13.03.2009 22:35

Autor: nana

Suzanne Vega – “Beauty & Crime”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


suzanne-vega-beauty-crime.jpg Suzanne Vega – “Beauty & Crime”

Są takie płyty, które na pierwszy rzut oka niczym się nie wyróżniają, więc omijamy je wzrokiem grzebiąc na półkach w Empiku. A szkoda, bo można tak przegapić coś naprawdę dobrego, takiego jak “Beauty & Crime” Suzanne Vegi.

Suzanne Vega przezywana bywa Leonardem Cohenem w spódnicy. Rzeczywiście, trudno nie przywołać na myśl tego skojarzenia słuchając jej lirycznych tekstów ubranych w misterne połączenie bogatej tradycji folku i jazzu. Sama przyznaje, że śpiewała jak ten najsłynniejszy, kanadyjski bard, przynajmniej dopóki nie poznała Lou Reeda. Pierwsze kroki stawiała na nowojorskiej scenie undergroundowej w połowie lat 70-tych, ale zrobiło się o niej głośno dopiero w 1987 roku, a to za sprawą znanego dziś chyba wszystkim przeboju “Luka”, czyli smutnej historii krzywdzonego dziecka ukrytej w chwytliwej melodii.

Na swoją najnowszą płytę, “Beauty & Crime”, czekać kazała nam długo. Wydało ją słynne królestwo jazzowe – Blue Note. Całość tchnie świadomą i dojrzałą kobiecością. Utwory z krążka nie należą do tych, które porywają tłumy. Są za to pięknym tłem dla długich wieczorów, kiedy musimy zmierzyć się z własną małością lub nieodwracalnością zdarzeń. Mogą też towarzyszyć leniwym niedzielnym porankom i samotnym popołudniom, w które ciąży nam złamane serce.

Kompozycje są krótkie, 2-3-minutowe. Nie ma tu żadnych zbędnych ozdobników, Suzanne używa najprostszych środków: pianina, gitary, perkusji, ale jej kruchy głos nadaje utworom charakterystyczny urok. Urok subtelnych niedopowiedzeń i dwuznaczności zamkniętych w bardzo zgrabne melodie. Album otwiera gitarowe “Zephyr And I”, potem znajdziemy tu naznaczone pazurem elektroniki “Unbound”,  rytmiczne “Bound”, podszyte bossanovą “Pornographer’s dream”, wyraźnie jazzujące “Ludlow Street” i na deser “New York Is a Women” opatrzone pięknym, przewrotnym i niezwykle prawdziwym tekstem.

Niektórzy krytycy dopatrywali się w tym albumie poetyckiej opowieści o Ameryce. Ja znalazłam tam coś innego – pół godziny muzyki pełnej klasy, elegancji, wysmakowanego stylu i zmysłowości. “Beauty & Crime” zaczarowuje prostotą. Masz ochotę dać się zaczarować?

Natalia Łozińska

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (7 głosów, średnio: 7,00 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.