27.05.2010 23:30

Autor: Krzysztof Kowalczyk

“Spread your love like a fever and don’t you ever come down”

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy: |


brmc-rel.jpg …czyli o tym jak Black Rebel Motorcycle Club wrócili do Polski.

11 lipca zeszłego roku, na festiwalu Gdańsk Dźwiga Muzę, ich występ był fantastyczny. Zespół przyjechał wtedy do Polski, mimo że nie miał w tym czasie trasy koncertowej i spędził sporo czasu w Trójmieście, spotykający się dwukrotnie z fanami. Jedynym mankamentem była liczebność publiki pod sceną: kilkaset osób to niewiele. Całe szczęście, że osoby obecne na koncercie pozytywnie przyjęły zespół. Mniej niż rok później polscy fani mieli okazję się zrehabilitować za słabą frekwencję w Gdańsku. I rzeczywiście, warszawska Stodoła była wypełniona praktycznie w całości i z pewnością zrobiło to bardzo dobre wrażenie na Amerykanach.

Supportem dla B.R.M.C. byli pochodzący z Kalifornii Spindrift, którzy choć wystąpili w okrojonym, czteroosobowym składzie, świetnie dali sobie radę. Ich twórczość jest utrzymana w iście westernowym klimacie, to samo zresztą tyczyło się ich ubrań. Dźwięk nadjeżdżającego pociągu, indiańskie okrzyki i melodie wydobywane z lap steel guitar, budowały świetny klimat.

B.R.M.C rozpoczęli od “War Machine”, pochodzącego z ich najnowszego krążka “Beat The Devil?s Tattoo”. Od samego początku ciężkie, basowe riffy zwiastowały bardzo intensywny koncert. W set liście dominowały mocniejsze numery i nawet takie utwory jak “Ain’t No Easy Way” i “Shuffle Your Feet” z akustycznego “Howl” dostały potężnego kopa. Pojawiło się także kilka perełek. Robert Levon Been zaśpiewał przy pianinie wiersz Edgara Allana Poe “Annabel Lee”, a jakiś czas później usiadł samotnie z gitarą w ręku by wykonać “Weight of the World”. Nie obyło się bez wpadek, jak dość słabe wykonanie “Stop”, ale można to zupełnie wybaczyć, widząc jak bardzo trio zaangażowało się w występ.

To właśnie wyjątkowy klimat stworzony wspólnie z publicznością, spowodował, że był to niezwykły występ. Robert dał upust swojej energii efektownie szalejąc ze swoim basem po całej scenie. Jednym z niezapomnianych momentów był refren “Whatever Happened to My Rock’n'Roll (Punk Song)”, podczas którego uderzał się on pięścią w pierś. Z kolei Peter Hayes zaimponował przejmującym wykonaniem “Took Out a Loan”. Przed występem znakiem zapytania była forma perkusistki Leah Shapiro, dopiero od niedawna oficjalnej członkini grupy, która zastąpiła Nicka Jago. Grała znacznie pewniej niż rok temu w Gdańsku i widać było, że obecnie czuje się komfortowo w zespole.

W pewnym momencie ze sceny padły słowa, że to najlepsza publiczność dla jakiej grali podczas tej trasy. Nic w tym dziwnego, biorąc choćby pod uwagę kocioł przy wykonaniu “Berlin”, skandowanie nazwy formacji połączone z rytmiczne tupaniem oraz wykrzyczane przez kilka osób “You’re fucking awesome!”. O tym, że nie była to pusta pochwała świadczył sam koniec koncertu, kiedy to po wykonaniu ostatniej piosenki, “Open Invitation” wyraźnie wzruszony Robert podziękował nam z łzami w oczach.

Po takim przyjęciu jestem pewien, że Black Rebel Motorcycle Club wrócą do naszego kraju szybciej, niż możemy się spodziewać.

Krzysztof Kowalczyk

wyszperaj coś więcej ▼




Dodaj komentarz




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.