04.06.2009 17:56

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Świadomi słuchacze

Kategorie: Czytelnia, Felietony


klaxons-paluch.jpg Świadomi słuchacze

Indie młodzież, czyli parę słów o tym, czemu gorące czternastki na koncertach nie powinny być tylko celem okrutnych szyderstw.

Wszyscy to dobrze znamy z autopsji. Trampki, kolorowe ciuchy, arafatki i wiek zazwyczaj gimnazjalny – tak wygląda część widowni na wielu koncertach w naszym kraju (rzecz jasna, użyłem wielkiego uogólnienia). O ile parę lat temu taki typ publiczności można było zaobserwować głównie na występach rodzimych wykonawców typu Happysad czy Pidżama Porno, to teraz cała ta kolorowa młodzież skutecznie szturmuje duże festiwale jak Open’er. Ileż to ja się naczytałem w necie i nasłuchałem od moich znajomych narzekań na sam fakt obecności nastolatków na eventach muzycznych. No bo to głośne, dużo tego, no i zaniża średnią wieku publiczności o jakieś 5 lat… Ale właściwie żadnych sensownych argumentów mi nikt nie przedstawił. Najwidoczniej wiele osób to zjawisko bardzo boli. A nie powinno.

Jasne, że to może czasem denerwować. Też od czasu do czasu mam ochotę posłużyć się granatem ręcznym, kiedy to grupka młodziaków ubrana na wzór “bądź dobrze widoczny na drodze” efektywnie tarasuje mi przejście, podczas gdy ja próbuję się przebić po koncercie w kierunku wyjścia. Być może piszczące na widok swojego ukochanego wokalisty dziewczęta potrafią uszkodzić trwale słuch. Ale spójrzmy na to z innej strony.

First things first, wszystkie te osoby kiedyś dorosną. A to oznacza dużą szansę, że z czasem zaczną słuchać czegoś więcej niż przysłowiowe Arctic Monkeys lub Kumka Olik, jak to przełożyliby na polskie warunki niektórzy złośliwcy. Zresztą wypada się cieszyć, że Arktyczne Małpy stanowią dziś mainstream i zapobiegają kompletnej timbalandyzacji mózgów młodych ludzi. Należy dziękować Bogu, że część młodzieży szkolnej szaleje za zespołami dziś nazywanymi “indie”, a nie np. turbomanieczkami w najbliższym “klubie” o nazwie “Tłusty Melanż”. Oczywiście nie wykluczam tego, że znajdą się w tej grupie osoby, które już w wieku załóżmy 13 wiosen, posiadają szerokie horyzonty muzyczne. Co to oznacza dla statystycznego miłośnika ambitniejszych dźwięków niż eska-hity-na-czasie? Więcej osób wydaje i będzie wydawać pieniądze na pewien typ kultury, a organizatorzy konkretnych wydarzeń mogą być spokojni o ich frekwencję, patrz wspomniany Open’er. Mówiąc zwięźlej, cały ten nasz rynek muzyczny zyskuje porządny motor napędowy. Ot, kasa rządzi światem.

Mam czasem wrażenie, że miłośnicy szeroko pojmowanego alternatywnego grania, przerazili się utratą statusu wąskiej grupki ludzi wtajemniczonych. W końcu zaczyna być u nas normalnie, w końcu grupy powszechnie znane na Zachodzie i u nas są popularne. Dzięki Internetowi dostęp do co ciekawszych brzmień mają wszyscy, w tym osoby młodsze. Patrząc bardziej perspektywicznie, w Polsce rośnie nam pokolenie świadomych słuchaczy, którzy uważają dostęp do dobrej muzyki za coś naturalnego.

A więc następnym razem, zanim zaczniemy narzekać, że część publiczności kupiła bilet na koncert za comiesięczne kieszonkowe, pomyślmy, że może dzięki niej Radiohead przyjedzie do nas szybciej niż za kolejne kilkanaście lat i to z okazji jakiegoś zjazdu ekologów.

Krzysztof Kowalczyk



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.