13.07.2009 19:23

Autor: Patryk

Sunset Rubdown – “Dragonslayer”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


sunset-rubdown-dragonslayer.jpg Sunset Rubdown – “Dragonslayer”

Spencer Krug w kolejnej odsłonie, w kolejnej dobrej odsłonie. W zasadzie ten artykuł mógłby zakończyć się na tym jednym zdaniu, ale może lepiej zastanowić się czemu “Dragonslayer” jest jednym z lepszych wydawnictw, które współtworzył ten niesamowicie płodny muzyk.

Na początku warto zaznaczyć, że jeśli ktoś nie był fanem Wolf Parade, to być może zostanie zwolennikiem “Dragonslayer”, którego pierwszoplanową postacią jest właśnie Spencer Krug. W Sunset Rubdown rządzi i dzieli (w Wolf Parde jest przecież Dan Boeckner, znany także z Handsome Furs), a jego najnowsze dziecko niewiele ma wspólnego z dokonaniami wspomnianego wyżej zespołu. Płyta kanadyjskiej piątki jest mocniejsza, więcej tu różnych dźwięków, melodii i ciekawych wstawek.

Czwarta już płyta zespołu z Montrealu jest zdecydowanie najlepsza w dorobku. A jeśli nie, to na pewno zyska najwięcej uznania wśród słuchaczy, którzy wcześniej Kruga znali przede wszystkim z Wolf Parade. Mniej osób wiedziało o rzeczonym Sunset Rubdown, jeszcze mniej o jego współpracy przy płytach Frog Eyes, Swan Lake czy Fifths of Seven. Wychodzi na to, że Kanadyjczyk jest jednym z najbardziej płodnych muzyków ostatnich lat!

Przejdźmy do samej płyty. “Dragonslayer” zaczyna się bardzo melodyjnym pianinem w “Silver Moons”, by z czasem zrodzić się w prawdziwe wariactwo melodii pomieszanych z coraz głośniejszym wokalem Kruga i mniejszymi wstawkami Camilli Wynne Ingr. Utwór numer dwa to zdecydowanie najlepszy na płycie “Idiot Heart”, który dla mnie urasta do miana jednego z najlepszych w 2009 roku. Jest w nim w zasadzie wszystko czego potrzebuje od alternatywnego przeboju. Są mocne riffy, chwytliwy rytm i znów kapitalnie sprawdzający się w niespokojnych melodiach głos.

If you can see this, then you might need a Flash Player upgrade or you need to install Flash Player if it's missing. Get Flash Player from Adobe.

Kolejne bardzo mocne pozycje to “Apollo and the Buffalo and Anna Anna Anna Oh!” oraz “You Go on Ahead (Trumpet Trumpet II)”. Na uwagę zasługuje przede wszystkim ten drugi utwór, który imponuje melodią gitary prowadzącej i klawiszami. Ogólnie każda kompozycja zaskakuje czymś innym i wyłapanie wszystkich dźwięków możliwe jest dopiero po którymś z kolei przesłuchaniu. “Dragonslayer” to osiem utworów, ale to zdecydowanie wystarcza, by płytę ocenić bardzo wysoko. A trwający ponad dziesięć minut “Dragon’s Lair” to istne szaleństwo. Na dobrą sprawę można by było go podzielić na trzy świetne kawałki.

Komu nie udało się trafić na kwietniowy koncert do Hydrozagadki, niech żałuje, bo następna okazja do zobaczenia Sunset Rubdown na żywo może nie przytrafić się tak prędko. A mam dziwne wrażenie, że na żywo brzmią jeszcze lepiej niż na płycie.

Patryk Siedliński

wyszperaj coś więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (9 głosów, średnio: 7,78 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.