21.10.2010 12:40

Autor: Magdalena Walczak

Szczypta Janelle Monáe i pyłu kosmicznego

Kategorie: Czytelnia, Felietony, POLECAMY

Wykonawcy:


ZAEH_MONAE_SHOT4-41 Szczypta Janelle Monáe i pyłu kosmicznego

Nie wiem jaka jest Janelle Monáe Robinson. Wiem natomiast jaka jest Cindy Mayweather – android, stworzony z DNA artystki, będący jej alter ego.

To właśnie historię Cindy opisują płyty “Metropolis” i “The ArchAndroid”, a gdy do całości dochodzi jeszcze miłość, mamy kosmiczną soulową historię o robocie zakochanym w człowieku, który tym uczuciem ratuje swój świat przed upadkiem. Jest więc o kochaniu i o XXXVIII wieku, od którego chciałoby się uciec. Jest koncept, ale nie ma autentyczności. Pomysł ma krótszą przydatność do spożycia, ale większą siłę rażenia, prawdziwość muzyki to kwestia podstawowa. Co  w takim razie zrobić mają z Janelle Monáe słuchacze tacy jak ja, którzy uparli się na przemycanie siebie w tworzeniu?

Słuchaczom takim jak ja, szukającym szczerości w każdym dźwięku, trudniej przechodzi przez gardło postać dziewczyny-robota, która rozmawia ze swoją własną fryzurą. Muzycznie kupuję tą panią w całości, ale nie wiem jak długo przekonywać mnie będzie jej kreacja. Może po prostu ta kreacja przestanie przekonywać też samą wokalistkę i zmieni ona zdanie, a wtedy z androida stanie się człowiekiem. Androidy śpiewające soul, funk i r’n'b to nowość w naszym świecie, tym bardziej, że Janelle Monáe się zakochuje. Śpiewa wręcz o chęci ucieczki do “Wondalandu”, w którym czeka na nią wolność i zachęca do tego swojego ukochanego. Ma potrzebę bycia blisko niego, ale jednocześnie ciągle podkreśla, że ziemia to nie jest miejsce, gdzie mogłaby żyć. Więc może by stąd uciec?

Tu toczy się przecież wyśpiewana przez piosenkarkę “Cold war”, ludzie nie wiedzą o co walczą, a Janelle Monáe nie chce wychodzić na zewnątrz i zabierać tam swoich emocji, bo to niebezpieczne. Jest więc inna, odmienna, sama, ukryta – nie tylko do wnętrza, ale i na zewnątrz – ciągle nosi ten sam uniform i tą samą fryzurę, jest czarno-biała, klasyczna. I takie właśnie budzi uczucia: czarno-białe. Jest zarówno wrażliwa, emocjonalna, zakochana, ale i sztuczna w tworzeniu postaci, kreacji. Gdy myślę o kreacjach, to one zawsze wygrywają z talentem i szczerością muzyczną. Skrajnym przykładem jest tutaj Lady Gaga, zrobiona od stóp do głów z plastiku, przysłonięta przez pomysł na siebie do tego stopnia, że trudno stwierdzić czy ma talent. Tworzy wielką komercyjną machinę, która nie dopuszcza prawdziwości artystycznej. Ale i na to jest nastawiona. Ma to być w końcu machina muzyki popularnej, wciągająca w siebie coraz większą liczbę ludzi. A Janelle na granicy popu przebywa tylko momentami. Można ją nazwać artystką oryginalną, bo rzeczywiście, tak jak Erykah Badu, Jill Scott lub Michael Jackoson, zaczyna być nie do zdjęcia z własnej półki muzycznej, znajdującej się gdzieś w gąszczu “czarnych” dźwięków. Dlatego jestem ciekawa na jaką półkę przeskoczy za chwilę, jak się będzie rozwijać i czy pod wpływem mężczyzny zamieni się w kobietę, albo chociaż wróci na ziemską orbitę.

Jej kreacja do końca do mnie nie przemawia, bo wiem, że kreacje mogą się szybko nudzić. Obawiam się znudzenia gadającą fryzurą i chłodną powierzchownością, natomiast nie obawiam się znudzenia muzyką. Jest ciepły, szybki rytm, funkowe szaleństwo, muzyka porywająca do tańca, wszystko kojarzy się z wariacją kolorów na jesiennej parasolce. Marzyłoby mi się tylko więcej Janelle Monáe w Cindy Mayweather. Więcej Janelle Monáe w Janelle Monáe. A to dlatego, że kwestia takich marzeń muzycznych powstaje z rozdźwięku pomiędzy kreacją, a uczuciem w piosence. Jest jedno i drugie, a to dla mnie za dużo.

Kwestia takich marzeń muzycznych powstaje też z oczekiwań. Bardzo chciałabym poznać Janelle od podszewki, przejrzeć tę artystkę muzycznie na wylot, posłuchać na koncercie i złapać trochę wrażeń na jej temat. Bo to w końcu z emocjonalności w muzyce powstaje utożsamianie się z nią. Z osobowości artysty przemycanej w dźwiękach. A Cindy tworzy dystans, który ja chciałabym przełamać. Dotrzeć po prostu do Janelle Monáe. I to tą najprostszą drogą – niekoniecznie przez kosmos.

Magdalena Walczak




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.