innym. Co prawda widziałem bardzo przyzwoity koncert Prefuse i działający jak red bullowy shot DMX Krew (computor interface, computor interface, computor interface) jednak – czekałem na Moderat.

I doczekałem się, od pierwszy uderzeń “New Error” po ostatni, premierowy utwór było magicznie. Kosmos w czystej formie. Ich legenda nosiła się po Polsce od występu z Radiohead i legendę tę unieśli. Spragniona publiczność obdarowała zespół niezmąconą miłością, zespół odpowiedział niezmierzonym wysiłkiem włożonym w zagranie tak perfekcyjnego koncertu. I te basy, basy przypominające o zapomnianych organach, które znajdują się gdzieś w nas.

Chociaż nie było to moje dziewicze podejście do muzyki elektronicznej, bo pewne elementarne wartości poznałem w odpowiednim dla siebie czasie, Tauron był dla mnie zjawiskiem absolutnie druzgocącym. Burzącym moje pojmowanie muzyki elektronicznej i wytykającym mi w jakim wąskim horyzoncie myślowym posługiwałem się przy analizowaniu takiej muzyki.

W pobliskim Spodku odbywał się w tym samym czasie Metal Hammer Festival, jednak  diabeł wcielony był wtedy na kopalni.

Krzysiek Żyła

Przeczytaj relację Krzysztofa Kowalczyka

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.