24.03.2010 00:28

Autor: Patryk Gochniewski

Strachy na Lachy – “Dodekafonia”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


strachynalachy_dodekafonia.jpg Strachy na Lachy – “Dodekafonia”
SP/2010

Smutna, gorzka, pełna żółci i zawodu. Jednak niezwykle trafna i  prawdziwa. “Dodekafonia” – nowa płyta Strachów na Lachy – to nic innego, jak współczesny traktat o Polsce. Polsce, w której ludzi się kopie, a  nie im pomaga. W której najlepiej zrobić raban wokół IPN-owskich teczek, a nie spraw istotnych.

“Dodekafonia” jest po “Pile tango” pierwszą od blisko pięciu lat autorską płytą Strachów. Na dwóch poprzednich zespół wykonywał piosenki Jacka Kaczmarskiego (“Autor”) i polskich kapel z lat 80. (“Zakazane piosenki”). Mimo to uważają je za w pełni ich, strachową robotę. Tutaj autorem wszystkich jedenastu tekstów i kompozycji jest Grabaż. O ile stylistyka muzyczna Strachów się nie zmieniła, o tyle w warstwie słownej zaszły duże zmiany. Poezja Grabaża stała się jeszcze bardziej ironiczna czy wręcz dekadencka. Nawet w piosenkach lirycznych przeważają ironia i wisielczy humor. Właściwie, “Dodekafonię” powinno się rozpatrywać nie w kwestiach muzycznych, lecz literacko-społecznych.

Ten krążek ukazał się w momencie najlepszym z możliwych. Kiedy topniejący śnieg ukazuje to, co się pod nim kryje: sylwestrowe pozostałości, psie ekskrementy oraz pety. Wystarczy wgrać sobie tę płytę do odtwarzacza mp3, włączyć i przejechać się o poranku pierwszym lepszym środkiem transportu publicznego. Zobaczymy pełne złości, rozgoryczenia i smutku twarze i uświadomimy sobie jednocześnie, jak prawdziwy obraz Polski namalował Grabaż. Polski, którą kocha, ale miłość ta jest miłością szalenie trudną.

“Chory na wszystko”, “Ten wiatrak, ta łąka” i “Żyję w kraju” to najważniejsze piosenki na płycie, które spina motyw choroby na polskość. Nie są to już piosenki dla osiemnastolatków. Bo czy zrozumieją oni, że “podsłuchowa pluskwa tajna” i “reglamentacja wolności piętnaście lat po dziewięćdziesiątym” nie są niczym śmiesznym? Że są ponurym, brunatnym żartem? Jeżeli ktoś kojarzy Strachy i Grabaża z utworów takich jak “Dzień dobry, kocham Cię” czy “Raissa” i takiej też muzyki spodziewa się po “Dodekafonii”, to od razu mówię: nie sięgajcie po tę płytę, bo nie jest dla was.

Polska na płycie Strachów to kraj nieświeży i cyniczny. Kraj, który nie wie jak spożytkować to, o co walczył. Kraj, którego obraz kształtują Brudny Ryj z Wąsem, Redaktor Odyniec z Pysma Padlina, Brzydcy Ludzie z Tesco, Dąs Psychopata i Troll na Internetowym Forum. W maju deszcz, lipcem w miasteczku pod Łomżą płonie stodoła, a jesienią glajda. W “Cafe Sztok” pije się whiskey. Ale tylko z colą i w plastikowym kubku. A potem wraca do domu Radio Taxi Kres – Szarym Oplem, którego szofer nie wydaje reszty.

Drugim głównym tematem “Dodekafonii” jest miłość. Poświęcono jej dwie, jednak bardzo dosadne, piosenki: “Nieuchwytnych buziakowców” i “Twoje oczy lubią mnie”.  Niestety i one przyprawiona jest sporą dozą żółci. Pozytywne emocje są na płycie przemycane w podtekście. Nie dostaniemy ich na tacy. Buziakowcy muszą się ukrywać, słońce chować po walizkach, zaś ci beatyfikujący beat są na granicy prawa, w zonie pocałunków, a zgiełk w chromosomach jest jednocześnie początkiem i końcem.

Nikt do tej pory nie nagrał tak gorzkiej płyty o Polsce. Jeszcze nikomu nie udało się tak trafnie zredukować istoty tego kraju pierwszej dekady XXI w. do obrazu skacowanego kierowcy poloneza. Brudny ryj z wąsem: to jest właśnie Polska. Smutne. Jednak niezmiennie prawdziwe.

Patryk Gochniewski

Zobacz więcej ▼


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (36 głosów, średnio: 7,00 / 10)



Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.