Kulesza Jacek.jpg Streetwaves 2009

Wybór jednego z polskich miast na Europejską Stolicę Kultury 2016 zbliża się wielkimi krokami, czego efektem są rozmaite wydarzenia kulturalne mające miejsce w co niektórych zakątkach naszego kraju. Gdańsk postanowił zawalczyć o wyżej wymieniony tytuł takimi imprezami jak Streetwaves, które stanowią m.in. wyjatkowe koncerty w miejskich krajobrazach . Ich druga odsłona odbyła się 24 maja.

Rok temu tematem przewodnim była twórczość legendarnej czwórki z Liverpoolu. Trójmiejscy wykonawcy występowali w wielu osobliwych miejscach gdańskiego Starego Miasta (place, skwery itd.) grając oprócz swoich własnych utworów covery The Beatles. Tegoroczna edycja odbywała się według innego, znacznie lepiej wykorzystującego potencjał miasta, zamysłu. Organizatorzy postanowili potraktować przestrzeń kilku gdańskich dzielnic jako białe płótno, na które można nanieść różnorodne formy artystycznego wyrazu. Pierwsze skrzypce grała oczywiście (nomen omen) muzyka. Trzeba było się wykazać wręcz nieprawdopodobną determinacją, aby zobaczyć wszystkie atrakcje czekające na mieszkańców trójmiejskiej metropolii. Ja opiszę te, których miałem być przyjemność świadkiem.

Picture 003.jpg Godzina 14. Wysiadam na stacji Gdańsk Wrzeszcz i od razu moje bębenki zostają zaatakowane przez muzykę dobiegającą z głośników rozstawionych na peronie. To Fake DJ rozkręca kolejną imprezę spod szyldu Soy Division. Czas oczekiwania na przyjazd kolejek jest umilany podróżnym przez wszelakie alternatywno-rockowe i elektroniczne przeboje. Parafrazując hasło reklamowe pewnego banku, tak powinno być na każdej stacji.

Przenoszę się do położonego nieopodal Parku Kuźniczki, gdzie Jacek Mazurkiewicz kończy grać na kontrabasie swoje awangardowo-jazzowe nuty. Mimo że był to występ wymagający sporego skupienia, zebrał on duże grono słuchaczy. Jak było widać i słychać, da się jednak prezentować sztukę takiego kalibru w tak specyficznych okolicznościach. Zaraz po Mazurkiewiczu na trawiaście zielonej scenie zainstalował się inny Jacek, zwany Kuleszą. Razem ze swoim tamburynowo-walizowym Trio dał on popis umiejętności poprawiania humoru i przekazywania wielkiej dawki pozytywnej energii. Artysta chodził ze swoją gitarą pośród publiczności i namówił nawet do wspólnej zabawy okoliczną florę i faunę w postaci dzieci, zwierząt i miłośników spożywania tzw. “paliwa rakietowego”.

Parę chwil później znalazłem się w Górnym Wrzeszczu, gdzie na niewielkiej skarpie grał zespół Gentelman!. Widziałem go już na żywo kilka razy i przyznam, że ten występ był wg mnie ich najlepszym. Następnie nad dwoma wielkimi śmietnikami czyniącymi za jedyną w swoim rodzaju dekorację, zaprezentowała się legenda trójmiejskiego grania. Tymon Tymański był niestety jednym z niewielu tych, którzy zawiedli tego dnia. Jego akustyczny set, w którym uczestniczył także Marcin Gałązka, kolega z Tymon & The Transistors, był po prostu słaby. Nawet prowokujące teksty rzucane w kierunku publiczności nie zmieniły tej postaci rzeczy.

Kyst 3.jpg Na szczęście niesmaku po występie lidera Kur, Miłości i sam Bóg wie czego jeszcze, skutecznie pozbyłem się dzięki bardzo dobremu występowi grupy Kyst. Ich sceną było patio restauracji chińskiej Shanghai, położonej w centrum Wrzeszcza. Dodatkową atrakcją był gościnny występ Tomasza Ziętka (Pink Freud, a także Loco Star, o którym później), którego partie trąbki pięknie wzbogaciły kilka utworów. Daje to pewien przedsmak tego, co znajdzie się na debiucie sopocian, w którym swój udział będzie także miał Ziętek. Jedyne zastrzeżenie kieruję pod adresem udźwiękowienia, bo na mój gust grupa mogła zagrać trochę głośniej.

Wiele już za nami, a wieczór dopiero się zaczynał. O godzinie 20, na Targu Węglowym można było zobaczyć Loco Star oraz Ballady i Romanse- zespoły, które grały podczas Streetwaves na jedynej normalnej scenie. Ten pierwszy zaprezentował się świetnie, natomiast drugi udowodnił, że duże sceny ewidentnie mu nie służy. Podobno znakomitą rekompensatą był bis grany akustycznie pośród publiki w mniej oficjalnej części koncertu. Mnie niestety nie dane było tego uświadczyć, ponieważ już gnałem na występ Michała Jacaszka. Jacaszek razem z artystkami z grupy PLAJ dał niezapomniany performance pod murami kościoła św. Jana. Połączenie tańca, malarstwa i dźwięku zaprezentowane po zmroku robiło wielkie wrażenie.

W końcu o godzinie 23 przyszedł czas na le grand finale, czyli kolektyw dj-vj\-ski Hatti Vatti wspomaganego ciepłym głosem Sary Brylewskiej. Wszystkie elementy zagrały fantastycznie. Zarówno strona audio ze wspaniałym wokalem Sary, jak i wizualizacja wyświetlana na jednym z gdańskich domów zdały egzamin na piątkę. Brawa za pomysł, publiczność z zapałem wpatrywała się w różne ujęcia gdańskich ulic, próbując rozpoznać uchwycone na filmie miejsca.

Nie muszę chyba nadmieniać jak wiele innych wydarzeń mnie ominęło. Mieszkania twórców zamienione w instalacje artystyczne, akcje kulturalne odbywające się na gdańskich chodnikach, wystawy… Apeluję, aby organizatorzy przy kolejnych edycjach dołączali podręczne zestawy do teleportacji. Tak czy inaczej, piękna inicjatywa, już się nie mogę doczekać kolejnych Streetwaves. Oby w innych miastach ubiegających się o zaszczytny tytuł Europejskiej Kultury 2016 też działy się takie cuda.

Krzysztof Kowalczyk

Część zdjęć autorstwa Katarzyny Waszczyk:

Gentleman!.jpg [nggallery id="124"]

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.